Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub „Diabeł” Bednaruk – trener Politechniki z piekła rodem

Jakub „Diabeł” Bednaruk – trener Politechniki z piekła rodem

fot. Cezary Makarewicz

- Regularnie odbija mi sodóweczka. Mam nadzieję, że chłopaki też dają się zwariować, noszą wysoko głowy i wypinają klaty - żartuje debiutujący w PlusLidze w roli szkoleniowca Jakub Bednaruk. Jego Politechnika po inauguracyjnej porażce wygrała cztery mecze z rzędu.

Mówi to każdy, z którym rozmawialiśmy – z 36-letnim Bednarukiem nigdy nie wie się, czy mówi serio, czy może żartuje. Z tą sodóweczką, żeby czasem nie poszło w Polskę, że naprawdę zwariował, od razu prostuje. – Żadnego puszenia się, mówię poważnie. To na razie pięć z 18 meczów. W tej lidze jeszcze nikt nie niczego wygrał i nie przegrał. Więc spokojnie – apeluje trener drużyny już na starcie ligi obwołanej rewelacją sezonu.

Graliśmy razem trzy lata. Pierwszy w Jastrzębiu był rokiem bardzo ciężkiej znajomości, drugi o wiele lepszy, a w Treflu Gdańsk, gdzie trafiliśmy na trudne czasy, zjedliśmy beczkę soli. Wiedziałem, że będzie trenerem, bo zawsze miał dużo na ten temat do powiedzenia. Czy to Polacy, czy obcokrajowcy, z każdym dyskutował, porównywał metody treningowe, sposoby przygotowań do sezonu, potrafił je trafnie ocenić. W Trentino trafił na trenera Radostina Stojczewa, jednego z największych rzeźników w tym sporcie, i na pewno wiele z tego kontaktu wyniósł. Zresztą on zawsze obserwował, słuchał, co mówią chłopaki z reprezentacji, teraz to wykorzystuje. W Politechnice zdjął z chłopaków napięcie, oni jemu zaczęli wierzyć. Po każdym meczu wysyłam „Diabłowi” SMS-a z gratulacjami. Jestem jednak ciekaw, jak sobie poradzi w chwilach kryzysu, bo takie na pewno nadejdą – opowiada Łukasz Kadziewicz.

Paweł Rusek, libero ze wspólnej gry w Jastrzębskim Węglu, zapamiętał co innego. – Ambitny facet, mimo że był jednym z najstarszych. Mógł przecież odpuszczać sobie i patrzeć, jak pracują inni, a on jeszcze gonił młodych – wspomina. Właśnie wygrywając z Jastrzębiem, Politechnika sprawiła największą niespodziankę. W warszawskim klubie z niecierpliwością czekają teraz na kolejne konfrontację z tuzami. Ta najbardziej prestiżowa z PGE Skrą Bełchatów odbędzie się za trzy tygodnie na Torwarze. I tam Bednaruk grał przez dwa lata. – Bezkonfliktowy, otwarty, co dawało mu kolejne atuty na pozycji rozgrywającego. Prywatnie wesoły człowiek – mówi Konrad Piechocki, prezes klubu, który zdominował później PlusLigę na siedem lat.



Wszystkim wydaje się, że obecny trener odkuł się w kolejnych klubach, zwłaszcza we Włoszech. On jednak mówi całkiem serio, że nie przywiózł z Trento żadnych oszczędności. – Nie byłem Jerzym Dudkiem, który siedział na ławce Realu i zarabiał wielką kasę. Miałem kontrakt niższy niż w Jastrzębiu, zarobki przeznaczałem na wycieczki rodzinne po Italii, zresztą trzeba było się z czegoś utrzymywać. Tak naprawdę to ja tam nosiłem piłki. Ale przydało się, zobaczyłem coś zupełnie innego – twierdzi Jakub Bednaruk.

Jeszcze w poprzednim sezonie Bednaruk był asystentem Radosława Panasa. Twierdzi, że gdyby ktoś wyrysował mu przyszłość, jaka go teraz zastała, wyśmiałby go od razu. Jeszcze latem nie było wiadomo, w jakim składzie zagra Politechnika i czy w ogóle zagra, bo działaczom trudno było sklecić budżet na nowy sezon. – Kuba ma za sobą wielkie doświadczenie, a na starcie samodzielnej pracy to duży plus. Niby to trudne warunki, ale też i komfort, bo nie ma presji. Charakterologicznie się nie obawiam, bo przeżył sporo, a jako były rozgrywający analitycznie podchodzi do gry – ocenia Wojciech Drzyzga, komentator Polsatu i Sport.pl.

Jestem sobą. Tak żyję i chcę, żeby chłopaki tak też grali – dodaje szkoleniowiec AZS Politechniki. – Na razie to wszystko się sprawdza, jeśli przestanie, będziemy szukać rozwiązań. Zresztą trafił swój na swego. Marcin Nowak, Grzesiek Szymański, Fabian Drzyzga czy inni to chłopaki z jajami. Nie raz się posprzeczaliśmy, nie zawsze jest miło, ale mamy wspólny cel. Poza tym nie oszukujmy się, że po tych czterech zwycięstwach nagle zrobiło się cudownie w klubie i już nie ma kłopotów. Jest za to coś, czego mogą zazdrościć nam innikażdy jest dumny, że pracujemy w Politechnice.

Cały tekst Przemysława Iwańczyka w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved