Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Pierwsza porażka ZAKSY, przełamanie Resovii

PlusLiga: Pierwsza porażka ZAKSY, przełamanie Resovii

fot. archiwum

Miniona kolejka przyniosła pierwszą porażkę ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która przegrała z Delectą Bydgoszcz. Pokonując Effectora, nieco odbudowała się Resovia. Po tie-breaku Politechnika uległa Treflowi, a z dołka nie może wyjść drużyna z Olsztyna.

Po dość umiarkowanym początku sezonu w górę tabeli PlusLigi pną się wicemistrzowie Polski, siatkarze PGE Skry Bełchatów. W minionej kolejce podopieczni Jacka Nawrockiego pokonali na wyjeździe AZS Częstochowa. Akademicy spod Jasnej Góry spisują się ostatnio bardzo dobrze i po wygranej z Resovią Rzeszów byli bardzo mocno zmotywowani przed meczem z bełchatowianami. Najmłodszy zespół w polskiej lidze ponownie zanotował dobry występ, jednak tym razem dobra postawa podopiecznych trenera Kardosa wystarczyła na wygranie jednej odsłony. Szkoleniowiec wicemistrzów Polski ponownie rotował składem i szansę gry dostali praktycznie wszyscy zawodnicy. Skra będąca w okresie wzmożonego grania musiała szukać sposobu na odciążenie podstawowych graczy zespołu. Wykorzystać to próbowali gospodarze, którzy prowadzeni przez Boćka, Lisinaca i dobrze spisującego się w polu obrony Piechockiego, a także Hebdę momentami potrafili skutecznie zaskoczyć dużo bardziej doświadczonych przeciwników. Boiskowa młodość pozytywnie wpłynęła na ich grę w drugiej odsłonie, w której bełchatowski zespół nie miał za wiele do powiedzenia. W kolejnych jednak ogranie i doświadczenie po stronie Skry wzięło górę i trzy punkty z Częstochowy powędrowały do Bełchatowa. – W tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, nadmiar grania powoduje, że brakuje nam świeżości. Cieszę się, że mimo wszystko udało nam się wygrać, zdobyć trzy punkty, to było najważniejsze – przyznał po meczu szkoleniowiec Skry, Jacek Nawrocki. Jego zespół pnie się w górę tabeli i obecnie zajmuje czwartą lokatę z punktem straty do Delecty, czterema do Politechniki i sześcioma oczkami do liderującej nadal ZAKSY.

Kilka dni wcześniej w hali Energia również akademikom udało się urwać seta, tym razem naprzeciw Skry stanęli zawodnicy z Olsztyna. Dobra postawa z Bełchatowa nie przeniosła się na pojedynek z Jastrzębskim Węglem. Podopieczni Radosława Panasa byli cieniem zespołu, który we wcześniejszym spotkaniu skutecznie stawiał opór wicemistrzom Polski, a jastrzębianie niepodzielnie rządzili na boisku. Rywal nie stanowił jednak dla nich wielkiego wyzwania. – Popełniliśmy zdecydowanie za dużo niewymuszonych błędów własnych, co przy takim rywalu nie powinno mieć miejsca – powiedział po meczu kapitan AZS-u Guillermo Hernan. Olsztynianie mogli upatrywać swoich szans w tym meczu w zmęczeniu ekipy gospodarzy. Podopieczni trenera Bernardiego byli bowiem po długiej podróży do Turcji, jednak jak było widać, droga nie wpłynęła negatywnie na zespół, który nieznacznie, ale przeważał w każdym elemencie i wygrał w spotkaniu bez straty seta.

W trzech setach zakończyło się również spotkanie Resovii z Effectorem Kielce. Rzeszowianie zapisali na swoim koncie ważne zwycięstwo, mając na względzie gorszy okres zespołu i serię porażek. W pojedynku rozgrywanym w hali na Podpromiu emocje były jedynie w drugiej odsłonie. Kielecki zespół od początku rozpoczął ją z dużym impetem, wypracowując przewagę, którą w końcówce zniwelowali gospodarze. Nerwowa, ale za to emocjonująca gra w ostatnich akcjach tej partii zakończyła się korzystnie dla mistrzów Polski, którzy w kolejnej części tylko postawili przysłowiową kropkę nad „i”. W zespole z Rzeszowa zagrali borykający się z urazami Achrem (wybrany MVP) oraz Nowakowski, którzy stanowili o sile drużyny, a prawdopodobnie w meczu z Cuneo będą już odpoczywać. Wynik całego spotkania ustawiła dobra zagrywka miejscowych. Rzeszowianie samymi asami serwisowymi zdobyli siedem oczek w całym meczu, jednak wielokrotnie utrudniali grę rywalom, mając np. okazję do wyprowadzenia kontry. – Wyciągnęliśmy wnioski i znowu postawiliśmy na zagrywkę. Było to widać wyraźnie w poprzednich meczach, że bez zagrywki nasza drużyna nie istnieje. Zaryzykowaliśmy i grało nam się łatwiej – mówił zadowolony z wygranej Olieg Achrem.



Dwa najbardziej zacięte spotkania toczyły się w 7. kolejce PlusLigi w Warszawie i Bydgoszczy. W pierwszym z nich dość niespodziewanie siatkarze Trefla Gdańsk przerwali wyśmienitą passę Politechniki Warszawskiej i wywieźli ze stolicy dwa punkty, po wygranej 3:2. Warszawianom ewentualna wygrana dawała awans na pozycję lidera w ligowej tabeli. Jak się okazało, receptę na podopiecznych Jakuba Bednaruka znaleźli gdańszczanie. Zaważyła na tym mądra gra Grzegorza Łomacza, który w ważnych momentach sprytnie rozdzielał piłki. W ekipie gości dobrą zmianę dał również Michał Kamiński, który pociągnął grę swojego zespołu i w ataku, i w zagrywce. Gdy Trefl wyrównał stan meczu na 2:2, w tie-breaku gra stołecznych posypała się, wkradła się nerwowość i błędy, co dało zwycięstwo przyjezdnym. – To zwycięstwo jest bardzo ważne, szczególnie po ostatnich naszych niepowodzeniach w lidze. Cześć i chwała należy się tym wszystkich, którzy przyczynili się do tej wygranej – cieszył się z wygranej szkoleniowiec Trefla Dariusz Luks. Dzięki zwycięstwu jego zespół awansował o jedną pozycję w tabeli PlusLigi.

Drugi dreszczowiec obejrzeli kibice w bydgoskiej Łuczniczce. Na początku spotkania wydawało się, że miejscowa Delecta odprawi z kwitkiem graczy z Kędzierzyna-Koźla. Liderzy tabeli nie przypominali świetnie spisującego się ostatnio zespołu i zupełnie oddali pole gry rywalom. Skuteczni gospodarze, których do wygranych w setach prowadził potężnie uderzający w ataku i w polu zagrywki Antiga, rozprężyli się przy prowadzeniu 2:0 i w kolejnych dwóch odsłonach sytuacja odwróciła się. Po wygraniu trzeciej odsłony w osłabiony brakiem chociażby Gacka zespół ZAKSY napłynęła wiara w wygraną i chęć odwrócenia losów spotkania, podobnie jak było to w Bełchatowie, gdzie podopieczni Daniela Castellaniego wyciągnęli wynik z 0:2 na 3:2. Tym razem jednak zupełnie nie ułożył się po ich myśli. Podrażnieni przegranymi dwoma setami bydgoszczanie w secie decydującym nie odpuścili, od początku przycisnęli rywali i to oni cieszyli się z wygranej, choć z pewnością w ich szeregach pozostał niedosyt, gdyż wygrana za trzy oczka była w ich zasięgu. Tym samym zespół ZAKSY, jako ostatni w lidze, po siedmiu rozegranych pojedynkach pożegnał się z mianem ekipy niepokonanej.

Zobacz również:
Wyniki 7. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved