Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Jurkiewicz: Chłopcy wykonali kawał dobrej roboty

Wojciech Jurkiewicz: Chłopcy wykonali kawał dobrej roboty

fot. Cezary Makarewicz

Według Wojciecha Jurkiewicza wygranie po zaciętej końcówce inauguracyjnej odsłony meczu było kluczem do ostatecznego zwycięstwa. Z kolei Olieg Achrem wystawił dość niską ocenę sobie i swoim kolegom za poniedziałkowy pojedynek.

Nie takiego scenariusza spodziewali się zawodnicy, trenerzy, jak i działacze Asseco Resovii Rzeszów. Obrońcy mistrzowskiego tytułu z bydgoskiej hali Łuczniczka wyjeżdżali bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. W ubiegłym sezonie siatkarze z Podkarpacia również w stolicy województwa kujawsko-pomorskiego okazali się słabsi od przeciwników, ulegając im jednak dopiero po pięciosetowej walce. Analizując pomeczowe statystyki, nie ma wątpliwości, który z zespołów schodził z boiska w glorii zwycięzcy. Bydgoszczanie, z wyjątkiem bloku, okazali się lepsi od rywali we wszystkich elementach siatkarskich. – Gratulacje dla zespołu z Bydgoszczy, który był dzisiaj mocniejszy od nas. Rywale dominowali na boisku i nie byliśmy w stanie poradzić sobie z nimi. Niestety przegraliśmy ten mecz – również Olieg Achrem nie wahał się w ocenie gry przeciwnego zespołu.

O ile zawodnicy stworzyli ciekawe widowisko, o tyle tego samego nie można powiedzieć o sędziach, którzy, owszem, wywoływali emocje na trybunach i u zawodników, ale raczej te negatywne. Szczególnie dużo zamieszania przysporzyła sytuacja w czwartej partii tuż po pierwszej przerwie technicznej, kiedy sędziowie po wideoweryfikacji zmienili swoją wcześniejszą decyzję. Z taką interpretacją nie chcieli zgodzić się przeciwnicy. W protestach przodowali zwłaszcza Maciej Dobrowolski i Zbigniew Bartman. Do pracy arbitrów odniósł się również kapitan rzeszowian, który nie obarczył jednak sędziów winą za porażkę swojej drużyny. – Dobrze byłoby powiedzieć również o tym, iż jeżeli walczymy na boisku w jednej z najlepszych lig na świecie, to powinno się dbać także o kwestię, aby występowali w niej dobrzy sędziowie. Co prawda nie odmieniło to losów meczu, ponieważ naprawdę zagraliśmy bardzo źle, ale przynajmniej można było zrobić jeden błąd, a nie kilka – podkreślał Olieg Achrem, który od trzeciego seta nie pojawił się już na parkiecie.

Obserwując postawę rzeszowian w tegorocznych rozgrywkach, zarówno na boiskach PlusLigi, jak i w Lidze Mistrzów, rzuca się w oczy brak równej dyspozycji mistrzów Polski. Świadczą o tym chociażby przegrana partia na wyjeździe z Arago de Sete do 13, trwonienie wysokich przewag w końcówkach setów pojedynku z Rematem Zalau czy najświeższy przykład, a więc pojedynek z Delectą. – Widać po naszej postawie, że gramy niestabilnie. W jednym secie możemy powalczyć, a w kolejnym nie sprostać przeciwnikom. To samo pokazała dzisiaj pierwsza partia, w której walczyliśmy, a mimo to przegraliśmy końcówkę na przyjęciu. W drugiej odsłonie meczu zagraliśmy słabo i również nie poradziliśmy sobie z zagrywką. W trzecim walczyliśmy, a czwarty set znowu przegraliśmy. Szkoda, iż aktualnie tak to wygląda. Musimy pracować, aby nie było takiego falowania gry – o elemencie, na którym w najbliższym czasie skupi się zespół z Rzeszowa, mówił jego kapitan.



Słowa jednej ze słynnych piosenek grupy Perfect mówią „Gdy emocje już opadną”. Stosując się do tego zdania, próbując „na chłodno” ocenić pojedynek, wydaje się, iż jednym z kluczowych momentów dla losów całego meczu był pierwszy set. Przyjezdni zainaugurowali spotkanie z wysokiego „c”. Mimo iż w dalszej fazie tej partii gra wyrównała się, rzeszowianie byli bardzo blisko objęcia prowadzenia w meczu 1:0. Jednak ostatecznie to gospodarze „wyszarpali” przeciwnikom triumf i podbudowani psychicznie nie dali już sobie odebrać cennej wiktorii. – Cieszymy się, gdyż zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty. Tak jak Olieg (Achrem – przyp. red.) powiedział, byliśmy zespołem dominującym dzisiaj i to my narzucaliśmy swój styl gry. Pierwszy set wygrany na przewagi dodał nam wiary w to, iż możemy wygrać z mistrzem Polski. To jeszcze bardziej nas uskrzydliło. Podziękowania dla chłopaków, którzy wykonali kawał naprawdę dobrej roboty – o randze premierowej partii i postawie swoich kolegów mówił Wojciech Jurkiewicz.

Przy stanie 2:0 i 20:18 w trzeciej odsłonie meczu dla podopiecznych Piotra Makowskiego, wydawało się, iż do rozstrzygnięcia meczu nie będzie potrzebny czwarty set. Tymczasem bydgoszczanie utknęli w jednym ustawieniu, mając spore problemy z przebiciem się przez blok rywali. Trzy „czapy” z rzędu otrzymał wówczas Dawid Konarski. Czy nieudana końcówka pozostała gdzieś w głowach zawodników? – Myślę, że nie. Zatrzymaliśmy się na jednym ustawieniu, w którym straciliśmy bodajże sześć piłek z rzędu w końcówce. Zadaliśmy więc wyrok sami na siebie. Zadecydował dzisiaj fakt, iż byliśmy zespołem lepszym i wygraliśmy w czterech setach – zaznaczył kapitan zespołu z grodu nad Brdą. Podkreślił również, że nie bez znaczenia były części boiska, na których w danych odsłonach meczu rywalizowali zawodnicy. – Wróciliśmy w czwartym secie na naszą stronę i tam grało nam się dzisiaj znacznie pewniej – stwierdził Wojciech Jurkiewicz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved