Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Bre Banca Cuneo ponownie lepsza od Resovii

Liga Mistrzów: Bre Banca Cuneo ponownie lepsza od Resovii

fot. archiwum

Zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów nie wzięli przykładu z ekipy MKS i nie zrewanżowali się Bre Banca Cuneo za ubiegłotygodniową porażkę. Podopieczni Andrzeja Kowala stawili nieco większy opór włoskiej drużynie, ale ostatecznie przegrali 1:3.

Mecz lepiej rozpoczął się dla zespołu z Cuneo, który po dwóch błędach Nikoli Kovacevicia objął trzypunktowe prowadzenie. Chwilę później jednak ataku nie skończył Oleg Antonow, a dobrą zagrywką popisał się Łukasz Perłowski (3:3). W kolejnych akcjach obie ekipy wyrównały swoją grę i nie pozwalały przeciwnikom punktować seriami. Skuteczna kontra Paula Lotmana dała na pierwszej przerwie technicznej minimalne prowadzenie aktualnym mistrzom Polski (8:7). Środkowa faza seta była okresem gry punkt za punkt. Rzeszowianie co prawda mieli okazje odskoczyć swoim przeciwnikom, jednak Zbigniew Bartman nie potrafił wykorzystać żadnej ze swoich kontr. Na drugą przerwę techniczną zawodnicy udali się po skutecznym zbiciu ze środka w wykonaniu Emanuela Kohuta (16:15). Chwilę później atak na kontrze skończył również Cwetan Sokołow, a dwoma punktowymi zagrywkami popisał się Nimir Abdelaziz. Po stronie Resovii nadal nieskuteczny był Zbigniew Bartman, przez co przewaga Włochów stopniowo rosła (23:16). W samej końcówce gospodarze nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa, kończąc seta atakiem Earvina N’Gapetha z prawego skrzydła (25:19).

Już od początku drugiej partii tego pojedynku na pozycji atakującego w polskim zespole pojawił się Jochen Schoeps. Gra podopiecznych Andrzeja Kowala wróciła do poziomu z pierwszych akcji tego spotkania, dzięki czemu byli oni w stanie prowadzić otwartą walkę z rywalami z Cuneo. Lukas Tichacek konsekwentnie posyłał piłki do swoich skrzydłowych, których kolejne kontry dały Polakom trzy punkty przewagi (8:5). W kolejnej fazie seta zablokowany został Sokołow, a Paul Lotman popisał się asem serwisowym. Siatkarzom z Piemontu przytrafił się pierwszy poważny przestój w grze, a ich kolejne błędy zaczęły bezpośrednio przekładać się na rosnące prowadzenie rzeszowian (16:8). Szkoleniowiec Flavio Gulinelli próbował jeszcze ratować swój zespół zmianami, jednak nie przyniosły one zamierzonego rezultatu. Włosi z akcji na akcję grali coraz gorzej, a całego seta atakiem z szóstej strefy zakończył Paul Lotman (25:14).

Zmotywowani wygraną w poprzedniej odsłonie meczu, siatkarze Resovii dobrze weszli także w trzecią partię (3:1). Zespół gospodarzy nie chciał jednak pozwolić odskoczyć swoim przeciwnikom i szybko doprowadził do wyrównania. W tej części spotkania mieliśmy okazję podziwiać wiele przedłużonych akcji, które były efektem bardzo dobrej gry obronnej obu drużyn. Autowy atak Jochena Schoepsa pozwolił Bre Bance odskoczyć na dwupunktowe prowadzenie, a skuteczna kontra Sokołowa zmusiła Andrzeja Kowala do wzięcia czasu (10:7). Próba wybicia rywali z rytmu nie przyniosła jednak zamierzonego skutku. Włosi zaczęli wracać do swojej postawy z początku spotkania, odrzucając rzeszowian od siatki mocną zagrywką oraz wykorzystując każdą nadarzającą się okazję do wyprowadzenia kontry (14:8). Gdy wydawało się już, że gospodarze przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku, serią punktowych serwisów popisał się Łukasz Perłowski. Problemy z przyjęciem piłki miał natomiast Francuz N’Gapeth, przez co przewaga Cuneo zmalała do zaledwie jednego „oczka” (14:13). Zmiana obrazu gry okazała się jednak tylko chwilowa. Potężne zagrywki Olega Antonowa i Nimira Abdelaziza pozwoliły zawodnikom Cuneo odbudować swoje prowadzenie oraz wybić z rytmu Polaków (18:13). Sama końcówka partii była już popisem ich skutecznej gry we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, a zakończyła się błędem na rozegraniu Lukasa Tichacka (25:16).



Pierwsze minuty czwartej odsłony pojedynku były okresem wyrównanej gry. Na boisku bardzo skuteczni w polu ataku byli wszyscy skrzydłowi, a rzeszowianom przytrafiła się seria zepsutych zagrywek. Jednopunktowe prowadzenie w momencie ogłoszenia pierwszej przerwy technicznej dał Włochom atak z kontry Cwetana Sokołowa (8:7). W środkowej fazie seta obie ekipy wielokrotnie zmieniały się na prowadzeniu, ale żadna ze stron nie była w stanie zbudować sobie większej przewagi. Na lewym skrzydle dobrze spisywał się Paul Lotman, natomiast z drugiej strony siatki odpowiadali mu Earvin N’Gapeth oraz Cwetan Sokołow (16:15). Postawa tej dwójki pozwoliła ekipie z Cuneo wyprowadzić efektowną kontrę i objąć minimalne prowadzenie. Francuski przyjmujący dołożył do tego jeszcze dwa asy serwisowe, pozwalając swoim kolegom kontrolować losy całego seta (19:16). Rzeszowianie nie poddawali się jednak do samego końca i zdołali jeszcze doprowadzić do końcówki rozgrywanej na przewagi. Ta obfitowała w zwroty akcji oraz dostarczyła nielicznie zgromadzonym w hali kibicom wielu emocji. Ostatecznie jednak to gospodarze zachowali więcej zimnej krwi, blokując w ostatniej akcji Nikolę Kovacevicia (29:27).

Bre Banca Cuneo – Asseco Resovia Rzeszów 3:1
(25:19, 14:25, 25:16, 29:27)

Składy zespołów:
Bre Banca: Mastrangelo (5), Antonow (12), N’Gapeth (10), Kohut (6), Grbić (7), Sokołow (24), De Pandis (libero) oraz Marchisio, Della Lunga i Abdel-Aziz (3)
Resovia: Lotman (15), Grzyb (7), Tichacek, Bartman, Kovacević (18), Perłowski (12), Ignaczak (libero) oraz Dobrowolski i Schoeps (9)

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela grupy G Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved