Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Mirosław Zawieracz: Nie popadamy w huraoptymizm

Mirosław Zawieracz: Nie popadamy w huraoptymizm

fot. archiwum

- Łączy nas wspólny cel, który codziennie, krok po kroku, staramy się realizować. W zespole mamy bardzo dobrą atmosferę, co mam nadzieję widać na boisku podczas meczów - tłumaczy fenomen zespołu PTPS Piła jego trener, Mirosław Zawieracz.

Przypuszczał pan, że po 7 meczach PTPS będzie miał na koncie piętnaście punktów?

Mirosław Zawieracz:Wychodząc z założenia, że „bez pracy nie ma kołaczy”, na treningach wykonujemy kawał dobrej i sensownej roboty. Dziewczyny bardzo ciężko trenują, zostawiając na parkiecie hektolitry potu. Cieszę się, że zespół mi zaufał, wykonując od początku do końca wszystkie założenia. To wszystko przynosi pierwsze efekty, bowiem w chwili obecnej znajdujemy się na 3. miejscu w tabeli z piętnastoma punktami na koncie. Wynik jest niezły, ale nie popadamy w huraoptymizm. Do końca rozgrywek jeszcze daleka droga, a w tym czasie jeszcze wiele może się zdarzyć. Zdajemy sobie sprawę z naszych braków i niedoskonałości, ale trzeba podkreślić, że ten zespół wykonuje kawał dobrej roboty. Na treningach dziewczyny ciężko pracują, aby z dnia na dzień być coraz lepszymi.

Złośliwi zwracają uwagę, że punkty zdobywacie na ligowych średniakach, tymczasem teraz udowodniliście, że potraficie ograć nawet kandydatów do medali mistrzostw Polski.



Przed sezonem było wiadomo, że o medale będą bić się między sobą 3-4 zespoły. Liga bardzo szybko to zweryfikowała. Okazuje się, że tegoroczne rozgrywki są bardzo wyrównane i wygrać w nich może każdy z każdym. Podchodząc do meczów, na parkiet wychodzimy z nastawieniem, aby zwyciężać. Nie patrzymy na to kogo mamy po drugiej stronie siatki. Niezależnie od tego czy gramy z zespołem ze środka, czy też z górnej lub dolnej części tabeli cel jest jeden – grać jak najlepszą i skuteczną siatkówkę, która prowadzi do zwycięstwa. Wierzę w te dziewczyny. Jako ich trener bardzo w nie wierzę, dlatego nie zamierzamy niczego udowadniać. PTPS to mocna drużyna i jestem przekonany, o ile zdrowie dopisze, że jeszcze niejedno pokażemy w lidze.

W czym tkwi w tym sezonie fenomen PTPS-u?

Częściowo już o tym wspomniałem wcześniej. Łączy nas wspólny cel, który codziennie, krok po kroku, staramy się realizować. W zespole mamy bardzo dobrą atmosferę, co mam nadzieję widać na boisku podczas meczów. Do tego dziewczyny bawią się siatkówkę, pokazując dobrą i skuteczną grę.

Przed meczem z Muszynianką zakładał pan punkty w tym spotkaniu?

Nie jesteśmy zespołem, którego z byle powodu można przestraszyć. Mieliśmy świadomość tego, kto do nas przejeżdża, jak mocny jest to zespół i jakim potencjałem dysponuje. Nie oznacza to, że w tym miejscu lekceważę rywala – wręcz przeciwnie. Bacznie obserwowaliśmy Muszyniankę, będąc pod wrażeniem jej wyników w spotkaniach ligowych i pucharowych. Jednak nie oznaczało to, iż skoro do Piły przyjeżdża wicemistrz Polski, to trzeba się przed nim położyć. Jak mówiłem wcześniej – na boisko wychodzimy, aby walczyć i wygrywać.

To może inaczej… Spodziewał się pan, że wygrana przyjdzie tak łatwo?

Ale ona wcale nie przyszła łatwo! Wynik spotkania może na to wskazywać, ale w rzeczywistości było zupełnie inaczej…

Dwa pierwsze sety były bardzo zacięte. W trzecim, ostatnim rywalki już odpuściły?

Chyba tak. Można było odnieść wrażenie, że Muszynianka, kiedy straciła szansę na komplet punktów, nieco zwiesiła głowę. Przegrana w drugiej partii nieco podcięła im skrzydła. W tym momencie moje dziewczyny dodatkowo „podkręciły śrubę”, pewnie wygrywając trzeciego seta. Muszę przyznać, że przeciwko Muszyniance cały zespół zagrał koncertowo. Po raz kolejny na medal spisał się nasz siódmy zawodnik – kibice, którzy wpierali nas na trybunach. Wszystko funkcjonowało jak w zegarku. Za wszelką cenę staraliśmy się wykorzystać wszystkie słabe strony zespołu z Muszyny, jednocześnie neutralizować jego dobre strony. Ta sztuka nam się udała, czego konsekwencją są trzy punkty.

A może pańskie zawodniczki dodatkowo zmotywowała osoba trenera Świderka?

Trener Świderek wizytował nas przez dwa dni w tym tygodniu. Niestety z racji obowiązków służbowych meczu na żywo nie mógł zobaczyć, ale być może miał okazję oglądać go w telewizji. Podczas jego obecności na treningach pojawiła się dodatkowa mobilizacja, dziewczyny wydobywały z siebie niespożyte pokłady energii. Nie ma się im co dziwić. Skoro na treningach pojawia się trener kadry narodowej, każda z nich, licząc na powołanie, chce pokazać się z jak najlepszej strony.

Przed startem ligi ostrożnie wypowiadał się pan o celach zespołu, mierząc w środek tabeli. Teraz jesteśmy niemal na półmetku rozgrywek, a czy apetyt nie rośnie w miarę jedzenia?

To prawda, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale nasz na chwilę obecną się nie zmienia. Staramy się robić swoje, nie odwracając się na rywali. Zależy nam, aby prezentować skuteczną i miłą dla oka siatkówkę. Dotychczasowe wyniki są zadowalające, ale nie ekscytujemy się tym. Po 7 kolejkach mamy wysokie 3. miejsce, ale wciąż przed nami sporo, sporo grania.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved