Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Sensacja w Rzeszowie, pierwsze punkty częstochowian

PlusLiga: Sensacja w Rzeszowie, pierwsze punkty częstochowian

fot. archiwum

I znów sprawdziła się stara siatkarska zasada: "Kto nie wygrywa 3:0...". Tym razem w przypadku mistrza Polski. W spotkaniu akademikami z Częstochowy, Resovia Rzeszów prowadziła już 2:0, by ostatecznie w tie-breaku uznać wyższość AZS-u.

W pierwszej partii spotkania warunki dyktowali mistrzowie Polski. W szeregach częstochowian znakomicie spisywał się Grzegorz Bociek, jednak było to za mało na gospodarzy, grających z akcji na akcję coraz lepiej. Po bloku na częstochowskim atakującym oraz asie serwisowym Lukáša Ticháčka ekipa Resovii oddaliła się na cztery oczka (11:7). Akademicy, popełniając błędy, głównie w polu zagrywki, znacznie ułatwiali rywalom zadanie. Nie błyszczeli również w przyjęciu – Kacper Piechocki zmuszony został do kapitulacji wobec silnego serwu Oliega Achrema (18:11). Interwencje Marka Kardoša na niewiele się zdały, częstochowski zespół wyraźnie odstawał od gospodarzy. W końcówce podopieczni Andrzeja Kowala nadal spokojnie kontrolowali przebieg gry. Kropkę nad „i” postawił Achrem, dwukrotnie atakując po bloku (25:14).

Miłe złego początki – tak partię drugą mogliby określić siatkarze AZS-u. Rozpoczęli udanie – w ataku nie do zatrzymania był Bociek. Po serii udanych akcji młodego atakującego, goście prowadzili 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. Siatkarzom Resovii gra wyraźnie się nie kleiła – proste błędy i brak skuteczności w ataku pomagały częstochowskiej drużynie utrzymywać dystans. Gdy do akcji wkroczył Achrem ze swymi efektownymi atakami, Resovia zaczęła odrabiać straty (11:12). Akademicy czym prędzej poprawili pracę w bloku, dzięki czemu wstrzymali pogoń. Jak się okazało, tylko na chwilę. Dwie skończone kontry rzeszowian i autowy atak Miłosza Hebdy sprawiły, że na tablicy wyników pojawił się remis 15:15. Sytuację począł ratować Bociek. Skutecznie – po dwóch udanych atakach zespół z Częstochowy ponownie znalazł się na prowadzeniu (17:15). Przewagę powiększył również Michał Kaczyński, serwując asa (19:16). Jednak w tym momencie skończyła się dobra passa AZS-u. Błędy w zagrywce i w ataku, a także skuteczna gra rzeszowian na siatce pozwoliły im nawiązać walkę. Wyrównanie uzyskał Łukasz Perłowski, popisując się punktową zagrywką (20:20). Drugiej szansy Resovia nie zamierzała już marnować. Śmiało można powiedzieć, że ostateczne zwycięstwo 25:20 w dużym stopniu było dziełem Perłowskiego – w końcówce rzeszowski środkowy dał prawdziwy popis w polu zagrywki.

W trzeciej partii wreszcie zawrzała wyrównana walka. Co prawda na pierwszym regulaminowym czasie gry, po dwóch pomyłkach mistrzów Polski w ataku, 8:5 prowadzili zawodnicy AZS-u, jednak już po chwili na tablicy wyników zagościł remis 9:9. Kolejne akcje były swoistym wyścigiem błędów obu drużyn. W miarę upływu czasu jednak częstochowianie coraz bardziej przejmowali inicjatywę. W ataku „rządził i dzielił” Bociek (19:17, 22:20), pomagał również Hebda. Ponownie tam, gdzie trzeba, znalazł się Achrem – za sprawą jego zagrywek gospodarze uzyskali wyrównanie (22:22). Częstochowianie, nauczeni doświadczeniem z poprzedniego seta, tym razem zachowali chłodną głowę i przechylili szalę zwycięstwa na swą stronę (25:23).



Na początek czwartego aktu mocne uderzenie akademików – po kolejnym skutecznym ataku Boćka prowadzili 5:0. Trener Kowal zadecydował, że czas na zmiany i na parkiecie pojawili się Paul Lotman i Zbigniew Bartman. Gospodarze usiłowali odrabiać straty, jednak na próżno – nie byli w stanie zatrzymać szalejącego w ataku Boćka. Również w bloku częstochowianie przeważali, po bloku Srecko Lisinaca na Grzegorzu Kosoku prowadzili 11:5. Rzeszowianie, borykający się z problemami ze skończeniem ataku, nie byli w stanie ruszyć w pogoń za rywalem, stać ich było jedynie na grę punkt za punkt. Goście bez problemów zwyciężyli 25:19, a seta efektownie, asem serwisowym, zakończył Hebda.

W tie-breaku, po początkowych wyrównanych akcjach, sprawę w swoje ręce wzięli częstochowianie. Lotman posłał atak w aut, następnie został zatrzymany przez Boćka, w efekcie czego AZS prowadził 8:6. Sytuację dwoma skutecznymi akcjami szybko uratował Bartman (8:8). Znów w ataku błysnął Bociek, ponownie zatrzymany został Lotman i ekipa Marka Kardoša odskoczyła na dwa oczka (10:8). Ciężar odrabiania strat spoczywał na Bartmanie, który nie zawodził w ataku (11:11). Goście dominowali na siatce, dzięki czemu po raz kolejny zyskali dwa punkty zapasu (13:11). Jak się okazało – kluczowe. Decydującego seta na korzyść akademików rozstrzygnął Bociek, obijając ręce przeciwników (15:13).

Za najlepszego zawodnika spotkania uznano częstochowskiego atakującego Grzegorza Boćka.

Asseco Resovia Rzeszów – Wkręt-met AZS Częstochowa 2:3
(25:14, 25:20, 23:25, 19:25, 13:15)

Składy zespołów:
Resovia: Grzyb (6), Tichacek (3), Kosok (5), Achrem (23), Schops (10), Kovecević (8), Ignaczak (libero) oraz Dobrowolski, Lotman (3), Bartman (10) i Perłowski (5)
AZS: Hunek (8), Lisinac (14), Kaczyński (6), Hebda (12), Bociek (35), Janusz (1), Piechocki (libero) oraz Szlubowski, Marcyniak, Stelmach i Bik

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved