Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Bogumiła Pyziołek: Nie mamy już nic do stracenia

Bogumiła Pyziołek: Nie mamy już nic do stracenia

fot. impelwroclaw.pl

W siódmej kolejce ORLEN Ligi Impel Wrocław przegrał przed własną publicznością z MKS-em Dąbrowa Górnicza 3:0. - Szkoda, wielka szkoda - grałyśmy u siebie i niestety nie udało nam się przełamać - przyznała przyjmująca Impelu, Bogumiła Pyziołek.

Jak możesz podsumować to dzisiejsze spotkanie? Niewątpliwie nie byłyście stawiane w roli faworyta, ale z drugiej strony jestem przekonany, że bardzo chciałyście sprawić jakąś niespodziankę i w końcu przełamać się w lidze?

Bogumiła Pyziołek:Na pewno to przełamanie jest nam bardzo potrzebne. Nie ukrywam, że chciałyśmy powalczyć o coś więcej – niestety nie udało się ugrać nawet seta. Wielka szkoda, tym bardziej że w tych dwóch pierwszych setach nawiązywałyśmy równą walkę. Jak zwykle ostatnio przydarzają nam się te słabe końcówki – coś nie możemy się przełamać i w tych końcówkach przegrywamy. Trzeci set w ogóle bez historii. Przyszło jakieś załamanie i nie potrafiłyśmy się już podnieść. Szkoda, wielka szkoda – grałyśmy u siebie i niestety nie udało nam się przełamać. Uważam, że jednak przynajmniej chociaż trochę lepiej to wyglądało niż na początku.

Co właśnie stało się w tej końcówce drugiego seta? Od początku spotkania nawiązywałyście równą walkę, deptałyście przeciwniczkom po piętach i nagle w końcówce drugiego seta wasza gra zupełnie stanęła.



– To jest właśnie dobre pytanie, na które nikt od kilku kolejek nie potrafi odpowiedzieć. Gramy „okej”, prowadzimy i nagle popełniamy błędy, albo jeśli nawet ich nie popełniamy, to jesteśmy nieskuteczne, albo dostajemy tak zwaną czapę albo się mylimy. Ciężko powiedzieć. Coś się zacina i na tym trzeba jak najwięcej pracować, żeby to zmienić.

Możesz powiedzieć, że ekipa z Dąbrowy Górniczej zaskoczyła was dzisiaj czymś w swojej grze?

Może troszeczkę ustawieniem, bo w poprzednich meczach Dąbrowa grała troszeczkę innym składem. Miałyśmy jednak rozpracowane wszystkie zawodniczki, które mogły się znaleźć w pierwszej szóstce na boisku. Dąbrowa przede wszystkim zagrała konsekwentnie – tam każda dziewczyna przyczyniła się do tego, że odniosły dzisiaj zwycięstwo za trzy punkty. Pozostaje mi tylko pogratulować sukcesu.

Na co powinnyście twoim zdaniem położyć największy nacisk przed następnymi spotkaniami – na trening czy może raczej na przemyślenie swojej postawy, rozmowy? Czego trzeba wam, żeby udało się zwyciężyć?

Właśnie, czego nam potrzeba? Szczerze mówiąc – praca, praca i jeszcze raz praca. Teraz już nie możemy zwalać na to, że jesteśmy niezgrane albo że jest to początek ligi. Niestety pierwsza runda się kończy i powinnyśmy już grać na takim poziomie, na który wszyscy liczą. Pozostaje nam już tylko pracować na treningach i skupić się przede wszystkim na sobie, na wyeliminowaniu tych własnych błędów i zdecydowanie nad tymi końcówkami. Bardzo dużo gramy takich „gierek – końcówek” od szesnastu czy osiemnastu i fajnie to wygląda. Niestety nie przekłada się to na mecz i tego bardzo żałuję. Mam nadzieję, że w końcu w którymś meczu się przełamiemy.

Wspomniałaś, że wasza gra ulega jednak pewnej poprawie – że pojawiają się takie momenty dobrej gry. Może zatem kluczem do sukcesu jest wypracowanie stabilizacji?

To na pewno. W tych końcówkach to jednak ktoś musi się wnieść na te wyżyny, żeby ktoś pociągnął tę końcówkę. Stabilizacja? Zależy jeszcze co pan rozumie przez to – stabilizacja pierwszej szóstki czy może co innego.

Chodziło mi bardziej o stabilizację gry – pewną konsekwencję, powtarzalność.

Jak najbardziej. Powinnyśmy grać do końca seta – tak jak zaczynamy, tak jak jest w środku. Druga przerwa techniczna i my po prostu stajemy. Nie wiem co z tym zrobić – musimy nad tym pracować. Kategorycznie musimy to zmienić.

W końcówce drugiej oraz w trzeciej partii obserwując waszą postawę można było odnieść wrażenie, że same już chyba przestałyście wierzyć w to, że jesteście w stanie walczyć i wygrywać. W pomeczowej relacji zamieściłem właśnie taki komentarz i ciekawy jestem, czy naprawdę miałyście taki moment zwątpienia czy tylko tak wyglądało to z perspektywy widza?

Na pewno jest mi bardzo przykro, jeśli można odnieść takie wrażenie – wiadomo, że to nie są miłe słowa. Rozumiem i szkoda, że to tak wygląda. Myślę, że każda z nas jednak wierzy. Ja wierzę zawsze do końca. Nie zawsze to wychodzi. Mam nadzieję, że zmienimy przynajmniej to, że jeśli będziemy przegrywać, to pozostawimy po sobie dobre odczucia na trybunach. I nikt nie będzie mógł nam zarzucić braku wiary. My nadal wierzymy, że potrafimy grać i w końcu przełamiemy tę złą passę i w końcu zaczniemy wygrywać mecze.

Kiedy zatem nadejdzie przełamanie tej wspomnianej złej passy?

Za tydzień gramy już w Bielsku i mam nadzieję, że może tam będzie już ta okazja do przełamania. Bielsko gra naprawdę dobrze, ma bardzo dobrą pierwszą rundę, ale my nie mamy już nic do stracenia. Co ugramy, to ugramy i to będzie dla nas na plus. Mam nadzieję, że za tydzień powalczymy o coś więcej, a za dwa tygodnie o jeszcze więcej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved