Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Coraz więcej klubów chce zmian w Lidze Mistrzów

Coraz więcej klubów chce zmian w Lidze Mistrzów

fot. archiwum

PGE Skra Bełchatów, Asseco Resovia i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w drugiej rundzie bez kłopotów ograły outsiderów. Wróciły wątpliwości, jaki sens ma dopuszczanie do elitarnych rozgrywek tak słabych zespołów i idea stworzenia Ligi Paneuropejskiej.

Środkowy z konieczności grający na pozycji atakującego, a na ławce rezerwowych 15-latek, który tylko po to przyjechał do Rzeszowa, żeby Remat Zalau nie musiał płacić surowych kar za brak pełnego składu. Siatkarze Asseco Resovii wysiłek musieli włożyć nie w to, żeby pokonać słabiutkiego rywala z Rumunii, ale żeby go nie zlekceważyć. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która zlała młodziutkich Serbów z Crvenej Zvezdy i PGE Skry Bełchatów, która pokonała grający w LM z dziką kartą Tomis Konstanca. – Dziwna jest polityka CEV, który dopuszcza tak słabe zespoły do rozgrywek. Rozumiem promocję siatkówki, ale Liga Mistrzów nie może być nagrodą za przeciętność. Powinni w niej występować tylko najlepsi – mówi były zawodnik i trener, a obecnie komentator Polsatu Wojciech Drzyzga.

Władze CEV mają jednak w tej sprawie zupełnie inne zdanie, a szef europejskiej federacji Andre Meyer z dumą w głosie informował kilka miesięcy temu o rozszerzeniu stawki uczestników z 24 do 28. I zapowiedział, że w przyszłości w elitarnych (pytanie czy nadal) rozgrywkach wystąpią 32 zespoły! – Nawet jeśli w Europie trwa kryzys finansowy, Liga Mistrzów nadal jest niezwykłą okazją dla wielu drużyn, by wznieść się na najwyższy poziom. Wspieramy ich rozwój i dajemy dobrą siatkówkę kibicom w aż 15 krajach – przekonuje Meyer.

Pytanie tylko, czy rzeczywiście poziom jest najwyższy, skoro do Champions League dopuszczane są kluby nie dość, że słabe sportowo, to jeszcze niewydolne organizacyjnie. Mecze rozgrywane są w małych halach, a organizatorzy nie potrafią wypełnić podstawowych wymogów. Nic więc dziwnego, że najbogatsze kluby coraz częściej zaczynają protestować przeciwko uczestniczeniu w rozgrywkach, do których trzeba przecież dopłacać. – Nagroda za wygranie Ligi wynosi 50 tysięcy euro, co brzmi jak żart wobec stawek obowiązujących w piłkarskiej Champions League. Po opłaceniu wpisowego (25 tys. euro za fazę grupową oraz 13 tys. za dwie rundy play-off – przyp. red.) i poniesieniu kosztów organizacyjnych, co roku do udziału w pucharach dopłacamy 200-300 tysięcy złotych. A przecież zawsze gramy przy pełnych trybunach. Na zero wyszliśmy tylko, gdy byliśmy gospodarzem Final Four – mówi prezes PGE Skry Bełchatów Konrad Piechocki.

Nic więc dziwnego, że niczym bumerang wraca temat utworzenia elitarnej Ligi Paneuropejskiej, w której graliby tylko przedstawiciele najsilniejszych lig Europy – rosyjskiej, włoskiej, polskiej i kilka najmocniejszych klubów ze słabszych federacji. Znacząco wzrosłaby oczywiście pula nagród w takich rozgrywkach. – W CEV jest teraz zielone światełko do zmian. W otoczeniu Meyera pojawili się ludzie, którzy mają nowoczesne spojrzenie na marketing. Będziemy więc prowadzić rozmowy i być może uda nam się utworzyć nowe elitarne rozgrywki albo przynajmniej zreformować te, które są teraz. Trzeba uczynić z Ligi Mistrzów biznes – mówi prezes PZPS Mirosław Przedpełski.



Więcej w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved