Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Mission impossible rzeszowian we Włoszech?

Liga Mistrzów: Mission impossible rzeszowian we Włoszech?

fot. archiwum

Z polskich zespołów czwartą kolejkę zmagań w Lidze Mistrzów zainauguruje Asseco Resovia Rzeszów. Mistrzowie Polski po porażce na własnym terenie z Cuneo, we wtorkowy wieczór w osłabionym składzie będą próbowali przeciwstawić się włoskiej drużynie.

Podopieczni Andrzeja Kowala w ostatnich tygodniach nie mieli zbyt wielu powodów do optymizmu. Po dwóch porażkach w PlusLidze z rzędu czarę goryczy przelało spotkanie w Lidze Mistrzów z Bre Banca Lannutti Cuneo. Pierwsze spotkanie dwumeczu, który miał zadecydować o triumfie któregoś z zespołów w grupie G, padło łupem włoskiej drużyny. Porażka boli tym bardziej, że siatkarze Asseco Resovii na własnym parkiecie nie byli w stanie ugrać ani jednej partii. Zapewne wielu kibiców, jak i samych zawodników do dzisiaj pamięta końcówkę drugiej odsłony środowego starcia, kiedy rzeszowianie nie wykorzystali prowadzenia 23:21, przegrywając cztery kolejne akcje za sprawą silnej zagrywki Luigi Mastrangelo.

Statystyki pojedynku w trzeciej kolejce Ligi Mistrzów nie pozostawiają złudzeń, w jakich elementach siatkarskiego rzemiosła muszą poprawić się mistrzowie Polski, aby myśleć o równorzędnej walce z przeciwnikami. Kluczem do wiktorii podopiecznych Roberto Piazzy okazała się zagrywka, z którą nie mogli poradzić sobie przyjmujący Asseco Resovii. 65% pozytywnego odbioru gości przy zaledwie 29% poziomie przyjęcia rzeszowian dobitnie pokazuje, jak duża przepaść dzieliła w tym elemencie obie drużyny. Dodatkowo w hali na Podpromiu zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego na przestrzeni trzysetowego spotkania zapisali na swoim koncie aż dziewięć asów serwisowych, przy tylko jednym punkcie z zagrywki miejscowych, w wykonaniu Nikoli Kovacevicia. Patrząc na statystyki reprezentanta Serbii w meczu z Cuneo, można wysnuć tezę, iż trener Kowal właśnie na siatkarzu z Bałkanów powinien oprzeć główne zadania defensywne – czytaj przyjęcie – w jutrzejszym starciu. Z zagrywką włoskiej ekipy nie potrafili poradzić sobie z kolei Paul Lotman i Krzysztof Ignaczak, którzy zanotowali jedynie 18% pozytywnego odbioru serwisu przeciwników, z których wiele kłopotów sprawiali zwłaszcza Cwetan Sokołow, Wout Wijsmans, Luigi Mastrangelo i Earvin N’Gapeth. Jeśli czwórka wyżej wymienionych siatkarzy również we wtorkowy wieczór utrzyma siłę i precyzję swojej zagrywki, rzeszowianie będą musieli sporo się natrudzić, aby Lukas Tichacek bądź Maciej Dobrowolski mogli spróbować rozrzucić blok przeciwników.

Aby jednak minusy nie wprowadziły nas w całkowity nastrój przygnębienia przed starciem mistrzów Polski, spróbujmy znaleźć również plusy w postawie Krzysztofa Ignaczaka i spółki. Bez wątpienia słońce zaświeciło nad rzeszowską drużyną w sobotnie popołudnie. Podopieczni Andrzeja Kowala pokonali w ramach VII kolejki Effector Kielce, który przyjechał do hali Podpromie podbudowany wyjazdowym triumfem nad Lotosem Treflem Gdańsk. Gospodarze zdominowali jednak rywala, a problemy mieli jedynie w drugiej partii. W niej podopieczni Andrzeja Kowala pokazali, iż mimo wielu kłopotów w tym sezonie są drużyną, która potrafi walczyć do końca. Mistrzowie Polski nie załamali się stanem 15:20 i potrafili dogonić, a po walce na przewagi przegonić przeciwników. Najjaśniejszą postacią zespołu jest bez wątpienia Zbigniew Bartman. Atakujący reprezentacji Polski zdobył w sobotę 18 „oczek” i po raz kolejny był jednym z głównych autorów sukcesu swojej drużyny. Poprawnie spisali się również Olieg Achrem (12 punktów) i Piotr Nowakowski (9). Gdy wydawało się, że sympatycy rzeszowian w trójce wyżej wymienionych siatkarzy będą mogli upatrywać szans w odniesieniu zwycięstwa nad Cuneo, nadzieję rozwiał Andrzej Kowal. Szkoleniowiec Asseco Resovii na pomeczowej konferencji prasowej zapowiedział, iż do Włoch nie polecą Olieg Achrem i Piotr Nowakowski, a być może także Grzegorz Kosok. Siatkarze borykają się z kontuzjami i ich podstawowym celem jest w tym momencie dojście do pełnej sprawności. Czy tak znaczne osłabienia mocno odbiją się na postawie obrońców mistrzowskiego tytułu w Polsce?



Po ostatniej kolejce zmagań w Serie A, również podopieczni Roberto Piazzy mają powody do optymizmu. Triumf 3:1 nad Marmi Lanza Verona, i to na boisku przeciwnika, pozwolił im utrzymać drugie miejsce w tabeli ze stratą czterech „oczek” do liderującej drużyny z Maceraty. – Czeka nas kolejny trudny mecz z Resovią, tym razem u siebie. Myślę, że ten zespół ma szansę odmienić losy naszej rywalizacji w pojedynku we Włoszech – tak swoją wypowiedź po meczu w Rzeszowie zakończył Roberto Piazza.

Czy była to zwykła kurtuazja ze strony szkoleniowca gości, czy jednak osłabieni kadrowo mistrzowie Polski rzeczywiście postawią wysoko poprzeczkę rywalom? Jednego można być niemal pewnym. Jeśli rzeszowianie nadal marzą o wygraniu rywalizacji w grupie G, muszą wrócić z Włoch ze zwycięstwem. Czy jednak zadanie dla podopiecznych trenera Kowala nie okaże się tak trudne, jak mówi zdanie zawarte w tytule zapowiedzi pojedynku? O tym przekonamy się już jutro, a początek starcia pomiędzy Bre Banca Lannutti Cuneo i Asseco Resovią Rzeszów wyznaczono na godzinę 20:30.

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved