Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Trenerski dwugłos po meczu w Rzeszowie

Trenerski dwugłos po meczu w Rzeszowie

fot. archiwum

Wkręt-met AZS do soboty wygrał ledwie jednego seta. Trzy kolejne i pierwsze w sezonie punkty zdobył w najmniej spodziewanym momencie. - Nasi kibice byli cierpliwi i doczekali się zwycięstwa. W dodatku nad Resovią! - cieszył się trener Marek Kardos.

Częstochowianie jechali do Rzeszowa na pożarcie i zgodnie z oczekiwaniami po dwóch setach przegrywali w hali na Podpromiu 0:2. Potem stało się coś niesamowitego. Coś, co trener Marek Kardos wytłumaczył jednak w prosty sposób. – Resovia grała bardzo słabo, potwierdziło się, że jest bez formy. My natomiast od połowy drugiej partii prezentowaliśmy się bardzo dobrze. Stąd ta niespodzianka – podsumował szkoleniowiec AZS-u.

Bardzo dobrze funkcjonowała u nas gra blok – obrona i atak z pierwszej akcji, gdzie mieliśmy aż 64 procent skuteczności – tłumaczył trener Kardos. – Chłopcy grali cierpliwie. Nieważne, czy mieli podwójny czy potrójny blok, kończyli pierwszą, drugą bądź trzecią akcję i zdobywali punkty. To było niezwykle ważne i miało decydujący wpływ na wynik. Chociaż trzeba też dodać, że od początku ryzykowaliśmy trudną zagrywką.

Częstochowianie wygrali tie-breaka 15:13 i mecz 3:2, sprawiając ogromną radość swoim najbardziej oddanym kibicom, którzy mimo wcześniejszych porażek nie odwrócili się od drużyny. – To zwycięstwo jest dla nich – mówił po meczu uradowany trener Marek Kardos. – Zachowali się super, przyjechali tutaj, trzymali za nas kciuki. Byli cierpliwi i doczekali się zwycięstwa. W dodatku nad Resovią! Sprawiliśmy dzisiaj dużą niespodziankę i mam nadzieję, że w przyszłości będą kolejne.



Zupełnie inne nastroje panowały po meczu w ekipie rzeszowskiej Resovii. – Dziś mamy powody do obaw. Na dobrą sprawę zagraliśmy dobrze tylko seta, bo w drugim wygraliśmy tylko dzięki zagrywce „Perły” [Łukasza Perłowskiego – przyp. red.] – mówi Andrzej Kowal i dodaje: – Tak się gra z młodym zespołem. Jeśli na początku dasz mu pograć, to łapie wiatr w żagle. My nie robiliśmy mu żadnej krzywdy zagrywką.

Resoviacy mają też problem z wychodzeniem z trudnych sytuacji. – Zbyt szybko tracimy pewność siebie – stwierdza Kowal. Wygląda też na to, że w zespole nie ma lidera, którym w poprzednim sezonie był Niemiec Gyorgy Grozer. I nie chodzi tu tylko o grę, ale o wpływ na drużynę. – W zespole musi być zawodnik, który będzie faktycznym liderem. Wciąż poszukujemy takiego gracza – dodaje szkoleniowiec. Teraz trener Kowal będzie musiał się zastanowić, jak wpłynąć na zespół, by takie wpadki już się nie powtarzały. – Nie można odmówić zawodnikom zaangażowania. Na treningu nie wygląda to źle, ale później ucieka nam pewność. Nie jesteśmy jeszcze prawdziwym zespołem – kończy.

Więcej w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved