Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga kobiet: Bez niespodzianek w 6. kolejce

I liga kobiet: Bez niespodzianek w 6. kolejce

fot. archiwum

W szóstej kolejce rozgrywek na zapleczu żeńskiej ekstraklasy niespodzianek nie było. Większość spotkań zakończyła się w trzech setach, jedynie w Stężycy i w Mysłowicach kibice mogli obejrzeć czterosetowe pojedynki.

Przed rozpoczęciem kolejki najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem było to w Policach, gdzie miejscowy Chemik podejmował akademiczki z Krakowa. Policzanki gładko wygrały pierwszego seta, ale w dwóch kolejnych musiały gonić wynik. Jak się okazało, skutecznie i dzięki temu zainkasowały kolejny komplet punktów. Natomiast podopieczne Jacka Skroka mogą na pewno mówić o straconej szansie na wywiezienie z polickiego terenu przynajmniej jednego punktu. – Ja się cieszę, że zakończyło się to w trzech setach, bo nie było łatwo. Przeciwniczki były nawet kilka punktów do przodu, ale my grałyśmy cierpliwie i walczyłyśmy do końca, to przyniosło skutek – mówiła po spotkaniu rozgrywająca Chemika, Lucie Muhlsteinova.

O ile Chemik kontynuuje serię zwycięstw, o tyle Sparta Warszawa nie może przerwać złej passy. Drużyna ze stolicy w spotkaniu rozegranym awansem nieco ponad tydzień temu, gładko uległa uczennicom SMS Sosnowiec i wciąż pozostaje bez punktu, a nawet wygranego seta. – Nigdy nie ukrywaliśmy, że przede wszystkim nastawiamy się na sukcesy w rozgrywkach młodzieżowych. Dlatego bez wątpienia każdy mecz w I lidze kobiet jest dla nas dużym kapitałem doświadczenia – mówił po meczu trener Marek Hertel.

Ciekawie zapowiadało się także spotkanie Budowlanych Toruń z AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Torunianki przed tygodniem sprawiły kolejną sensację, pokonując lidera z Aleksandrowa Łódzkiego, ale w starciu z dobrze spisującymi się w tym sezonie ostrowczankami momentami były zupełnie bezradne. Jedynie w drugim secie były w stanie odrobić pięciopunktową stratę i doprowadzić do gry na przewagi. Wygrana 3:0 dała podopiecznym Dariusza Parkitnego awans na pozycję wicelidera rozgrywek. – Na parkiecie istniał jeden zespół, który wygrał ten mecz zasłużenie. Rywalki były lepsze w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, i to dwukrotnie. My podeszliśmy bojaźliwie, bez wiary w zwycięstwo – nie ukrywał rozżalenia po meczu trener ekipy z Torunia, Mariusz Soja.



Za to pokonana tydzień temu Jedynka Aleksandrów Łódzki wyciągnęła wnioski z poprzedniego meczu i w spotkaniu z Wisłą Kraków nie dała rywalkom większych szans. W miarę wyrównany był tylko pierwszy set, ale potem na parkiecie istniała już tylko jedna drużyna, która w drugiej części meczu nie pozwoliła ugrać rywalkom nawet dziesięciu punktów. – Kluczem do jego odniesienia była nasza zagrywka. Ćwiczyliśmy ten element w ostatnim czasie i to zaprocentowało. Jestem zadowolony z tego wyniku, zwłaszcza po tym, co nam się przydarzyło w Toruniu. Ta wygrana pokazała zespołowi i sztabowi szkoleniowemu, że potrafimy wygrywać. Jednak powrót do takiej dyspozycji nie oznacza wcale, że jesteśmy doskonali. Byłem przekonany, że dziewczyny po tej plamie, którą dały w Toruniu, będą chciały się zrehabilitować – przyznał po spotkaniu Mariusz Bujek.

Wciąż na kolejne zwycięstwo muszą czekać siatkarki z Murowanej Gośliny. Podopieczne trenera Aleksandra Klimczyka mierzyły się w sobotę z Silesią Volley Mysłowice/Chorzów i musiały uznać wyższość nieco wyżej notowanych rywalek. Silesianki wygrały gładko dwa pierwsze sety, ale w trzeciej odsłonie meczu ich gra nieco się posypała i to goślinianki stanęły przed szansą na doprowadzenie do tie-breaka. W kolejnej partii podopieczne Sebastiana Michalaka zdołały postawić "kropkę nad i" i dzięki temu zwycięstwu ponownie przesunąć się do czołowej ósemki tabeli.

Cztery sety trwał też mecz w Stężycy, gdzie miejscowy beniaminek podejmował Stal Mielec. Spadkowicz z ekstraklasy wciąż pozostaje bez ligowej wygranej, bowiem stężyczanki, choć nie bez trudu, zainkasowały komplet punktów. Spotkanie to było bardzo zaciętym widowiskiem, pełnym nerwów i do końca nie było wiadomo, na czyją stronę przechyli się szala zwycięstwa. – To był mecz walki, po naszym nieudanym występie w Krakowie, gdzie na naszą drużynę zleciało dużo pretensji, że nie wygraliśmy tego meczu, który mogliśmy wygrać. Wiadomo, że zawsze chcemy zwyciężać, ale czasami się nie udaje, bo to jest tylko sport – stwierdził po spotkaniu trener Grzegorz Wróbel.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved