Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rzeszowsko-bydgoski mecz rozstrzygnięty w polu zagrywki i przyjęcia

Rzeszowsko-bydgoski mecz rozstrzygnięty w polu zagrywki i przyjęcia

Problemowe floaty, kontrataki gospodarzy, problemy z przyjęciem rzeszowian i niewykorzystane szanse przyjezdnych - to, jak zgodnie podkreślają Michał Mieszko Gogol i Robert Kaźmierczak, najistotniejsze elementy rzutujące na końcowy wynik.

W przedmeczowych zapowiedziach to siatkarze mistrza Polski typowani byli do roli faworyta, początki spotkania zdawały się potwierdzać tę teorię. – W pierwszym secie wstępnie kontrolowaliśmy grę, zaczęliśmy dobrze. Drużyna Delecty trochę tak jakby była myślami w Turcji po porażce w Pucharze CEV, bo widać było, że nie są sobą i nie grają swojej gry – podkreślał scout Asseco Resovii Rzeszów. Dominacja przyjezdnych nie utrzymała się jednak długo, co zadecydowało o niemal całkowitej zmianie obrazu gry? – Poprzez nasze niewymuszone błędy i mało skuteczną grę podaliśmy rywalom rękę, pozwoliliśmy grać, a oni bardzo skutecznie przy dobrych rozegraniach Michała Masnego wykorzystywali kolejne ataki. Szczególnie efektywni byli w kontratakach, gdzie na przestrzeni całego meczu atakowali w tych akcjach na poziomie 50%, gdzie to jest bardzo dobry wynik i to pokazuje, że sporo bronili, a my niestety bardzo łatwo oddawaliśmy im piłki – dodał Michał Mieszko Gogol. Podobnie przebieg tej odsłony wyglądał z perspektywy drugiej strony siatki. – Na pewno w każdym meczu pierwszy set otwiera całe spotkanie, przyjęcie i atak mieliśmy na poziomie 35%, a pomimo tego udało nam się go wygrać. W końcówce zaskoczyła trudna zagrywka Andrzejowi i Dawidowi, co pomogło nam ustawić akcję na naszą korzyść – zaznaczył Robert Kaźmierczak.

Statystyk Delecty Bydgoszcz podkreślił przy tym wagę wygranej partii dla dalszych losów spotkania. – Wydaje mi się, że kluczem do wygrania tego meczu był pierwszy set, dodał on naszym zawodnikom więcej pewności siebie, i oczywiście kombinacyjna gra naszego rozgrywającego, który bardzo dobrze współpracował z wszystkimi zawodnikami. W tym meczu naszym atutem była również zagrywka, która sprawiała przeciwnikowi dużo problemów. Trudny float Miśkina, Stefana i Andrzeja pomagał nam odrzucić przeciwnika od siatki i ułatwiał nam grę blok-obrona.

Właśnie serwis bydgoszczan w dalszych etapach rywalizacji miał być kluczowym. – Drugi set to już naprawdę bardzo dobra gra Delecty, u nas pojawiły się spore problemy z przyjęciem zagrywki typu float. Stąd też wysoko przegrany set, trzecia partia to jeszcze powrót do gry, dobra gra blokiem, szczególnie pod koniec seta. Zmiany Maćka Dobrowolskiego i Wojtka Grzyba na pewno nam pomogły i mieliśmy takie siatkarskie drugie życie w tym meczu. Wróciły jednak problemy z przyjęciem, mimo wszystko znów zaczęliśmy łatwo oddawać punkty Delekcie. Największym problemem było przyjęcie zagrywki, tutaj szczególnie w naszej pierwszej strefie Stephane Antiga i Andrzej Wrona „dopadli" nas, dołączył się też Michał Masny. Także wielokrotnie oddawaliśmy piłki rywalom, byliśmy zbyt niedokładni w swoich zagraniach. Przy tak skutecznej postawie Delekty ciężko grało się z nimi – o atutach rywala, uwidaczniających mankamenty rzeszowian, mówił Michał Mieszko Gogol.



Także bydgoszczanie mają świadomość siły swojego serwisu. Gra w którym z elementów docelowo ma być największym atutem Delecty Bydgoszcz? – Mamy bardzo zróżnicowaną zagrywkę, co w szczególności pokazują na boisku Stefan i Miśkin, którzy bardzo często zmieniają nie tylko kierunek, ale również rodzaj swojej zagrywki, a to sprawia duże trudności naszym przeciwnikom. Rewelacyjnie zagrywali również nasi środkowi, którzy mieli bardzo wysoką efektywność. Na pewno jest to element, który zależy w stu procentach tylko od nas i trzeba nad nim przez cały czas pracować. Cieszy wysoka dyspozycja w zagrywce float i każdy z serwujących pokazuje, że nie wprowadza tylko piłki do gry, a zagrywa inteligentnie i z pomysłem – element, w którym gospodarze zdobyli 7 ‘oczek’ przy tylko dwóch punktach rywala, charakteryzował Robert Kaźmierczak, dodając, że siłą zespołu nie jest tylko tak indywidualny element. – Na pewno na tym etapie przemawia za nami zgranie i zespołowość, ponieważ widać, że wszyscy na boisku dobrze się rozumieją i jestem pewny, że będzie tylko lepiej.

Obok przewagi gospodarzy w zestawieniu asów serwisowych uwagę zwraca także przewaga w ataku, gdzie Delectę do wygranej prowadził duet Antiga-Konarski, podczas gdy w szeregach rzeszowian osamotnionym liderem był zdobywca 18 punktów – Zbigniew Bartman.To nasz kolejny mecz, gdzie faktycznie brakuj nam siły ognia na lewym skrzydle i na środku. Będziemy nad tym pracować, natomiast konsekwencją naszego słabszego przyjęcia było to, że mieliśmy sporo ataków na wysokiej piłce, a w takich przypadkach ta skuteczność zawsze będzie niższa przy tej pożądanej. Ta efektywność była konsekwencją przyjęcia i niedokładności w grze – podkreślał scout zespołu z Podkarpacia, dodając: – Musimy grać maksymalnie skoncentrowani, w tym meczu trochę za późno się obudziliśmy.

Teorii szukającej lidera w ekipie Delecty zaprzecza natomiast Robert Kaźmierczak. – Wydaje mi się że w przypadku naszego zespołu nie możemy mówić o indywidualnościach. Stefan gra u nas już drugi rok i pokazał wielokrotnie, że można mu zaufać w każdym elemencie i jestem przekonany, że podniósł poprzeczkę bardzo wysoko. Każdy stara się do niego dopasować, przez co mamy w każdym meczu innego lidera, który napędza zespół. W ostatnich wygranych spotkaniach w lidze Stefan grał na wysokim procencie w każdym elemencie, a pomimo tego nagrodę MVP zgarnął Konarski, Jurkiewicz i dwa razy Masny. Cały zespół pracuje na korzystny wynik – dodał, zakreślając pole do pracy. – Zawsze jest coś do poprawienia, ale w tym meczu szczególnie pamiętam moment w końcówce trzeciego seta. Na pewno przeanalizujemy, co można było zrobić lepiej. Na boisku pojawił się Piotr Nowakowski, który rozpoczął serię spektakularnych bloków i przegraliśmy w tym elemencie 0:7. Na szczęście w następnym to my byliśmy górą – zakończył statystyk bydgoszczan.

Dla Asseco Resovii Rzeszów przegrana w Bydgoszczy była już drugą porażką w sezonie ligowym 2012/2013. Wcześniej rzeszowianie musieli uznać wyższość ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Czy te spotkania, pomijając wynik, można w jakimś stopniu porównać? Jak zaznacza Michał Mieszko Gogol, analogia w tym przypadku kończy się tylko na wyniku – tj. porażce. – Mecz z ZAKSĄ był jednak bardziej zacięty, tam decydowały dane akcje, pojedyncze piłki i spotkanie mogłoby się inaczej potoczyć. Spotkanie z Delectą było raczej meczem, który rozegrał się nie w końcówkach, ale gdzieś w środkach setów, gdzie rywale „odjechali" nam na kilka punktów i trudno było gonić ich w dalszej części seta. Mecz z ZAKSĄ był lepszy i siatkarsko ciekawszy, rozegrał się na siatce, a to spotkanie raczej w polu zagrywki i przyjęcia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved