Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Mariusz Soja: Takie spotkania gra się bardzo ciężko

Mariusz Soja: Takie spotkania gra się bardzo ciężko

fot. archiwum

Pomimo kolejnych triumfów swojego zespołu, szkoleniowiec Budowlanych Budlexu Toruń twardo stąpa po ziemi. W wywiadzie dla Strefy Siatkówki trener podzielił się spostrzeżeniami z sobotniego meczu i tegorocznej rywalizacji w I lidze kobiet.

Strefa Siatkówki: Pana podopieczne, wygrywając 3:0, zdobyły kolejny komplet punktów. Patrząc z perspektywy szkoleniowej, który element okazał się kluczowy dla losów całego pojedynku?

Mariusz Soja:Taktyka, konsekwencja realizowana od początku do końca, zwłaszcza przy zagrywce. Naszym celem było wykluczenie z przyjęcia jednej zawodniczki z przeciwnej drużyny i to się udało. Nie tylko oczywiście taktyka w zagrywce, ale również funkcjonowanie bloku i obrony. Dla nas najważniejszy jest fakt, iż udało nam się zrehabilitować za występ w Ostrowcu Świętokrzyskim (porażka Budowlanych Toruń z miejscowym AZS KSZO 0:3 – przyp. red.). Cieszą trzy punkty, które teoretycznie każdy przypisał nam już przed meczem. Takie spotkania gra się bardzo ciężko i pokazał to początek, kiedy rywalizowaliśmy z przeciwniczkami jak równy z równym. Później było już łatwiej, ale do połowy pojedynku nie był to prosty mecz.

Obserwując z boku boiska grę Budowlanych, duże wrażenie mogły wywierać ataki ze środka Eweliny Toborek i Agnieszki Drzewiczuk. Rozgrywająca, wykorzystując dobre przyjęcie, często posyłała w bój swoje środkowe.

Tak sobie założyliśmy, że będziemy grali środkiem. Jesteśmy w stanie wygrać pojedynek, grając skutecznie w tym elemencie i tych ataków z tej strefy boiska było dzisiaj bardzo dużo. Gdyby policzyć, ile tych uderzeń było, to wyszłaby ilość ataków, jakie wykonuje się w dwóch, trzech meczach ligowych. To na pewno cieszy. Środkowe pokazały się z dobrej strony, ale dotyczy to również całego zespołu.

Dzięki triumfowi w trzech setach nad Spartą Warszawa macie już na swoim koncie 14 punktów. Czy to sprawia, że wasze cele na tegoroczny sezon ulegną zmianie? Czy nadal będziecie stosowali taktykę małych kroczków i myślenia o najbliższym meczu?

Krok po kroku, mecz po meczu. Nasze cele się nie zmieniają. Ta liga jest nieobliczalna, a weryfikują to wyniki. Mamy przykład dzisiejszego spotkania w Krakowie. KSZO Ostrowiec Świętokrzyski nas rozbija, grając niemal genialnie, a dzisiaj przegrywa z Wisłą (Wisła Kraków pokonała 3:0 AZS KSZO – przyp. red.). Dlatego lepiej koncentrować się na każdym meczu. Jeżeli na końcu będzie niespodzianka, byłoby super, ale dla nas będzie tak również wtedy, gdy zajmiemy ósme miejsce i bez baraży utrzymamy się w lidze.

Zwycięstwo ze stołecznym zespołem było waszą czwartą wiktorią u siebie. Wydaje się, iż brak porażki we własnej hali jest ważny z punku widzenia psychologicznego.

Zgadza się. Jest to fajna sprawa i taka nagroda dla naszych kibiców, którzy wiernie nas wspierają. Potwierdzam tylko jedną rzecz, iż wygrywanie spotkań u siebie nie gwarantuje utrzymania w lidze. Trzeba triumfować na wyjazdach lub przynajmniej zdobywać punkty, a nie notować zerowych bilansów. Na pewno musimy poprawić grę na boiskach przeciwniczek, a wtedy będzie jeszcze lepiej. Jednakże jest bardzo dobrze, ponieważ 14 punktów na tym etapie, przed sezonem wzięlibyśmy w ciemno.

W pierwszych spotkaniach udało się wam pokonać silne zespoły, między innymi Chemik Police czy Jedynkę Aleksandrów Łódzki, które aspirują do walki o awans. Czy te triumfy pomogły zawodniczkom bardziej uwierzyć we własne możliwości?

Na pewno pomogły. Trzy z czterech zespołów, które nie ukrywają, iż będą walczyły o awans, nam udało się pokonać. Wyzwoliło to w dziewczynach dodatkową energię i moc, ale również wiarę w to, że swoją pracę wykonują rzetelnie. Pracujemy ciężko, a zawodniczki się temu reżimowi poddają. Widzimy tego efekty, poza małymi wyjątkami, jakie były w Stężycy i Ostrowcu Świętokrzyskim (porażki Budowlanych dwukrotnie 0:3 – przyp. red.). To jest siatkówka i takie wyniki w tej lidze będą się zdarzały.

W trzeciej partii prowadziliście już, za sprawą wysokiej dyspozycji w polu serwisowym, 13:2. Czy nie kusiło pana, aby dać szansę zaprezentowania swoich umiejętności siatkarkom z kwadratu dla rezerwowych, przy tak wysokiej przewadze?

Nie, dlatego iż wyjściowy skład był nową szóstką i musimy ją zgrywać. Gramy bez naszej kapitan, Joanny Sobczak. Jest ona dla nas kluczową osobą w zespole, która pokazywała, że jest w stanie rozstrzygnąć wyniki meczu. Może nie sama, ale przy pomocy zespołu. Dzisiaj trzeba było wprowadzić nową zawodniczkę, Roksanę (Brzózkę – przyp. red.), która na początku była lekko zestresowana, dlatego potrzebowała czasu. Należało taką szóstkę zatrzymać, gdyż w kolejnym meczu prawdopodobnie będziemy grali w podobnym zestawieniu.

*z Mariuszem Soją rozmawiał Szymon Łożyński (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved