Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nikola Kovacević: Atmosfera w Polsce jest idealna

Nikola Kovacević: Atmosfera w Polsce jest idealna

fot. Cezary Makarewicz

- Wszędzie gra się przed jakąś publicznością, ale nigdzie nie jest tak, jak tutaj, w Polsce. Zawsze występujemy przy pełnych trybunach - o grze w PlusLidze i przyszłości reprezentacji Serbii opowiada przyjmujący Resovii Rzeszów, Nikola Kovacević.

Wasza porażka w Bydgoszczy była zupełnie nieoczekiwana…

Nikola Kovačević: – Tak, chyba nikt nie spodziewał się podobnego wyniku. Ale takie sytuacje się zdarzają. Analizując sam mecz – nie rozpoczęliśmy od uderzenia z pełną mocą, nie byliśmy też całkowicie skoncentrowani. Nasi rywale – wręcz przeciwnie. Popełnili mniej błędów niż my. Dołożyli do tego świetną zagrywkę, która niemal za każdym razem skierowana była prosto w którąś z linii. Trudno przyjmować, a właściwie bronić takie piłki. Nie potrafiliśmy z początku odebrać ich perfekcyjnie, a później straciliśmy już pewność siebie. Gdyby wtedy przeciwnicy przebili piłkę jakkolwiek, choćby głową, nie dogralibyśmy jej dość dokładnie.

Myślisz, że na tak dobrą postawę Delecty mógł mieć jakiś wpływ przegrany w poprzednim tygodniu mecz pucharowy w Ankarze?



– Możliwe, ponieważ my z kolei odnieśliśmy łatwe zwycięstwo w Lidze Mistrzów nad rumuńskim Rematem Zalau. Ale na pewno ani nasi poniedziałkowi rywale, ani my nie byliśmy zmęczeni z powodu tych spotkań. O wyniku zadecydowało to, jak weszliśmy w mecz w Bydgoszczy. Gospodarze – przy maksymalnej sile, my wręcz odwrotnie.

Ale pierwszy set był przecież wyrównany, zakończył się dopiero przy stanie 26:24.

– Podobnie jak i w czwartej odsłonie, nie zagraliśmy wtedy swojej siatkówki. Wszystko działo się pod jakąś presją. Ominęło nas też, jak to się mówi, sportowe szczęście (uśmiech). Za to nasi rywale je mieli. Pierwszą partię rozpoczęliśmy od prowadzenia, które zyskaliśmy także pod sam jej koniec. Nie potrafiliśmy tego jednak przełożyć na wygraną w secie. Gdybyśmy wtedy odnieśli zwycięstwo, historia całego meczu potoczyłaby się zupełnie inaczej.

Jakie nadzieje wiążesz z występami w polskiej lidze?

– Najważniejsze jest, by utrzymać jednolitą, wysoką formę aż do fazy play-off, a później dobrze się do niej przygotować. Losy ostatecznych wyników ważą się właśnie wtedy. Po pierwsze, trzeba być zdrowym, unikać większych problemów związanych z kontuzjami. A poziom jest tu bardzo dobry – z każdym można zarówno wygrać, jak i przegrać. Mamy świetną drużynę i jeżeli będziemy potrafili zagrać z pełną mocą, jesteśmy w stanie zwyciężać. Ale do play-offów czy do finału pozostaje wciąż bardzo dużo czasu.

Walczycie również w Lidze Mistrzów, w której macie za sobą dwa dość łatwe spotkania. Czeka was jednak, z pewnością ciężki, pojedynek z Cuneo.

– Jasne, to będzie trudny mecz, lecz Cuneo nie jest aż tak silne – to po prostu włoski zespół (uśmiech). Na pewno jesteśmy w stanie wygrać to spotkanie. Będziemy przynajmniej próbować. Jeśli tylko gramy swoją siatkówkę, potrafimy pokonać każdego.

Miałeś okazję grać w najsilniejszych europejskich ligach – między innymi w Rosji czy we Włoszech. Jak na ich tle oceniasz PlusLigę?

– Tu z pewnością siatkówka jest najbardziej popularna (uśmiech). Co prawda wszędzie gra się przed jakąś publicznością, ale nigdzie nie jest tak jak tutaj, w Polsce. Atmosfera jest tu idealna. Zawsze występujemy przy pełnych trybunach. Znacznie lepiej gra się w takim spotkaniu niż na przykład w meczu gdzieś w Rosji, na który przychodzi jakieś pięć osób.

Za to poziom ligi rosyjskiej znacznie wzrósł i obecnie uważa się ją za prawdopodobnie najsilniejszą na świecie.

– Rosja to duży kraj, stąd wielu w niej zawodników, którzy tworzą zawsze silne drużyny. Ale rosyjska mentalność znacznie odbiega od tutejszej. Gdy Rosjanie zaczynają przegrywać, potrafią przegrać dosłownie wszystko. Jeżeli natomiast prowadzą pięcioma punktami – są w stanie „zabić” (śmiech).

Jak układa ci się współpraca z kolegami z rzeszowskiej drużyny oraz z trenerem?

– Na chwilę obecną wszystko jest w jak najlepszym porządku. Członkowie zespołu to klasowi gracze, a trener jest bardzo dobrym szkoleniowcem. Bardzo łatwo pracuje się w takim klubie, w którym nie ma żadnych problemów z organizacją. Nasz skład obejmuje teraz czternastu zawodników w pełnej dyspozycji. Zwykle bywa ich zaledwie sześciu-siedmiu, a czasem nawet pięciu, co sprawia duże trudności podczas treningów. Ale teraz mamy w Rzeszowie bardzo dobre warunki. Praktycznie każdy z siatkarzy gra w drużynie narodowej, jest gwiazdą.

Jedna z nich to ty. Od „najlepszego przyjmującego” mistrzostw Europy 2011 oczekiwać się będzie przede wszystkim pomocy w odbiorze zagrywki i w defensywie. Ale również twoja dobra gra w ataku może okazać się nieoceniona. Odejście z Resovii Georga Grozera wymaga próby uzupełnienia tej luki przez wszystkich skrzydłowych.

– To był ubiegły rok. Natomiast jeśli chodzi o moje przyjęcie w poniedziałkowym meczu – bardzo trudno jest odbierać zagrywkę, którą za każdym podejściem ktoś plasuje idealnie na linii. Zazwyczaj takie uderzenia trafiają się raz, dwa razy w całym spotkaniu. Podobne piłki odpuszcza się w przyjęciu, można wtedy jedynie pogratulować autorowi tych celnych serwisów. Ale zawodnicy Delecty praktycznie za każdym razem trafiali prosto w linie, a takie zagrywki wyjątkowo ciężko jest dograć. Jeśli chciałoby się je dobrze przyjąć, trzeba by było stać na samej linii.

Całkowicie zmieńmy temat. Czy możemy zamienić kilka słów na temat tegorocznych igrzysk olimpijskich?

– (chwila zastanowienia) A mogę już iść? (śmiech). Igrzyska olimpijskie… nie, nic sobie nie przypominam (śmiech).

No dobrze, kolejny turniej olimpijski odbędzie się za to w Rio de Janeiro w 2016 roku. Jak według ciebie będzie wówczas wyglądała reprezentacja Serbii?

– Żeby w ogóle myśleć o samym turnieju, musimy się najpierw do niego zakwalifikować, a to zawsze trudne. Tak było w zeszłym roku.

Bilet do Londynu wywalczyliście w Japonii.

– Odbyło się wiele turniejów kwalifikacyjnych. Pierwszą szansą na zapewnienie sobie udziału w igrzyskach był Puchar Świata, natomiast później czekał nas szereg turniejów kwalifikacyjnych. Rozpoczęliśmy walkę w Bułgarii, a następnie spróbowaliśmy swoich sił w rozgrywkach w Japonii. Wszystkie te turnieje były bardzo intensywne, rozgrywaliśmy mecze praktycznie codziennie, aby tylko móc wyjechać na igrzyska. Gdy jednak przyszło co do czego, przybyliśmy do Londynu zupełnie pozbawieni sił. Zbyt dużo jest tych wszystkich kwalifikacji. Jeżeli uda nam się zdobyć przepustki do turnieju w Rio, będzie fantastycznie (uśmiech). Ale spokojnie, to dopiero za cztery lata (śmiech).

Już w przyszłym roku czekają was natomiast mistrzostwa Europy.

– Tak, widziałem skład naszej grupy, nie wygląda ona na szczególnie trudną (Serbowie zagrają w Grupie C z Finlandią, Holandią i Chorwacją lub Słowenią – przyp. red.). Jasne, każdy zespół potrafi grać w siatkówkę, ale nie trafiamy w tej fazie na przykładowo Rosję albo Włochy. Drogę do ćwierćfinałów mamy więc na pewno otwartą. Wszystko zależeć będzie tylko od nas, od tego, czy zagramy dobrze.

Pewne miejsce w składzie reprezentacji wydaje się mieć ciekawy duet przyjmujących – ty i twój brat. Czyżby zaczął grać w siatkówkę, zainspirowany twoim przykładem?

– Nie, zarówno nasz ojciec, jak i wujowie – wszyscy byli zaangażowani w ten sport. Obaj kontynuowaliśmy zatem rodzinną tradycję.

Uroš zdążył się już pokazać z bardzo dobrej strony, choćby we wspomnianym Londynie…

– To fakt. Jest młody, ma duże perspektywy na przyszłość. Potrzebuje tylko ogrania. Zdecydowanie, już jest dobrym zawodnikiem. Ale z biegiem lat będzie zyskiwał coraz więcej doświadczenia i jestem pewien, że stanie się najlepszym przyjmującym (uśmiech).

Pomagasz mu czasem, dajesz jakieś wskazówki dotyczące gry?

– Kiedy on zaczynał grać w siatkówkę, ja mieszkałem już w innym mieście. W reprezentacji występujemy wspólnie zaledwie od dwóch lat, odkąd brat do niej dołączył. Wcześniej nie mieliśmy tak bezpośredniego kontaktu na boisku. Gdy ma jakiś problem, zawsze dzwoni, pyta. Jeśli potrafię, to mu pomagam. Jeżeli nie… to i tak próbuję (śmiech).

Rozmawiała: Magdalena Bojdo

 

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved