Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Aleksander Wołkow: Złoto opłacone zdrowiem

Aleksander Wołkow: Złoto opłacone zdrowiem

fot. archiwum

Aleksander Wołkow na igrzyska pojechał z kontuzją kolana, która znacząco utrudniała mu nawet  poruszanie się. Środkowy  walczył jednak do samego końca, czego w najmniejszym stopniu nie żałuje. Po operacji do treningów powróci za około pół roku.

Na początku października w Monachium przeszedłeś drugą operację. Jak się teraz czujesz?

Aleksander Wołkow: Niemal natychmiast, bowiem już pięć dni po zabiegu w Niemczech powróciłem do Kazania i tutaj przechodzę całą rehabilitację. Rano wstaję, jem śniadanie, po czym wykonuję szereg ściśle określonych ćwiczeń. W ich skład wchodzi między innymi stymulacja elektryczna oraz zginanie nogi przy pomocy specjalnej maszyny.

Czy są już jakieś prognozy odnośnie do twojego powrotu do zdrowia?

– Po konsultacji z moim lekarzem, w ostatnich dniach zacząłem poruszać się o kulach. Teraz zobaczymy, jak cała sytuacja będzie się rozwijać. Póki co nie mogę na tej nodze jeszcze stawać, jednak już niedługo, bo na początku grudnia, powinienem być w stanie zrobić na niej parę kroków. Ogólnie rzecz biorąc, powiedziano mi, że do treningów będę mógł wrócić nie wcześniej aniżeli pół roku po operacji.

Więc nie możesz się cieszyć ze swojego Audi A8, które dostałeś od Władimira Putina po igrzyskach w Londynie?

– Póki co, niestety, nie, ale zdążyłem nim trochę pojeździć jeszcze przed samą operacją. Wrażenia były naprawdę świetne, temu samochodowi nie można nic zarzucić.

Pomimo że nie możesz trenować, jesteś obecny na treningach Zenitu. Po igrzyskach w Londynie coś w tym klubie się zmieniło?

– Nie, wszyscy nadal dają z siebie wszystko i nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu. Pracujemy ciężko i staramy się wznieść jeszcze wyżej. Tytuł mistrza olimpijskiego także do czegoś zobowiązuje, to duża odpowiedzialność. Teraz nie możemy grać słabo i musimy udowodnić, że na niego zasłużyliśmy. Wszyscy staliśmy się też w pewnym sensie bardziej wymagający wobec siebie samych.

Śledzisz również spotkania wyjazdowe swojej ekipy?

– Tak, zawsze oglądam je w telewizji lub w internecie. Jest to trochę dziwne uczucie, bo sam chciałbym być na boisku, jednak na to również przyjdzie czas. Patrząc na grę swoich kolegów z boku, zawsze mocno wczuwam się w ich sytuację i próbuję pomóc.

A czy po postawie siatkarzy Zenitu widać jeszcze trudy sezonu olimpijskiego? W klubie spotkaliście się zaledwie tydzień po powrocie z Wielkiej Brytanii.

– Oczywiście ma to spory wpływ na ich dyspozycję i każdy z nas wolałby, aby przerwa w rozgrywkach była dłuższa. Aktualny kalendarz jest bardzo wymagający fizycznie wobec zawodników. Efektem tego jest nie tylko samo zmęczenie, ale także większe ryzyko urazu.

Napięty kalendarz mógł być przyczyną porażki na turnieju w Katarze? Włoskie Trentino poradziło sobie tam znacznie lepiej.

– Tamte zawody to zbieg wielu różnych okoliczności. Nie należy wyciągać żadnych wniosków z tego turnieju, a zwłaszcza z samych jego wyników. My pokonaliśmy Trentino w zeszłorocznym półfinale Ligi Mistrzów i w związku z tym Włosi byli teraz znacznie bardziej umotywowani przed starciem w Dausze. Oni grają razem ze sobą dłużej od nas, są bardzo doświadczonym zespołem i to też procentowało. Poza tym ich kluczowi zawodnicy nie pojechali do Londynu. Te wszystkie czynniki złożyły się na naszą porażkę.

A co sądzisz zmianach w krajowym pucharze? O samej formule Final Six oraz fakcie, że triumfator tych rozgrywek nie będzie miał zagwarantowanego miejsca w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów?

– Osobiście nie podoba mi się ta zmiana. Oczywiście trofeum samo w sobie ma ogromną wartość oraz prestiż, jednak teraz automatycznie motywacja nieco spadnie. Moim zdaniem europejska federacja popełniła błąd. Jeśli chodzi o samą formułę rozgrywania finałów, to jest zbyt wcześnie, aby o niej mówić. Będziemy mogli ją ocenić dopiero pod koniec grudnia, a wcześniej naszym celem jest wywalczenie awansu w turnieju półfinałowy w Orenburgu.


Aby zdobyć złoto igrzysk w Londynie, poświęciłeś swoje kolano. Czy w tym sezonie klubowym znów podjąłbyś ryzyko i zagrał w najważniejszych spotkaniach, gdy tylko byłbyś na to gotowy?

– Razem z trenerem ustaliliśmy, że będę odpoczywał tak długo, jak to będzie konieczne. Do zespołu wrócę dopiero wtedy, kiedy moje zdrowie nie będzie zagrożone i będę w dobrej dyspozycji. Kiedy dokładnie to będzie, nie da się póki co powiedzieć.

 

źródło: championat.com, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved