Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Bociek: Jestem bardzo szczęśliwy

Grzegorz Bociek: Jestem bardzo szczęśliwy

fot. archiwum

Siatkarze AZS Częstochowa są sprawcami jak dotąd największej niespodzianki w PlusLidze. W ostatniej kolejce po tie-breaku pokonali mistrza Polski. Na uwagę zasługuje na pewno postawa Grzegorza Boćka, który nie ukrywał radości z wygranej.

Przed sobotnim meczem z Asseco Resovią wielu na pewno się zastanawiało, czy młodzi podopieczni trenera Marka Kardosa nawiążą walkę z mistrzem Polski. Okazało się jednak, że nie tylko walczyli, ale i pokonali faworyta. – Jechaliśmy na to spotkanie bardzo zmotywowani. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, że będzie o wiele trudniej niż do tej pory – mówi atakujący zespołu z Częstochowy, Grzegorz Bociek. Po dwóch przegranych setach częstochowska drużyna nie spuściła głów, wręcz przeciwnie. To okazało się kluczem do sukcesu? Tak. Tym bardziej, że w drugim secie mieliśmy dużą szansę wygrać. Na trzecią partię wyszliśmy więc jeszcze bardziej zmotywowani i bardziej na luzie odpowiada MVP spotkania.

Radość w zespole po wygranej była przeogromna, ale trener Kardos starał się nieco studzić emocje. Zdaniem Grzegorza Boćka słusznie. – Jesteśmy szczęśliwi, ale przed nami kolejne ciężkie spotkania. Z samymi zespołami z górnej półki (Skrą, ZAKSĄ i Jastrzębskim Węglem – przyp. red.). Na pewno jednak to wygrane spotkanie da nam większą wiarę w siebie – nie ukrywa zawodnik, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią w swoim zespole. Zdobył 34 punkty, przy ponad 54% skuteczności w ataku i odebrał statuetkę MVP. Takie zwycięstwa i indywidualne wyróżnienia dla młodego zawodnika są wyjątkowo miłe i motywują do dalszej pracy. – Dokładnie tak. Pierwszy wygrany mecz zawsze motywuje, i to wygrany z nie byle kim, bo mistrzem Polski, a do tego MVP… Jestem bardzo szczęśliwy. MVP należy się też dla całego zespołu za to, że w trzecim secie nie straciliśmy ducha walki – nie ukrywa Grzegorz Bociek.

Do tej pory częstochowianie mieli kłopot z wygraniem nawet seta. Zwycięstwo nad podopiecznymi Andrzeja Kowala może okazać się przełomowe i spowodować, że teraz będzie już tylko lepiej. – Myślę, że na pewno było przełomem. Z każdą drużyną walczyliśmy i przegrywaliśmy, a to w końcówkach, a to przez własne błędy. Mamy na koncie pierwsze punkty i sądzę, że będzie coraz lepiej – z uśmiechem stwierdził dwudziestojednoletni atakujący. Przed nim i jego zespołem teraz kolejna ciężka przeprawa, wicemistrz Polski z Bełchatowa. – Ciężko powiedzieć, co będzie za parę dni. Wiemy, że Skra jest potęgą, ale gramy u siebie. Kto wie, może będzie kolejna niespodzianka w PlusLidze? – zakończył siatkarz AZS Częstochowa.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved