Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Warszawianie nadal na fali

PlusLiga: Warszawianie nadal na fali

fot. archiwum

Niczym burza idą przez pierwsze mecze PlusLigi podopieczni Jakuba Bednaruka. W spotkaniu piątej kolejki rozegranym w Kielcach stołeczni zapisali na swoim koncie czwarte zwycięstwo z rzędu, a gospodarze zdołali urwać im tylko seta.

Początek spotkania był nerwowy w wykonaniu obu ekip. Raz na prowadzenie wysuwali się gospodarze (2:1) i (4:3), a raz goście (3:2) i (5:4). Szybciej nerwy opanowali przyjezdni i to oni po autowym ataku Adriana Staszewskiego oraz udanej kontrze Grzegorza Szymańskiego schodzili na pierwszą przerwę techniczną z trzema oczkami przewagi (8:5). Po chwili prowadzenie Politechniki minimalnie wzrosło, gdy warszawski blok zatrzymał Staszewskiego (9:5). Dwa skuteczne zbicia Armando Dangera sprawiły, że Effector zbliżył się do rywala na zaledwie dwa punkty (7:9), ale akademicy błyskawicznie odbudowali wysoką przewagę i po asie serwisowym Krzysztofa Wierzbowskiego prowadzili już pięcioma oczkami (12:7). Tuż przed drugą przerwą techniczną sześciopunktową przewagę gościom dał zagrywką Maciej Pawliński (16:10). Kolejny skuteczny kontratak warszawian sprawił, że w końcówce pierwszego seta AZS prowadził już siedmioma oczkami (20:13). Kielczanie ruszyli do odrabiania strat, ale na walkę o zwycięstwo w tej partii było już za późno. Co prawda bardzo dobra dyspozycja serwisowa rezerwowego Grzegorza Pająka pozwoliła miejscowym odrobić do rywali trzy punkty (16:20), a po udanym ataku z szóstej strefy Nikołaja Penczewa kolejne oczko (19:22), ale set padł ostatecznie łupem przyjezdnych. Pierwszą partię udaną akcją zakończył Wierzbowski (25:20).

Podbudowani wygraną partią goście rozpoczęli kolejnego seta od dwóch bloków na Dangerze i Zniszczole (2:0). Chwilę później zatrzymany został także Penchew i Politechnika odskoczyła już na trzy punkty (4:1). W tej części spotkania blok był zabójczą bronią warszawian, która pozwoliła im prowadzić na pierwszej przerwie technicznej już pięcioma oczkami (8:3). Gospodarze wyciągnęli wnioski z poprzedniej partii i szybko ruszyli do odrabiania strat. Trzy udane ataki z rzędu Dangera pozwoliły Effectorowi zbliżyć się do przeciwnika na zaledwie jeden punkt (10:11). Koncertowa gra Dangera oraz błędy gości sprawiły, że kielczanie doprowadzili do remisu (15:15), a po udanej zagrywce Penczewa objęli prowadzenie (17:16). W tym momencie niespodziewanie coś się w drużynie Dariusza Daszkiewicza zacięło. Dwukrotnie zablokowany został Robert Milczarek, a w aut piłkę ze środka zbił Grzegorz Kokociński i akademicy odskoczyli od miejscowych na dwa oczka (19:17). Jak się później okazało, ten chwilowy przestój Effectora przesądził o wygranej warszawian w drugim secie. Udany kontratak Szymańskiego dał gościom trzypunktową przewagę (24:21). Co prawda niesamowity Danger przywrócił gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów tej partii (23:24), ale rozwiał je skutecznym zbiciem Wierzbowski, ustalając wynik seta na 25:23.

Trzecią partię lepiej rozpoczęli kielczanie, którzy dzięki blokowi Zniszczoła na Pawlińskim oraz kolejnym już dzisiaj efektownym ataku Armando Dangera odskoczyli od przeciwnika na dwa oczka (3:1). Kolejny blok Zniszczoła, który tym razem zatrzymał Wierzbowskiego, dał Effectorowi trzypunktowe prowadzenie (6:3). Rywale błyskawicznie zmniejszyli straty (5:6), ale na pierwszej przerwie technicznej gospodarze znów prowadzili trzema oczkami (8:5). Akademikom udało się w końcu zatrzymać szalejącego Kubańczyka i ponownie tracili do rywala zaledwie punkt (7:8). Skuteczne zagrywki Dangera, a następnie Kokocińskiego sprawiły, że miejscowi odskoczyli od AZS-u najpierw na trzy (10:7), a po chwili na cztery oczka (13:9). Gdy przy stanie (17:14) Nikołaj Penczew skończył dwa ataki, a Pawła Adamajtisa zatrzymał kielecki blok, Effector prowadził już sześcioma punktami (20:14) i trudno było przypuszczać, by wypuścił tę partię z rąk. Trzeci set padł łupem gospodarzy (25:22), a zakończył go Miłosz Zniszczoł.



Brak skuteczności w ataku kielczan oraz udane uderzenia Wierzbowskiego sprawiły, że Politechnika szybko zbudowała sobie czteropunktową przewagę już na początku czwartej partii (7:3). Blok akademików na Dangerze powiększył ich prowadzenie do pięciu oczek (10:5). Gospodarze, dzięki trzem udanym akcjom z rzędu, zmniejszyli straty do dwóch punktów (8:10), a dwa skuteczne zbicia Milczarka spowodowały, że miejscowi tracili do rywala tylko jedno oczko (10:11). Po chwili Milczarka zatrzymał Fabian Drzyzga i AZS odskoczył od miejscowych na trzy punkty (13:10), ale Robert Milczarek zrewanżował się asem serwisowym, blok dołożył Zniszczoł i na tablicy wyników pojawił się remis (14:14). Od tego momentu trwała zażarta walka akcja za akcję. Warszawianie robili wszystko, by zakończyć spotkanie i wyjechać z Kielc z kompletem punktów, natomiast kielczanie starali się za wszelką cenę doprowadzić do tie-breaka. Autowe zbicie Dangera pozwoliło gościom odskoczyć w końcówce na dwa oczka (23:21), ale gospodarzom udało się doprowadzić do wyrównania (23:23). Dwie ostatnie akcje należały jednak do AZS-u. Najpierw atak ze środka skończył Maciej Zajder, a następnie błąd Dangera wykorzystał Pawliński, kończąc czwartego seta (25:23) i całe spotkanie, które drużyna Jakuba Bednaruka wygrała 3:1.

Effector Kielce – AZS Politechnika Warszawska 1:3
(20:25, 23:25, 25:22, 23:25)

Składy zespołów:
Effector: Zniszczoł (10), Staszewski, Milczarek (17), Kokociński (5), Danger (18), Kozłowski, Sufa (libero) oraz Józefacki, Pająk (1) i Penczew (16)
AZS Politechnika: Wierzbowski (15), Pawliński (14), Nowak (16), Drzyzga (3), Szymański (15), Zajder (9), Potera (libero) oraz Siezieniewski (4), Adamajtis (2) i Dryja

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved