Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: ZAKSA nie do zatrzymania, Skra z kolejną porażką

PlusLiga: ZAKSA nie do zatrzymania, Skra z kolejną porażką

fot. archiwum

Nadal nie ma w tym sezonie zespołu, który byłby w stanie powstrzymać podopiecznych Daniela Castellaniego. Bełchatowianie po raz trzeci w meczu „na szczycie" PlusLigi  ponieśli porażkę.  Drużynie Delecty nie sprostali mistrzowie Polski.

Komplet czterech triumfów w polskiej lidze i dwa pewne zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Z takim bilansem do pojedynku z AZS-em Olsztyn przystępowali kędzierzynianie. W sobotni wieczór brązowi medaliści PlusLigi jeszcze poprawili swój i tak już dobry bilans. W hali Azoty siatkarze ZAKSY w trzech setach uporali się z podopiecznymi Radosława Panasa. Rywale z Warmii i Mazur postawili jednak przeciwnikom trudne warunki gry, a o zwycięstwie gospodarzy przesądziła lepsza gra w końcówkach poszczególnych partii. Trener Castellani w sobotę dał odpocząć podstawowemu atakującemu drużyny, desygnując do gry w wyjściowej szóstce Dominika Witczaka w miejsce Antonina Rouziera. Nominalnie drugi atakujący ZAKSY spotkanie może zaliczyć do udanych, gdyż zapisał na swoim koncie 15 punktów. „Oczko” mniej zdobył Felipe Fonteles, któremu po raz kolejny w tym sezonie komisarz zawodów przyznał statuetkę MVP. Miejscowi po zakończeniu pojedynku z dużym respektem wypowiadali się o poczynaniach zawodników Indykpolu. – Olsztyn grał bardzo dobrze. Momentami to oni prezentowali wyższy poziom i zyskiwali przewagę. Uważam jednak, że to nasze skoncentrowanie od początku do końca było tym decydującym czynnikiem, dzięki któremu dzisiaj wygraliśmy – podkreślał Dominik Witczak. Pięć meczów i tylko jeden stracony punkt. Zapewne niewielu sympatyków klubu z Kędzierzyna-Koźla, jak i obserwatorów spodziewało się takiego początku rozgrywek w wykonaniu Pawła Zagumnego i jego kolegów.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Indykpol AZS Olsztyn 3:0
(25:22, 25:22, 27:25)

Nie przestają zaskakiwać w PlusLidze podopieczni Jakuba Bednaruka. Siatkarze AZS Politechniki Warszawskiej odnieśli czwarty triumf w tegorocznych rozgrywkach, zdobywając kolejny komplet punktów. Tym razem stołecznej drużynie nie sprostali podopieczni Dariusza Daszkiewicza, ulegając przeciwnikom 1:3. Triumf siatkarzom Politechniki nie przyszedł jednak łatwo, a o zwycięstwie przyjezdnych przesądziła równa zdobycz punktowa większości zawodników. Nie dziwi zatem decyzja o przyznaniu statuetki MVP Fabianowi Drzyzdze, który równomiernie rozdzielał piłki swoim kolegom. Po drugiej stronie siatki dobrze spisali się Robert Milczarek, Nikołaj Penczew i Armando Danger. Jednakże kubański atakujący w końcówce czwartej partii popełnił kilka błędów, co skutkowało porażką miejscowych 23:25 i stratą trzech punktów. Akademicy z Warszawy z 12 punktami na koncie plasują się na trzecim miejsce w tabeli, ustępując jedynie zespołom z Kędzierzyna-Koźla i Bydgoszczy. Kapitan gości nie ukrywał satysfakcji z kolejnego triumfu. – Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, bo to są kolejne, bardzo cenne trzy punkty dla naszego zespołu – mówił na pomeczowej konferencji Marcin Nowak.



Effector Kielce – AZS Politechnika Warszawska 1:3
(20:25, 23:25, 25:22, 23:25)

Spotkanie „na szczycie”, ale dolnych rejonów tabeli, odbyło się w nowej częstochowskiej hali. Miejscowy AZS, który przystępował do meczu bez wygranego chociażby seta, podejmował LOTOS Trefl Gdańsk, który również pozostawał bez punktu, ale z jednym wygranym setem. Powody do zadowolenia po pojedynku o „sześć punktów” mieli siatkarze LOTOSU, którzy triumfując 3:1, zapisali na swoim koncie pierwsze trzy punkty w sezonie 2012/2013. Sytuacja zespołu z Częstochowy staje się coraz trudniejsza. Podopieczni Marka Kardosa po pięciu meczach pozostają z zerowym dorobkiem punktowym, a przed nimi dopiero spotkania z najlepszymi zespołami rozgrywek. Problemów przyspawa również kontuzja Dawida Murka, który najwcześniej w styczniu będzie mógł powrócić do gry. Piąta kolejka zmagań była popisem rozgrywających. Po Fabianie Drzyzdze także Grzegorz Łomacz został uhonorowany statuetką MVP. Na wyróżnienie w zespole z Trójmiasta zasłużył również Mateusz Mika, który zapisał na swoim koncie 20 „oczek”. Wiele osób zapewne mogła wzruszyć wypowiedź na pomeczowej konferencji prasowej Marka Kardosa, który mimo nawarstwiających się problemów nie przestaje wierzyć w swoich podopiecznych. – Nie powiem, że nie chciałbym mieć częściowo lepszego zespołu, ale w tym roku jest tak, jak jest. Ja ten zespół kocham i zrobię wszystko, żeby zaczęli jak najszybciej grać na wyższym poziomie – zapewnił słowacki sternik drużyny spod Jasnej Góry.

Wkręt-Met AZS Częstochowa – LOTOS Trefl Gdańsk 1:3
(23:25, 25:17, 19:25, 16:25)

Dopiero w swoim trzecim sezonie w Polsce Lorenzo Bernardi mógł poczuć smak zwycięstwa nad PGE Skrą Bełchatów. Od momentu, kiedy włoski szkoleniowiec pojawił się w klubie z Jastrzębia Zdroju w 2010 roku, jemu i jego podopiecznym nie udało się jeszcze odnieść zwycięstwa nad bełchatowianami. Niekorzystna passa została przełamana w niedzielny wieczór w Jastrzębiu Zdroju. Michał Łasko i jego koledzy w piątej kolejce spotkań pokonali 3:1 aktualnych wicemistrzów Polski. Włoski atakujący zapisał na swoim koncie 19 punktów i razem z Michałem Kubiakiem był głównym autorem zwycięstwa w czterech setach gospodarzy. Nie można również zapomnieć o postawie Krzysztofa Gierczyńskiego. Były przyjmujący AZS Częstochowa zastąpił w drugiej partii bezproduktywnego Matteo Martino i zdobywając 11 „oczek”, również przyczynił się do triumfu jastrzębian. Podopieczni Jacka Nawrockiego na długo zapamiętają zwłaszcza trzecią odsłonę pojedynku, kiedy zostali rozbici przez przeciwników do 12. W niedzielnym meczu tak błyskotliwy jak we wcześniejszych spotkaniach nie był Aleksandar Atanasijević, a Michał Winiarski przegrał rywalizację z jego vis a vis Michałem Kubiakiem. Statuetka MVP powędrowała w ręce włoskiego atakującego, który nie ukrywał radości z historycznej wiktorii nad podopiecznymi Jacka Nawrockiego. – Oczywiście, cieszymy się, że w końcu udało nam się ich pokonać. Wiele razy w poprzednim sezonie byliśmy bliscy tego, ale zawsze brakowało małego kroku, aby rozstrzygnąć którekolwiek z tych spotkań na naszą korzyść. Tym razem udało się, jesteśmy zadowoleni także dlatego, że zagraliśmy bardzo dobry mecz – pochwalił swój zespół Michał Łasko.

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 3:1
(26:24, 20:25, 25:12, 25:23)

Piąta kolejka zmagań na parkietach PlusLigi zakończyła się w Bydgoszczy, gdzie miejscowa Delecta podejmowała aktualnego mistrza Polski, Asseco Resovię Rzeszów. Renomowany przeciwnik jak magnes przyciągnął kibiców, którzy w bardzo pokaźnej liczbie zjawili się na trybunach hali Łuczniczka. Sympatycy miejscowego zespołu po ostatnim gwizdku sędziego mieli dużo powodów do radości, a to za sprawą ich ulubieńców, którzy w czterech setach rozprawili się z obrońcami mistrzowskiego tytułu. Do zwycięstwa gospodarzy poprowadzili Dawid Konarski i Stephane Antiga. Zwłaszcza francuski przyjmujący potwierdził, że podpisanie z nim kontraktu przed sezonem 2011/2012 było strzałem w dziesiątkę działaczy bydgoskiej ekipy. „Profesor” Antiga nie po raz pierwszy kończył kluczowe i najtrudniejsze piłki, które decydowały o losach seta bądź meczu. Po drugiej stronie siatki 19 punktów zapisał na swoim koncie Zbigniew Bartman, ale problemy jego kolegów z przyjęciem zagrywki typu flot znacznie przyczyniły się do porażki podopiecznych Andrzeja Kowala. Nagrodą MVP został uhonorowany Michał Masny, dla którego to drugie wyróżnienie w tym sezonie. Podopieczni Piotra Makowskiego dzięki wygraniu czterech z pięciu spotkań z dwunastoma punktami na koncie i korzystniejszym bilansem setów niż Politechnika Warszawska plasują się na pozycji wiceliderów PlusLigi. Szkoleniowiec przyjezdnych nie ukrywał irytacji występem mistrzów Polski w Bydgoszczy, sugerując, iż jego podopieczni mogli zlekceważyć przeciwników. – Kiedy myślisz, iż masz łatwego rywala i spokojnie wygrasz spotkanie, to jesteś na straconej pozycji. Jeżeli którykolwiek z moich zawodników miał takie myśli w głowie, to znaczy, iż nie szanuje mistrzostwa Polski. Podejście do dzisiejszego meczu powinno być takie jak w ubiegłorocznych decydujących meczach z ZAKSĄ czy PGE Skrą. Wówczas możesz prowadzić wyrównaną walkę i wygrać z przeciwnikiem – bez ogródek stwierdził Andrzej Kowal. Asseco Resovia Rzeszów z ośmioma punktami na koncie plasuje się aktualnie na piątym miejscu w tabeli.

Delecta Bydgoszcz – Asseco Resovia Rzeszów 3:1
(26:24, 25:20, 21:25, 25:15)

Wyniki 5. kolejki PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved