Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Mistrz Polski pokonany nad Brdą

PlusLiga: Mistrz Polski pokonany nad Brdą

fot. Cezary Makarewicz

Do niespodzianki doszło na zakończenie 5. kolejki PlusLigi. Delecta pokonała we własnej hali obrońców tytułu z Rzeszowa. Wygrana gospodarzy tak bardzo nie dziwi, ale komplet punktów podopiecznych trenera Makowskiego może być dla niektórych zaskoczeniem.

Kibice rozgrzani do czerwoności

Trener Kowal, w porównaniu do środowego pojedynku w Lidze Mistrzów, dokonał dwóch roszad w składzie swojej ekipy. W wyjściowej szóstce przyjezdnych pojawili się Paul Lotman oraz Zbigniew Bartman. Z kolei w drużynie Delecty nie mógł zagrać Marcin Wika, którzy narzeka na uraz kolana. Zastąpił go młody przyjmujący, Marcin Waliński. Poniedziałkowe spotkanie lepiej otworzyli goście, którzy objęli prowadzenie 3:1, a po ataku w kontrze Oliega Achrema powiększyli je o kolejne „oczko” (6:3). As serwisowy Dawida Konarskiego pozwolił gospodarzom częściowo zniwelować straty (5:6), ale gdy na prawym skrzydle nie pomylił się Zbigniew Bartman, Asseco Resovia odzyskała trzypunktowy zapas (8:5). Podopieczni Piotra Makowskiego nie dawali jednak za wygraną. Punkt po punkcie odrabiali straty, a gdy w ataku bezbłędnie spisał się Stephane Antiga, na tablicy świetlnej pojawił się rezultat remisowy (10:10). Tuż przed drugą przerwą techniczną na pierwsze prowadzenie w meczu wyszli zawodnicy z grodu nad Brdą po błędzie przeciwników (15:14). Szkoleniowiec gości szybko stracił cierpliwość do Paula Lotmana, wprowadzając w jego miejsce Nikolę Kovacevicia. Serb co prawda nie zaznaczył w pierwszych swoich akcjach obecności na boisku, ale jego koledzy odrobili stratę do rywali, a po bloku na Marcinie Walińskim odzyskali minimalną przewagę (19:18). Do końca inauguracyjnej partii zespoły zaciekle walczyły o każdy punkt, a wynik pozostawał sprawą otwartą (23:23). Ostateczne szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili bydgoszczanie, triumfując 26:24.

Mistrzowie Polski rozbici zagrywką



W pierwszej partii zespoły popełniły w sumie aż 17 błędów własnych. Gra po stronie miejscowych opierała się na Stephanie Antidze, a po drugiej stronie siatki w ataku praktycznie nie mylił się Olieg Achrem. Gospodarze pobudowani prowadzeniem w całym spotkaniu 1:0 drugą odsłonę meczu rozpoczęli z wysokiego ‘C’. Ataki Stephana Antigi, Marcina Walińskiego i Dawida Konarskiego pozwoliły im zbudować trzypunktową przewagę (5:2). Na taką sytuację zareagował Andrzej Kowal prosząc o czas, ale jego podopieczni, pomimo uwag trenera, nie byli w stanie odmieć swojej gry, tracąc kolejne „oczka” (4:8). Swoim kolegom nie pomagał również Lukas Tichacek, który miał problemy ze zgubieniem bloku. W jego miejsce, przy stanie 11:6 dla przeciwników, pojawił się Maciej Dobrowolski. Gospodarze, nie zwracając uwagi na roszady w obozie rywali oraz przerwę na żądanie, powiększali prowadzenie. Po punktowym serwisie Michała Masnego wynosiło już ono siedem punktów (14:7). W drugiej odsłonie poniedziałkowego starcia po stronie mistrzów Polski coraz bardziej uwidaczniały się problemy z przyjęciem zagrywki. Błąd w tym elemencie popełnił między innymi Olieg Achrem (9:17). W końcowym fragmencie seta, po raz kolejny, przyjezdnym dał się we znaki Michał Masny. Słowacki rozgrywający zapisał na swoim koncie drugiego asa serwisowego (22:14). Gdy wydawało się, że losy partii są już przesądzone, goście dzięki skutecznej postawie w bloku zbliżyli się na cztery „oczka” (19:23). Siatkarze z Bydgoszczy nie dali jednak wydrzeć sobie zwycięstwa, ciesząc się z wiktorii 25:20.

Blok i poprawa w przyjęciu pozwala przyjezdnym wyjść z opresji

W porównaniu z premierową odsłoną meczu skuteczność zdecydowanie poprawił Dawid Konarski. Blisko 50% efektywność w ataku miał również jego vis a vis Zbigniew Bartman. Kluczem do prowadzenia miejscowych 2:0 w spotkaniu była jednak zagrywka. Rzeszowianie, aby mieć szansę nawiązać wyrównaną walkę z przeciwnikami, musieli poprawić zwłaszcza ten element siatkarskiego rzemiosła. Pierwsze akcje trzeciego seta układały się po myśli obrońców mistrzowskiego tytułu (4:2). Ich radość z prowadzenia nie trwała długo. Po przekroczeniu linii trzeciego metra przez Zbigniewa Bartmana na tablicy wynikowej pojawił się remis (6:6). Na pierwszą przerwę techniczną drużyny zeszły przy minimalnym prowadzeniu Asseco Resovii (8:7), ale dwie kolejne akcje rozstrzygnęli na swoją stronę gospodarze (9:8). Chwilę później podopieczni Andrzeja Kowala przegrywali już 9:11, na co zareagował sam szkoleniowiec, przywołując do siebie swoich podopiecznych. Siatkarze z Podkarpacia, nie chcąc przegrać w trzech partiach, jak najszybciej próbowali doprowadzić do wyrównania. Swój cel osiągnęli po… autowym uderzeniu z prawego skrzydła Dawida Konarskiego (14:14). Wynik 16:15 na drugiej przerwie technicznej zapowiadał, iż w ostatnim fragmencie seta kibice zgromadzeni w Łuczniczce, jak i przed telewizorami będą obserwowali zaciętą walkę do ostatniej akcji. Przypuszczenia znalazły swoje odzwierciedlenie na boisku do stanu 20:20. Wówczas trzykrotnie przez ręce blokujących nie przebił się Dawid Konarski, co pozwoliło rywalom objąć w miarę bezpieczne prowadzenie (23:20). Okazało się ono wystarczające do przedłużenia losów rywalizacji, a kropkę nad ‘i’ w trzeciej partii, siatkarskim „gwoździem” ze środka, postawił Wojciech Grzyb (25:21).

Wracają koszmary gości związane z przyjęciem zagrywki typu flot

W podstawowej szóstce przyjezdnych pozostali Rafał Buszek i Wojciech Grzyb, którzy od początku poprzedniego seta pojawili się na parkiecie. Czwartą partię lepiej otworzyli podopieczni Piotra Makowskiego, obejmując dwupunktowe prowadzenie po udanej „czapie” na Zbigniewie Bartmanie (4:2). Atakujący reprezentacji Polski szybko zrewanżował się rywalom, posyłając na drugą stronę siatki asa serwisowego (4:4). W ataku ręki nie wstrzymał jednak Stephane Antiga, dzięki czemu na pierwszą przerwę poświęconą na kosmetykę parkietu bydgoszczanie zeszli z dwupunktową przewagą (8:6). Sporo kontrowersji wywołała akcja przy stanie 8:7. Po ataku Marcina Walińskiego sędziowie orzekli, iż przyjmujący Delecty bez bloku zaatakował w aut. Po wideoweryfikacji arbitrzy zmienili jednak zdanie, sygnalizując zagranie po rękach graczy Asseco i przyznając punkt gospodarzom. Z taką decyzją nie chcieli się zgodzić się przyjezdni, gorączkowo protestując. Zamieszanie nie wpłynęło pozytywnie na mistrzów Polski, którzy stracili cztery punkty w jednym ustawieniu (7:12). Po raz kolejny Andrzej Kowal próbował ratować zespół, dokonując zmian. W miejsce Paula Lotmana pojawił się Nikola Kovacević. W obozie przyjezdnych powróciły problemy z przyjęciem, a gdy „ustrzelony” serwisem został Rafał Buszek, ich strata do bydgoszczan wynosiła już sześć „oczek” (10:16). Miejscowych do triumfu prowadził zwłaszcza Stephane Antiga, który do rozpaczy doprowadzał blokujących rywali (20:13). W końcówce trzeciego seta przez blok nie był w stanie przebić się Dawid Konarski. Tym razem taka sytuacja spotkała Zbigniewa Bartmana, który przy stanie 15:21 dwukrotnie został zatrzymany na siatce (15:23). Do końca meczu rzeszowianie nie zdobyli już punktu, ulegając rywalom w czwartej partii 15:25 i w całym pojedynku 1:3.

Statuetkę MVP dla najlepszego zawodnika spotkania odebrał rozgrywający Delecty Bydgoszcz, Michał Masny.

Delecta Bydgoszcz – Resovia Rzeszów 3:1
(26:24, 25:20, 21:25, 25:15)

Składy zespołów:
Delecta Bydgoszcz: Antiga (20), Masny (5), Jurkiewicz (8), Konarski (20), Waliński (9), Wrona (10), Dębiec (libero) oraz Lipiński i Wieczorek
Resovia Rzeszów: Lotman (8), Nowakowski (3), Tichacek, Kosok (8), Achrem (6), Bartman (18), Ignaczak (libero) oraz Dobrowolski, Grzyb (9), Buszek (8) i Kovacevic

Zobacz także:
Tabela oraz wyniki 5. kolejki PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved