Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Damian Lisiecki: Na razie płacimy frycowe

Damian Lisiecki: Na razie płacimy frycowe

fot. archiwum

- Kolejny mecz przegraliśmy przez siatkarskie niuanse i brak doświadczenia. To bardzo boli - powiedział po piątej ligowej porażce z rzędu szkoleniowiec AZS-u UAM Poznań. - Ale jest progres - podkreślił Damian Lisiecki.

Chyba po ligowym spotkaniu z MKS-em Będzin pozostał niedosyt, bo przy odrobinie szczęścia mogliście pokusić się nawet o zwycięstwo 3:0, a schodzicie z parkietu pokonani…

Damian Lisiecki: Jasne, ale to nie jest takie nasze pierwsze spotkanie, kolejny mecz przegraliśmy przez siatkarskie niuanse i brak doświadczenia. To bardzo boli, bo przeciwnik grał w taki sposób, że mogliśmy pokusić się o trzy punkty. Wcześniejsze nasze mecze również wyglądały podobnie. Z zespołami z Nysy czy Lubina przegraliśmy w końcówkach. Na razie płacimy frycowe za brak doświadczenia i ogrania w I lidze.

Widzi pan na przestrzeni kolejnych meczów, które rozgrywacie, że wszystko idzie ku lepszemu?



– Tak, jest progres. Pojawia się coraz więcej ciekawych i dobrych akcji z naszej strony. Z Będzinem przegraliśmy dwie końcówki. W drugim secie prowadziliśmy 23:22 i przechodzącą piłkę wyrzuciliśmy w aut, a w trzeciej partii wygrywaliśmy 23:20, mieliśmy prostą piłkę na swojej stronie, której nie potrafiliśmy odpowiednio dograć, przez co zrobił się bałagan, którego konsekwencją była przegrana w końcówce. Tak naprawdę dwie akcje zadecydowały o tym, że punkty pojechały do Będzina, a nie zostały u nas.

Ale liga jest wyrównana. Nawet wy pokazaliście, że możecie pokusić się o zwycięstwa z zespołami z czołówki.

Uważam, że progres w naszej grze niebawem będzie jeszcze bardziej widoczny. Natomiast praca psychologiczna oraz ta związana z nabywaniem doświadczenia jest bardzo żmudna. Nie zajmuje ona miesiąca, nawet nie pół roku, a wiele lat. Właśnie tego najbardziej się obawiam, bo aspekt sportowy zostanie poukładany, a tego co w głowie tak szybko się nie zmieni.

Ale chyba nie żałujecie decyzji, że gracie w I lidze, a nie w II?

Oczywiście, że nie. Może ona nie była aż tak bardzo przemyślana, ale wspólnie z władzami uczelni podjęliśmy decyzję, aby podjąć wyzwanie i grać jak najlepiej. Ja ze swojej strony zrobię wszystko, żeby zespół utrzymał się w I lidze.

Wspomniał pan, że potrzeba czasu, aby gra wyglądała lepiej, zatem kluczowa dla losów akademików będzie runda rewanżowa. To ona pokaże, na co was stać?

– Tak, tylko że do tego czasu jest jeszcze sześć spotkań, które zostały do końca tej rundy. Trzeba w nich zdobyć od sześciu do dziewięciu punktów. Wtedy faktycznie będziemy mieli realne szanse, aby utrzymać się w lidze. Jeśli ich nie zdobędziemy, to nawet jeśli zagralibyśmy perfekcyjnie drugą rundę, to i tak możemy być skazani na play-out.

A w Wyszkowie widzi pan szansę na punkty?

– Tak. Już dwa tygodnie temu mówiłem, że spotkanie z MKS-em Będzin będzie dla nas bardzo ważne i podejdziemy do niego z pełnym zaangażowaniem. Natomiast już za tydzień w Wyszkowie zespół ma grać tak, jak bym chciał, aby się prezentował. Zmiany idą ku lepszemu, więc mam nadzieję, że tak się stanie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved