Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Aleksiej Spiridonow: Lubię prowokować innych

Aleksiej Spiridonow: Lubię prowokować innych

fot. archiwum

Jedna z najbarwniejszych postaci w rosyjskiej siatkówce opowiada o europejskich pucharach, rozgrywkach Superligi oraz nowych postaciach w ekipie Uralu Ufa. Odnosi się również do swojego wybuchowego charakteru.

W drugiej rundzie Pucharu Challenge waszym rywalem jest norweski Nyborg Bergen. Co możesz powiedzieć o tej drużynie i pierwszym spotkaniu, które wygraliście po równej godzinie gry?

Aleksiej Spiridonow: – Jeśli mam być szczery, to przed rozpoczęciem tej rywalizacji nie miałem najmniejszego pojęcia o siatkówce w Norwegii. Nie mieliśmy też żadnych materiałów z gry naszych rywali. Gdy wychodziliśmy na boisko, nie wiedzieliśmy więc czego możemy się po nich spodziewać. Szybko jednak zdaliśmy sobie sprawę, ze ten zespół nie prezentuje poziomu, którym byłby w stanie nam zagrozić.

Wasz kapitan, Aleksiej Kazakow, powiedział jednak, że w rewanżu w Norwegii może być już znacznie trudniej. Zgadzasz się z tą opinią?



– Być może przeciwnicy postawią nam tam nieco wyższe wymagania, jednak nie uważam, aby mogło być nam ciężko. To naprawdę bardzo słaba ekipa. W Superlidze nie mamy okazji mierzyć się z zespołami grającymi na takim poziomie.

W półfinałach Pucharu Rosji musieliście uznać wyższość Lokomotiwu Nowosybirsk. Co poszło nie tak w spotkaniu przeciwko podopiecznym Andrieja Woronkowa?

– My zagraliśmy na swoim poziomie i chyba niczego nie możemy sobie zarzucić. Siatkarzom z Nowosybirska trzeba oddać, że zaprezentowali się po prostu lepiej. Dobrze spisywali się w polu zagrywki i nie mieli problemów z konstrukcją własnych akcji. Z całą pewności to oni zasłużyli na ten awans.

Wciąż jednak macie szansę na udział w turnieju finałowym w Biełgorodzie. Obok Zenitu Kazań jesteście głównym faworytem do przyznawanej przez rosyjską federację dzikiej karty. Wiążesz z tym jakieś nadzieje czy pod koniec grudnia wolałbyś mieć parę dodatkowych dni wolnego?

– Jesteśmy w tym zespole, aby grać w siatkówkę i wygrywać kolejne mecze. Jeśli to my dostaniemy dziką kartę, będziemy oczywiście bardzo zadowoleni. W Biełgorodzie zrobimy wówczas wszystko, aby udowodnić, że dokonano dobrego wyboru. To jednak Zenit ma większe szanse na otrzymanie przepustki do Final Six i jest to nie tylko moje zdanie. Teraz pozostało nam już tylko czekać na decyzję federacji.

Skoro mówimy już o klubie z Kazania, to czym tłumaczyłbyś brak wywalczenia przez niego awansu drogą sportową? Było to spowodowane przemęczeniem po rozegraniu wielu ważnych spotkań czy też rywale byli po prostu lepsi?

– Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie widziałem ani jednego spotkania tamtej grupy. Już w rozgrywkach Superligi Fakieł był jednak bliski pokonania Zenitu, z którym prowadził w setach 2:0. Tym razem zawodnicy z Nowego Urengoja poszli za ciosem i zakończyli pojedynek w trzech partiach. Być może zwyczajnie są oni niewygodnym rywalem dla aktualnych mistrzów Rosji.

Ural ma pod koniec tego roku bardzo korzystny kalendarz spotkań. Zagracie z zespołami teoretycznie słabszymi, które macie spore szanse pokonać. Podczas przerwy świątecznej możecie być zatem liderami całej Superligi. Uważasz to za swego rodzaju cel?

– Oczywiście, że tak. Jak już mówiłem, nie jesteśmy tylko zlepkiem zawodników, a drużyną, która chce w ligowej tabeli przejąć funkcję lidera. Nie możemy jednak lekceważyć żadnego z przeciwników i jestem przekonany, że wszystkie pozostałe spotkania będą równie ciężkie co poprzednie. W Kemerowie zawsze gra się bardzo trudno, a siatkarze z Groznych w tym sezonie już niejednokrotnie napsuli krwi ekipom z czoła tabeli.

Co możesz powiedzieć o Brazylijczyku Leandro Vissotto? Jaką rolę pełni on na boisku, a jaką poza nim? Z tego, co wiem, jesteście dobrymi przyjaciółmi.

– Tak, bardzo dobrze się z nim dogadujemy, to naprawdę w porządku facet. Jeśli jednak chodzi o stronę sportową, to nie mogę o nim jeszcze nic powiedzieć. Przybył do Ufy w znacznie słabszej formie, aniżeli sztab trenerski tego oczekiwał, dlatego też pracuje teraz z indywidualnym programem zajęć i mamy nadzieję, że możliwie szybko będzie w stanie dołączyć do pierwszej szóstki. Leandro ma poczucie humoru, jest otwarty na innych ludzi i lubi dużo rozmawiać. Nie dostrzegłem w nim żadnych negatywnych cech.

A jak ocenisz współpracę ze szkoleniowcem Angelo Frigonim? W jaki sposób się z nim komunikujecie i czym różni się on od pozostałych trenerów, z którymi pracowałeś?

– Jest to już trzeci szkoleniowiec z Zachodu, z jakim miałem okazję pracować podczas mojej krótkiej kariery w lidze rosyjskiej. Frigoni to dobry człowiek i bardzo kompetentny trener. Cieszę się, że mam okazję z nim współpracować. W mojej opinii wykonuje on w tym zespole dobrą robotę. Jeśli chodzi o komunikację, to osobiście nie mam problemów z rozumieniem jego poleceń w języku włoskim. W zespole co prawda mamy tłumacza, ale wydaje mi się, że również bez niego dalibyśmy sobie radę.

Nie da się ukryć, że jesteś bardzo emocjonalną osobą. Jak sobie z tym radzisz na boisku i przed meczem, kiedy musisz się odpowiednio skoncentrować?

– Nie robię niczego specjalnego. Rozmawiam z kolegami, śmieję się, a pięć minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener odpowiednio nas wszystkich motywuje i wychodzimy na parkiet.

Łatwo jest cię sprowokować?

– Spróbuj sam (śmiech). Kiedyś faktycznie dość łatwo ulegałem prowokacjom, ale teraz to się już nie zdarza. Raczej sam wolę wyprowadzać innych z równowagi (śmiech).

Czym zajmujesz się w swoim wolnym czasie?

– Wszystkie wolne chwile spędzam ze swoją rodziną i staram się uczestniczyć w dorastaniu mojej córki. Sofia ma zaledwie półtora roku i bardzo lubi aktywnie spędzać czas. Osobiście lubię także czasami udać się na mecz hokeja. Sam jednak nigdy nie stanąłem na łyżwach i chyba nie jest to coś dla mnie.

źródło: championat.ru, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved