Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > O SMS-ie Spała, Młodej Lidze i nie tylko… Głos Grzegorza Rysia

O SMS-ie Spała, Młodej Lidze i nie tylko… Głos Grzegorza Rysia

fot. archiwum

Przed tygodniem Bartosz Wencław pisał o absurdach w Młodej Lidze. Nie jest to głos odosobniony. Bardzo krytycznie na temat tych rozgrywek wypowiada się Grzegorz Ryś, były szkoleniowiec SMS-u Spała, który przedstawia własny pomysł na ich reformę.

Jak podoba się panu pomysł przeniesienia SMS-u Spała z I ligi do rozgrywek Młodej Ligi?

Grzegorz Ryś:Każdy pomysł jest dobry, jeżeli przekłada się na konkretny efekt, a w przypadku SMS-u należy sobie zadać pytanie, czy występy w Młodej Lidze zapewnią wysoki poziom szkolenia oraz wyniki młodzieżowej reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata?

A tak nie jest?



Przypomnę, że SMS powstała, aby szkolić i przygotowywać młodych siatkarzy do gry w reprezentacji Polski seniorów. To właśnie w SMS-ie powinni być szkoleni najlepsi zawodnicy w Polsce z każdego rocznika. Aby szkolenie mogło być prawidłowo realizowane, zawodnicy SMS-u muszą występować w rozgrywkach ligowych seniorów, ponieważ jest to najlepszy sposób zdobywania doświadczenia boiskowego. I ten system szkolenia zmienia się, ale chyba nie w tym kierunku, co powinien.

Czyli pana zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie dotychczasowego systemu, w którym SMS brał udział w rozgrywkach I ligi mężczyzn?

Oczywistym jest, że umiejętności młodzieży powinny być dopasowane do konkretnej ligi. W ostatnich latach zespoły SMS-u występowały w rozgrywkach II i I ligi. Ogólnie mówiąc, w meczach drugoligowych występowali zawodnicy z klasy I – II, natomiast w meczach pierwszoligowych zawodnicy z klasy III. Co dwa lata w I lidze występował rocznik nieparzysty, tzw. „wiodący”, który miał na tyle duże umiejętności techniczne, iż mógł z powodzeniem walczyć z zespołami I ligi.

Ale ci chłopcy okupowali ostatnie miejsca w lidze…

Tak było faktycznie, ale ten system się sprawdzał! Rocznik 1991 występując w I lidze w sezonie 2009/2010 zdobył 22 punkty, wygrywając 6 meczów, natomiast rocznik 1987 występując w sezonie 2005/2006 zdobył 27 oczek, wygrywając 8 spotkań. To był olbrzymi bagaż doświadczeń zdobywany przez młodych zawodników, a każdy mecz był prawdziwą walką o zwycięstwo. Gorzej wiodło się rocznikom parzystym, gdzie wygranych meczów brakowało. Jednakże w ostatecznym rozrachunku wychodziło to na korzyść. Młodzi zawodnicy występowali bowiem na zapleczu profesjonalnej ligi. Był to również bardzo ważny argument, który motywował młodzież do przyjścia do SMS. Droga do ligi zawodowej była prosta: klasa I i II – występy w II lidze, klasa III – występy w I lidze.

Więc dlaczego zdecydowano się odejść od takiego modelu szkolenia?

Niestety pojawiły się głosy krytyki, iż w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale uczymy przegrywać i należy to zmienić. Zbiegło się to również z brakiem wyników młodzieżowych reprezentacji Polski na arenie międzynarodowej i zmiany nastąpiły.

Pierwszą decyzją w sezonie 2010/2011 było dopuszczenie możliwości spadku z I ligi i awansu zespołu SMS. Złamano zasadę, że zespół SMS-u występuje tylko w rundzie zasadniczej. W rezultacie mecze play-off były totalnym bałaganem, gdyż w międzyczasie młodzież występowała w rozgrywkach mistrzostw Polski juniorów w swoich macierzystych klubach. Dodatkowo akurat w tym sezonie w klasie III pozostał rocznik tzw. „parzysty” czyli 1992 i nie było mowy o utrzymaniu! W kolejnym sezonie 2011/2012 nowy rocznik 1993 występował już w II lidze, gdzie wygrał większość spotkań i walczył o awans do I ligi, niestety bezskutecznie. Zamiast walczyć z lepszymi zespołami w I lidze, młodzież ze Spały grała o jedną ligę niżej. Mogę się mylić, ale lepiej grać z lepszymi i walczyć o zwycięstwo, bo to rozwija, niż rywalizować ze słabszymi i wszystko wygrać…

To, zdaje się, kłóci się z pierwotną ideą prowadzenia SMS-ów. Dla młodego zawodnika trudno jest przeskoczyć z II ligi od razu do ekstraklasy…

Otóż to! W mojej ocenie łatwiej jest to uczynić po występach w I lidze. I tak właśnie w poprzednich latach funkcjonował ten mechanizm. Zresztą można zadać sobie pytanie. Ilu zawodników z rocznika 1993 po ukończeniu SMS-u w tym roku trafiło do PlusLigi? Ilu z nich gra w tych zespołach w podstawowym składzie? Można też przeanalizować składy zespołów ekstraklasy i sprawdzić, ilu absolwentów SMS-u otrzymało możliwość gry w ostatnich latach? Rocznik 1991 był ostatnim, gdzie absolwenci weszli do ligi. Z roczników 1992 i 1993 nie pojawił się żaden zawodnik!

Czyli domyślam się, że transfer SMS-u Spała z I ligi do Młodej Ligi nie jest najlepszym pomysłem?

Według mojej oceny niestety nie. W tej chwili zespół ten stanowią uczniowie rocznika 1994, tzw. „parzystego”. W Młodej Lidze do tej pory wygrali wszystkie spotkania, tracąc zaledwie dwa sety. Skoro ci zawodnicy byli za słabi na I ligę, nie występują w II lidze, która jest o wiele mocniejsza od Młodej Ligi, a teraz ogrywają wszystkich, to znaczy, że Młoda Liga jest bardzo, bardzo słaba. Po prostu efekt szkoleniowy jest żaden.

Może jednak są widoczne jakieś korzyści z tych występów?

Co zyskuje w Młodej Lidze zespół SMS-u, skoro zamiast uczyć się od lepszych, sam staje się nauczycielem?! Gdzie następuje rozwój sportowy? W którym miejscu podnosi się do góry poprzeczkę? Do jakiego poziomu zmierzamy? W obecnym kształcie Młoda Liga nie przygotowuje zawodników do gry zarówno w PlusLidze, jak i w reprezentacji Polski juniorów. Zatraca się również podstawowe założenie szkolenia młodzieży w SMS, o którym wspominałem na wstępie.

Trenerzy SMS podkreślają, że ci młodzi zawodnicy przygotowują się do występów w młodzieżowej reprezentacji Polski w przyszłym roku.

To prawda. Za pół roku odbędą się kwalifikacje do mistrzostw świata juniorów! Być może awans uzyskamy, ale które miejsce zajmiemy na tej imprezie? Według mnie Młoda Liga jest krokiem wstecz, który hamuje rozwój najzdolniejszej młodzieży, przygotowywanej do gry w reprezentacji.

Czym spowodowane są braki sukcesów reprezentacji młodzieżowych na arenie międzynarodowej? Mamy mniej zdolną młodzież?

Nic z tych rzeczy. Młodzież mamy naprawdę utalentowaną i o bardzo dobrych warunkach fizycznych. W mojej ocenie przyczyn jest kilka, a najważniejszą jest skrócenie szkolenia w SMS-ie do trzech lat. Przerobiłem to na własnej skórze, gdyż szkoliłem grupę z rocznika 1983/84 cztery lata i zdobyłem z nią tytuł wicemistrza Europy kadetów i mistrza świata juniorów. Natomiast grupa rocznika 1991/92, z którą pracowałem przez dwa sezony, była szkolona tylko trzy lata i nie zdobyła nic!

Brak jednego roku szkolenia centralnego odbija się bardzo niekorzystnie na wszechstronnym przygotowaniu młodzieży do gry w kadrze seniorów. Drugą przyczyną jest coraz mniejsza ilość młodych zawodników grających w PlusLidze. Młoda Liga nie zapewnia wysokiego poziomu, w I lidze młodzieży nie widać, nie ma więc kogo brać do PlusLigi i koło się zamyka! Kluby sięgają po coraz młodszych zawodników zagranicznych i aż strach pomyśleć co czeka nas za kilka lat.

Ale być może Młoda Liga jest pewnym rozwiązaniem?

Ale Młoda Liga nie może funkcjonować tak jak do tej pory, bo po prostu ta droga nie doprowadzi nas do sukcesów.

Jakie więc powinno być optymalne rozwiązanie?

Złotego środka chyba nie znajdziemy. Być może wystarczy wrócić do metod i systemu, który funkcjonował i przynosił efekty? A może to jest zbyt proste?

Szkolenie centralne młodzieży rozpoczyna się w III klasie gimnazjum. Na bazie SMS-u jest to chyba wykonalne. Na drodze selekcji do Szkoły Mistrzostwa Sportowego trafiają najlepsi i najbardziej perspektywiczni zawodnicy. Młodzież w SMS gra odpowiednio w II lidze oraz w I lidze. Po ukończeniu SMS-u, dzięki odpowiednim przepisom PZPS-u oraz PlusLigi, funkcjonuje mechanizm, który daje najlepszym młodym zawodnikom możliwość gry, a nie siedzenia na ławce w słabszych zespołach PlusLigi.

Ma pan na myśli draft na kształt NBA?

Już kilka lat temu pojawiła się taka propozycja, aby wzorem NBA organizować nabór do ligi zawodowej najzdolniejszej młodzieży. Jest to pomysł warty uwagi, należałoby tylko dostosować go do naszych realiów. Wiadomo, że ilość zawodników startujących co roku w drafcie byłaby zupełnie inna niż w NBA, być może byłoby to około dwudziestu młodych zawodników. Ale mimo to warto spróbować. Ten pomysł można też poddać dyskusji.

Najlepsi mają trafić do zespołów PlusLigi, tymczasem co zrobić z pozostałymi zawodnikami, którzy zakończyli szkolenie w SMS-ie?

Pozostali absolwenci powinni grać w I lidze. Jeżeli nie mają szans wywalczenia sobie miejsca w ekstraklasie, moim zdaniem powinni grać w I lidze, tym bardziej że mieliby już doświadczenie zdobyte na zapleczu PlusLigi.

Natomiast w systemie rozgrywek I ligi musiałby obowiązywać przepis nakazujący obligatoryjnie przebywanie na boisku 2-3 zawodników do 23. roku życia. Przez to młodzież ma możliwość dalszego rozwoju i szansę na przejście po sezonie lub dwóch do PlusLigi. Zamiast utrzymywać Młodą Ligę, można kwotę 100 tys. złotych dla każdego zespołu przeznaczyć na stypendia dla tych młodych zawodników. Jest to moim zdaniem opłacalna, a przede wszystkim zasadna inwestycja w młodzież.

Pana zdaniem ten plan jest realny do wprowadzenia w życie?

Być może moja propozycja nie jest warta uwagi, jednakże z mojego doświadczenia wynika, iż byłoby to najkorzystniejsze rozwiązanie. Musimy znaleźć jednak optymalne rozwiązanie, gdyż wkrótce wyniki reprezentacji seniorów mogą być tylko pięknym wspomnieniem. Bez rzeczowej dyskusji, a w szczególności bez wysłuchania głosu trenerów, którzy znają problematykę szkolenia młodzieży, nic więcej nie osiągniemy.

Zobacz również:
Młode absurdy w Młodej Lidze

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved