Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Kolejne porażki Polaków w Rosji

Kolejne porażki Polaków w Rosji

fot. archiwum

Szósta kolejka spotkań rosyjskiej Superligi nie okazała się szczęśliwa dla polskich przedstawicieli w tych rozgrywkach. Fakieł Nowy Urengoj przegrał swoje spotkanie po tie-breaku, natomiast Dynamo i Szachcior uległy swoim rywalom w czterech setach.

Bardzo emocjonujący przebieg miał pojedynek rozegrany w Kemerowie, w którym miejscowy Kuzbass podejmował ekipę Łukasza Żygadły, Fakieł Nowy Urengoj. Od samego początku spotkania gospodarzy dopingowali licznie zgromadzeni kibice, którzy zapełnili trybuny hali do ostatniego miejsca. Pierwszy set meczu miał wyrównany przebieg, a jego losy rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce. Świetna postawa w ataku oraz as serwisowy Pawła Moroza ostatecznie dały wygraną Kuzbassowi (25:23). Kolejna partia spotkania już od pierwszych piłek układała znacznie lepiej dla siatkarzy gości. Łukasz Żygadło starał się wykorzystywać w ofensywie wszystkich swoich kolegów, jednak na kontrach najczęściej wybierał niezawodnego Konstantina Bakuna. Podopieczni Denisa Matusiewicza długo nie dawali za wygraną i próbowali jeszcze zmniejszyć rozmiary strat, ale ostatecznie przegrali 22:25. Swoim rywalom zrewanżowali się za to w trzeciej odsłonie meczu, kontrolując jej przebieg już od samego początku (25:19). Kolejną odmianę sytuacji na boisku przyniósł set czwarty. Zmotywowani chęcią doprowadzenia do tie-breaka siatkarze Fakiełu znów szybko zbudowali swoją przewagę, a następnie starali się utrzymać ją do samego końca. Skuteczny atak Konstantina Bakuna pozwolił im osiągnąć swój cel, dając zwycięstwo 25:23. Piąta partia spotkania bezapelacyjnie należała już jednak do gospodarzy. Bardzo dobrze spisywał się w niej Bjorn Andrae, a w poczynaniach podopiecznych Ferdinando De Giorgiego widać było coraz to więcej nerwowości. W końcówce co prawda udało im się jeszcze dogonić swoich rywali, jednak w ostatniej akcji spotkania punktowym blokiem popisał się Samuel Tuia (25:23).

Głównym architektem zwycięstwa Kuzbassu śmiało można nazwać Konstantina Uszakowa. Doświadczony rozgrywający bardzo dobrze kierował grą swoich kolegów, często wykorzystując nieprzeciętne warunki fizyczne obu swoich środkowych. Na skrzydłach wyróżniał się natomiast przede wszystkim Bjorn Andrae. Przyjmujący reprezentacji Niemiec w ataku kończył piłki ze znakomitą skutecznością 75%, a do tego okazał się także niezwykle groźny w elemencie zagrywki. Niczego nie można zarzucić również pozostałym zawodnikom. Na środku siatki świetnie spisywał się Michaił Szczerbakow, zamieniając na punkt dziesięć z jedenastu posłanych do niego piłek. Dobre spotkanie rozegrał także Paweł Moroz, który z dorobkiem dwudziestu czterech „oczek” został najlepiej punktującym graczem w swojej ekipie. – Dzisiaj zagraliśmy znacznie lepiej, aniżeli miało to miejsce w poprzednich spotkaniach. Mecz ten był niezwykle wyrównany i stał na wysokim poziomie. Wiedzieliśmy, że Fakiełu nie można lekceważyć. Zespół z Nowego Urengoja już od lat stanowi dla wszystkich rywali duże zagrożenie. Tym bardziej ta dzisiejsza wygrana pozwala mi patrzeć w przyszłość z dużymi nadziejami – podsumował całe spotkanie szkoleniowiec gospodarzy, Denis Matusiewicz. Po drugiej stronie siatki ciężar gry spoczywał przede wszystkim na Władimirze Melniku oraz Konstantinie Bakunie. Zwłaszcza drugi z nich wyróżniał się na tle swoich kolegów, atakując ze skutecznością 56%. W najważniejszych momentach przytrafiło mu się jednak również parę prostych błędów własnych. – Trudno powiedzieć, co zadecydowało o naszej końcowej porażce. Gospodarzom bardzo pomagali dzisiaj kibice, a my nie byliśmy w stanie w najważniejszych momentach przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Mecz ten był jednak na pewno atrakcyjny dla widzów, a my również będziemy pozytywnie wspominali naszą grę – powiedział po zakończeniu spotkania atakujący gości. Łukasz Żygadło przebywał na boisku przez większą część spotkania, jednak na początku tie-breaka na rozegraniu zastąpił go Oleg Samsonyczew.

Kuzbass Kemerowo – Fakieł Nowy Urengoj 3:2
(25:23, 22:25, 25:19, 23:25, 15:13)



Składy zespołów:
Kuzbass: Poroszin (10), Andrae (16), Moroz (24), Tuia (16), Uszakow (1), Szczerbakow (13), Eugen (libero) oraz Bagrej
Fakieł: Melnik (16), Żygadło (3), Mosow (4), Doom (7), Bakun (29), Kritski (17), Sokołow (libero) oraz Samsonyczew, Titić, Sziszkin i Beketow

Kolejnej porażki na w rozgrywkach Superligi doznali siatkarze moskiewskiego Dynama. Tym razem podopieczni Jurija Czerednika musieli uznać wyższość Uralu Ufa, który przed własną publicznością zwyciężył w czterech setach. Do składu gospodarzy po kontuzji wrócił już Aleksiej Spiridonow, jednak ze względu na słabszą dyspozycję szybko został zmieniony przez Maksima Pantalimonienkę. Klub z Moskwy musiał sobie radzić natomiast bez dwójki swoich nominalnych przyjmujących: Bartosza Kurka oraz Petera Veresa. Jak zapewnia szkoleniowiec Dynama, w najbliższych spotkaniach powinni oni być już jednak gotowi do gry. – Dwaj nasi zagraniczni zawodnicy powrócą do składu lada dzień. Na pewno dzisiaj ich nam brakowało, ale z dobrej strony pokazali się także ich zmiennicy. Za to należą im się duże brawa – powiedział Jurij Czerednik. Odniósł się on również do samego spotkania, a także poruszył temat powracającego do swojej dyspozycji Semena Połtawskiego.Mecz był bardzo wyrównany, a obie ekipy zaprezentowały się z dobrej strony. Jestem niezadowolony z postawy arbitrów tego spotkania, jednak w tej chwili nie chciałbym nic więcej w tej sprawie mówić. Dzisiaj chciałem dać trochę odpocząć naszemu pierwszemu rozgrywającemu i myślę, że Bezrukow dobrze wywiązał się ze swojej roli. Wciąż jednak borykamy się z różnymi problemami, które mają duży wpływ na naszą grę. Nie chodzi tylko o urazy podstawowych przyjmujących, ale także o powrót do formy Semena Połtawskiego. Nie stać go jeszcze na grę na sto procent swoich możliwości, ale z czasem powinno być coraz lepiej – odpowiedział na pytania dziennikarzy.

Dzisiejsza przegrana Dynama jest już trzecią w tym sezonie i daje moskwianom zaledwie piątą lokatę w tabeli swojej dywizji. Znacznie lepiej przedstawia się natomiast sytuacja Uralu, zajmującego aktualnie trzecie miejsce i prezentującego od pierwszej kolejki siatkówkę na najwyższym poziomie. Warto także dodać, że do drużyny w ostatnim czasie dołączył atakujący reprezentacji Brazylii, Leandro Vissotto. Brazylijczyk jest już w Ufie, ale nie jest jeszcze w pełni gotowy do gry. Jego brak nie jest jednak widoczny, bowiem z roli zmiennika doskonale wywiązuje się Maksim Maksimow. W kolejnym spotkaniu Vissotto będzie już uwzględniony w składzie meczowym, jednak docelowo jego forma ma przyjść na play-off – skomentował całą sytuację Włoch Andzhiolino Frigoni. Trener Uralu odniósł się także do dyspozycji Aleksieja Spiridonowa.Nasz przyjmujący trenuje już od tygodnia, więc postanowiłem dzisiaj dać mu szansę. Jego występu nie oceniałbym jednak negatywnie, bowiem od dłuższego czasu nie rozegrał żadnego spotkania. W tym roku mamy szeroką kadrę, więc Aleksiej może w spokoju dochodzić do formy – zakończył swoją wypowiedź.

Ural Ufa – Dynamo Moskwa 3:1
(25:22, 25:22, 26:28, 25:20)

Składy zespołów:
Ural: Abramow (12), Maksimow (12), Aszew (9), Kazakow (5), Falasca (5), Spiridonow (5), Werbow (libero) oraz Samoilenko (2), Botin i Pantalimonienko (13)
Dynamo: Krugłow (24), Markin (16), Połtawski (3), Szczerbinin (11), Kriwets (6), Grankin (1), Stiepanian (libero) oraz Bragin (libero), Szadilow (5), Bezrukow (2) i Afinogenow

Bliscy sprawienia sporej niespodzianki w spotkaniu z ekipą z Biełgorodu byli siatkarze Szachciora Soligorsk. Białorusini dobrze rozpoczęli cały pojedynek, uzyskując w połowie pierwszego seta minimalne prowadzenie (16:13). W kolejnej fazie partii gospodarzom przytrafiło się parę niewymuszonych błędów własnych, co pozwoliło Łukaszowi Kadziewiczowi oraz jego kolegom utrzymać swoją przewagę do samego końca (25:20). Drugą odsłonę spotkania podopieczni Giennadija Szypulina rozpoczęli już jednak znacznie bardziej skoncentrowani i szybko odskoczyli swoim rywalom na dziewięć punktów (10:1). W kolejnych akcjach goście zdołali odbudować swoją grę, jednak było to zdecydowanie za mało, aby choć zbliżyć się do przeciwników (25:18). Gdy wydawało się, że gospodarze najtrudniejsze mają już za sobą, siatkarze Szachciora znów zaskoczyli zgromadzoną w hali publiczność. W pewnym momencie w trzecim secie osiągnęli oni aż siedmiopunktowe prowadzenie, ale nie byli w stanie utrzymać go na dłużej. Miejscowy Biełogorie Biełgorod najpierw szybko doprowadził do wyrównania, a następnie rozstrzygnął na swoją korzyść decydującą końcówkę (25:23). Ostatnia partia spotkania nie miała już większej historii, choć przez większą jej część goście ambitnie próbowali dotrzymać kroku swoim rywalom (20:20). Mecz zakończył się błędem przekroczenia linii dziewiątego metra przez zagrywającego zawodnika gości (21:25). Kapitan zespołu z Biełgorodu, Taras Chtiej, na konferencji prasowej podsumował krótko cały pojedynek. – Dzisiaj przez pierwsze dwa sety graliśmy z Dmitrijem Muserskim na ataku oraz Gyorgym Grozerem na przyjęciu. Czuliśmy się przez to trochę niepewnie i nie mogliśmy złapać odpowiedniego rytmu gry. Później Giennadij Szypulin skorygował już nasze ustawienie, co dodało nam na boisku dużo pewności siebie – powiedział na zakończenie mistrz olimpijski z Londynu.

Biełogorie Biełgorod – Szachcior Soligorsk 3:1
(20:25, 25:18, 25:23, 25:21)

źródło: inf. własna, volley.ru

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved