Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Skra Bełchatów lepsza od Dynamo Moskwa

LM: Skra Bełchatów lepsza od Dynamo Moskwa

fot. Piotr Woźniak

Skra Bełchatów uczyniła spory krok w stronę awansu z grupy, pokonując na własnym boisku Dynamo Moskwa 3:1. Rosyjski zespół okazał się lepszy jedynie w trzeciej partii, pozostałe przebiegały pod dyktando podopiecznych Jacka Nawrockiego.

Atanasijević potwierdza wysoką formę

Oba zespoły nie przystąpiły do pojedynku „na szczycie" grupy E w najmocniejszych składach. Większe powody do obaw mógł mieć szkoleniowiec przyjezdnych, gdyż w środowym meczu nie miał możliwości skorzystania z Bartosza Kurka i Semena Połtawskiego. Z kolei w składzie miejscowych zabrakło z powodu choroby (grypa) Daniela Plińskiego, którego zastąpił Karol Kłos. Po pierwszych sześciu akcjach na tablicy świetlnej widniał rezultat remisowy (3:3). Gospodarze wszystkie trzy punkty zawdzięczali skuteczności Aleksandra Atanasijevicia. Gdy do serbskiego atakującego dołączył Mariusz Wlazły, a rywale zaczęli popełniać błędy, przewaga bełchatowian wzrosła do trzech „oczek" (8:5). W kolejnych akcjach Paweł Woicki starał się wykorzystywać dobre przyjęcie, uruchamiając swoich kolegów z kilku stref boiska. Bełchatowianie odwdzięczali się swojemu rozgrywającemu skutecznymi zbiciami, zarówno ze skrzydeł, jak i ze środka (14:11). Gdy do tego przez blok nie przedarł się Aleksander Markin, przewaga miejscowych wzrosła do pięciu punktów na drugiej przerwie technicznej (16:11). Przy wysokim prowadzeniu w szeregi wicemistrzów Polski wdarło się rozluźnienie, co kosztowało ich utratę kilku punktów po własnych błędach (18:16). Krótki przestój nie okazał się kosztowny w skutkach. Ciężar zdobywania punktów w kluczowych momentach seta wziął na siebie Aleksandar Atanasijević. Jego skuteczność, wsparta atakami Michała Winiarskiego, okazała się wystarczająca do wygrania pierwszej partii 25:21 przez gospodarzy. Zakończyła się ona zagrywką w siatkę Siergieja Grankina.

Osłabieni rywale nie są w stanie przeciwstawić się PGE Skrze



Rosyjski zespół w pierwszym secie nie straszył jedną z najsilniejszych swoich broni, a więc zagrywką. Wykorzystali to podopieczni Jacka Nawrockiego prezentując wysoką skuteczność w ataku. Druga partia nie przyniosła zmiany w postawie srebrnych medalistów poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Paweł Woicki odważnie kierował piłki do swoich środkowych. Zarówno Karol Kłos, jak i Wytze Kooistra nie mylili się ze środka siatki, trafiając w pomarańczowe pole. To właśnie głównie za sprawą ich skuteczności oraz błędów przeciwników gospodarze prowadzili dwoma punktami (8:6). Po pierwszej przerwie technicznej swoje show na parkiecie kontynuował holenderski środkowy, który do udanych ataków dołożył także punktowe zagrywki (10:6). Swoich podopiecznych do lepszej gry, podczas przerwy na żądanie, próbował zmobilizować Jurij Czerednik. Wicemistrzowie Rosji nie byli jednak w stanie zatrzymać rozpędzonej bełchatowskiej „machiny", która jak ognia unikała własnych błędów (13:8, 16:9). Widząc nawarstwiające się problemy swojej drużyny, szkoleniowiec przyjezdnych posłał w bój Petera Veresa, który wrócił do składu Dynama po kontuzji. Węgierski przyjmujący po kilku akcjach został jednak z powrotem odesłany do kwadratu dla rezerwowych. Z kolei Jacek Nawrocki postanowił dać chwilę oddechu Pawłowi Woickiemu, wprowadzając w jego miejsce Dejana Vincicia. Zmiana ta nie przyniosła korzystnych rezultatów, gdyż przy obecności słoweńskiego zawodnika na boisku jego koledzy zatracili skuteczność w ataku (21:15). W związku z tym szkoleniowiec miejscowych szybko wrócił do ustawienia z podstawowym rozgrywającym. To posunięcie uspokoiło poczynania siatkarzy PGE Skry, którzy w końcówce partii powstrzymali przeciwników, zwłaszcza dobrą grą w bloku, triumfując w drugim secie 25:16.

Seria zaczerpnięta z żeńskiej siatkówki

Pewna wygrana w dwóch pierwszych odsłonach pojedynku uśpiła czujność bełchatowian. Mocniejsza zagrywka Pawła Krugłowa i problemy ze skończeniem ataku spowodowały, iż przy stanie 2:6 o czas poprosił Jacek Nawrocki. Chwila odpoczynku i uwagi szkoleniowca korzystnie wpłynęły na dalszą postawę brązowych medalistów klubowych mistrzostw świata. Co prawda gospodarzom nie udawało się doprowadzić do wyrównania, ale wysoka skuteczność na obu skrzydłach Aleksandra Atanasijevicia pozwalała redukować straty do dwóch punktów (6:8, 9:11). Jednakże w trzecim secie przestała w polskim zespole funkcjonować gra w kontrze. Zawodnicy z Bełchatowa kilkukrotnie nie byli w stanie wykorzystać skutecznie obronionej czy wyblokowanej piłki, co wiązało się z trzypunktową stratą na drugiej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu (13:16). Z pomocną dłonią w niwelowaniu przewagi przyszli sami Rosjanie, którzy pomylili się w ataku, a po chwili otrzymali żółtą kartkę za kwestionowanie decyzji arbitrów (16:16). Taka sytuacja na krótko uskrzydliła siatkarzy PGE Skry, którzy po udanym ataku Mariusza Wlazłego i bloku objęli dwupunktowe prowadzenie (18:16). Zapewne niewielu wówczas kibiców przewidywało sytuację, jaka wydarzyła się w końcówce seta. Przy stanie 19:17 polska drużyna całkowicie zatraciła skuteczność pierwszej akcji. Bezkompromisowo wykorzystali to rywale, zdobywając osiem punktów w jednym ustawieniu, co oznaczało ich wiktorię 25:19. Ostatni punkt w secie zdobył silnym zbiciem z lewego skrzydła Paweł Krugłow.

Riposta gospodarzy natychmiastowa

Kompletnie nieudany ostatni fragment poprzedniej partii podziałał na Pawła Zatorskiego i jego kolegów jak przysłowiowa płachta na byka. W szeregi miejscowych powróciła wysoka skuteczność w ataku, która poparta mocnymi zagrywkami Mariusza Wlazłego, znalazła swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (8:4). Po pierwszej przerwie technicznej kapitan PGE Skry nadal nie wstrzymywał ręki w polu zagrywki, co doprowadzało do rozpaczy przyjmujących przeciwnej drużyny (10:4). Gospodarze niesieni dopingiem własnej publiczności, która szczelnie wypełniła trybuny hali ‘Atlas Arena’, pewnie prowadzili grę, utrzymując kilkupunktowe prowadzenie (13:7). Siatkarzy z Moskwy stać było na pojedyncze udane akcje, jak chociażby punktowy serwis Pawła Krugłowa, ale nie były one w stanie na dłuższą metę zagrozić wicemistrzom Polski (16:12). Nieco niższą skuteczność niż we wcześniejszych partiach prezentował Aleksandar Atanasijević. Paweł Woicki przerzucił więc ciężar gry na lewe skrzydło, gdzie nie do zatrzymania był Michał Winiarski. To właśnie skuteczne ataki przyjmującego reprezentacji Polski, wsparte punktowymi serwisami Pawła Woickiego, ostatecznie odebrały nadzieje przeciwnikom na odwrócenie losów rywalizacji (23:16). Bełchatowianie zakończyli czwartego seta wynikiem 25:18, a pieczęć na triumfie w secie i w całym spotkaniu 3:1 postawił dwoma atakami ze środka Karol Kłos. Komplet punktów zdobyty na własnym terenie stawia podopiecznych Jacka Nawrockiego w komfortowej sytuacji. PGE Skra Bełchatów z dziewięcioma punktami samodzielnie prowadzi w grupie E i jeśli za tydzień również okaże się lepsza od Dynama w Moskwie, będzie już o krok od zapewnienia sobie awansu z pierwszego miejsca do fazy play-off.

Skra Bełchatów – Dynamo Moskwa 3:1
(25:21, 25:16, 19:25, 25:18)

Składy zespołów:
Skra Bełchatów:
Woicki, Winiarski, Kłos, Atanasijević, Wlazły, Kooistra, Zatorski (libero) oraz Vincić, Cupković i Bąkiewicz

Dynamo Moskwa: Grankin, Markin, Szczerbinin, Krugłow, Szadiłow, Kriwiec, Stepanian (libero) oraz Afinogienow i Veres

 

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela grupy E Ligi Mistrzów

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved