Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Niespodzianki w 6. kolejce ORLEN Ligi

Niespodzianki w 6. kolejce ORLEN Ligi

fot. archiwum

Kilka niespodzianek towarzyszyło 6. kolejce ORLEN Ligi. W największej z nich Legionovia szybko uporała się z Budowlanymi Łódź, a zawodniczki Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza zaskakująco łatwo przegrały z siatkarkami z Bielska.

W pierwszym spotkaniu naprzeciw siebie stanęły zawodniczki AZS-u Białystok i Pałacu Bydgoszcz. Mimo że podopiecznym Czesława Tobolskiego udało się wywalczyć drugi punkt do swojej skromnej w tym sezonie ORLEN Ligi kolekcji, to nie mogą być one do końca zadowolone ze swojego występu. Nic nie zapowiadało jednak końcowych emocji po pierwszym secie, w którym gospodynie od początku objęły wysokie prowadzenie, kontrolując wynik do końca partii. Od mocnego uderzenia rozpoczęła się także druga odsłona, jednak podopieczne trenera Tobolskiego szybko roztrwoniły prowadzenie 5:1 i wskutek własnych błędów pozwoliły „wrócić do gry” rywalkom. W późniejszej fazie seta to przyjezdne odskoczyły na 5 „oczek” (13:8), jednak i one nie potrafiły utrzymać tej przewagi. O końcowym wyniku zdecydowała gra na przewagi, w której skuteczniejsze były bydgoszczanki. Początek kolejnej partii to znowu dominacja białostoczanek, które i tym razem nie ustrzegły się błędów, co doprowadziło do straty aż 8 punktów z rzędu (5:9). Tym razem podopieczne Rafała Gąsiora bezlitośnie wykorzystały słabość gospodyń i wygrały zdecydowanie, bo do 17. Czwarty set był już niezwykle zacięty, gdyż zwycięstwo bydgoszczanek oznaczało zdobycie przez nie całej puli. Białostoczanki także nie odpuszczały, co sprawiło, że znowu doszło do gry na przewagi, którą tym razem rozstrzygnęły na swoją korzyść miejscowe. Wydawało się, że także w tie-breaku będą kontynuować swoją dobrą formę, bo prowadziły już 8:5 i 13:11, jednak bydgoszczanki za każdym razem odrabiały straty, wygrywając ostatecznie 15:13 i cały mecz 3:2. Kolejna porażka spowodowała, że utrzymania posady nie może być pewien trener Tobolski. Dziś mają się odbyć w klubie decydujące rozmowy na ten temat.

W Muszynie najmniejszych problemów z pokonaniem Impelu Wrocław nie miały zawodniczki Banku BPS. Podopieczne Rafała Błaszczyka zostały dosłownie zmasakrowane przez gospodynie, które miały tak wielką przewagę, że Bogdan Serwiński dał pograć wszystkim zawodniczkom z meczowej kadry. Przyjezdne nie potrafiły nawiązać wyrównanej walki w żadnym z setów, a o przewadze muszynianek niech świadczy, że w całym spotkaniu zanotowały one 52% skuteczność ataku przy ledwie 32% rywalek. MVP całych zawodów została przyjmująca Anna Werblińska, choć statuetka mogła z powodzeniem powędrować w ręce każdej z jej koleżanek z pierwszego składu. W drużynie gości można wyróżnić Katarzynę Konieczną, która grała zarówno na przyjęciu (w 1 i 3 secie), jak i jako atakująca. Frustracji po spotkaniu nie kryła kapitan Impelu, Vesna Djurisic. Jeżeli chodzi o moją drużynę, to był to horror. Grałyśmy jak „kurczaczki” bez głów. Wszystko, co chciałyśmy zrobić dobrego, dzisiaj wychodziło na odwrót. Nie potrafiłyśmy skonstruować jednej dobrej akcji. To musi się skończyć. Potrafimy walczyć, nie wiem, co się dziś stało. Nie można się poddawać po jednym błędzie – podsumowała.

W trzecim meczu bolesnej porażki przed własną publicznością doznały siatkarki Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza. Ich pogromczyniami okazały się zawodniczki z Bielska-Białej, które potwierdziły dobrą formę po pokonaniu w poprzedniej kolejce wicemistrzyń Polski z Muszyny. Bielszczanki w każdym z setów zdobywały punkty seriami, gdy na zagrywce pojawiała się Włoszka Elisa Cella, która zasłużenie została wybrana najbardziej wartościową zawodniczką spotkania. Trener Waldemar Kawka, widząc, że gra jego zespołu nie wygląda tak, jak powinna, zdecydował się na zmiany już w pierwszym secie, gdy w miejsce Joanny Staniuchy-Szczurek i Joanny Kaczor delegował do wejścia na parkiet Natalię Nuszel i Katarzynę Zaroślińską. Nie przyniosło to efektu w pierwszej, przegranej odsłonie, ale w kolejnych już tak, bo gra stała się bardziej wyrównana. Miejscowe miały czego żałować, zwłaszcza w drugiej partii. Prowadziły w niej 23:21, by stracić kolejne 4 „oczka”. Na szczęście nie zdeprymowało to ich i w kolejnym secie nie pozostawiły już rywalkom żadnych złudzeń, wygrywając do 14. Również ostatni set mógł paść łupem gospodyń, ale przy stanie po 21 w polu serwisowym przyjezdnych pojawiła się Cella, przy której zagrywkach bielszczanki wygrały partię i cały mecz w stosunku 3:1. Przyjmująca MKS-u Elżbieta Skowrońska nie ukrywała, że ona i jej koleżanki nie zagrały dobrego meczu. – Dziewczyny z Bielska-Białej, patrząc na wynik, okazały się zespołem lepszym. Powiedzieć jednak trzeba, że były w przysłowiowym zasięgu ręki. Blokiem bielszczanki zagrały dobrze, zdobywając sporo punktów. Powiem tak, to my zagrałyśmy słabiej. Naszą ekipę stać na wiele więcej – zakończyła.



W przedostatnim spotkaniu mistrzynie Polski pokonały na własnym parkiecie „czarnego konia” rozgrywek, PTPS Piła. Mecz miał dosyć wyrównany przebieg, a o jego wyniku zdecydowała (który to już raz?) niesamowita dyspozycja atakującej Atomu Trefla, Rachel Rourke. Australijska atakująca zdobyła aż 30 punktów, kończąc 29 z prawie 50 posłanych do niej piłek. Dała się zablokować tylko raz, choć popełniła także 5 błędów. Jej świetna gra w wydatny sposób przyczyniła się do tego, że w każdym z wygranych setów gospodynie prowadziły wysoko już na drugiej przerwie technicznej. Wtedy jednak do ataku zrywały się podopieczne Mirosława Zawieracza, którym udawało się jeszcze zdobyć kilka ważnych punktów. Najbliżej odrobienia strat były w ostatniej partii, gdy z wyniku 16:9 dla sopocianek zrobiło się tylko 21:20. Jednak był to tylko „łabędzi śpiew” pilanek, które przegrały tę partię i cały mecz. W ich szeregach słabiej niż zwykle zaprezentowała się Tijana Malesevic, która zdobyła raptem 9 punktów.

W ostatnim meczu beniaminek z Legionowa podejmował Budowlanych Łódź. W pierwszym secie spotkania nieznaczną przewagę uzyskały gospodynie, jednak łodzianki nie zamierzały się poddawać i szybko odrobiły straty. Ostatecznie, to jednak podopieczne Wojciecha Lalka zakończyły tę partię zwycięsko, a to głównie dzięki Marcie Łukaszewskiej. Przegrana partia podrażniła ambicje przyjezdnych, które od samego początku drugiej odsłony zaskoczyły rywalki swoją agresywną grą. Po piorunującym starcie Budowlanych, w którym szybko uzyskały one znaczną przewagę (5:0), zawodniczki Legionovii nie były się już w stanie podnieść, co skutkowało gładką przegraną w całym secie. Kolejne odsłony to jednak znowu popis miejscowych. Ich grę ułatwiały dobre zmiany trenera Lalka i fakt, że atak w ich drużynie rozkładał się bardziej równomiernie. W łódzkiej ekipie osamotniona w tym elemencie gry była Brazylijka Soraia Dos Santos, choć miejscowe górowały nad łodziankami także grą w obronie, w której podbijały wiele piłek. W ostatecznym rozrachunku Legionovia pokonała Budowlanych 3:1, odnosząc tym samym drugie zwycięstwo w rozgrywkach, co pozwoliło jej awansować na 7. lokatę w tabeli i zrównać się punktami z wczorajszymi rywalkami.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela ORLEN Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved