Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Polskie zespoły jak burza przechodzą przez fazę grupową

LM: Polskie zespoły jak burza przechodzą przez fazę grupową

fot. archiwum

Kibice znad Wisły, po 2. kolejce Ligi Mistrzów, nadal mogą mieć wiele powodów do radości. Polskie drużyny w tegorocznej edycji nie straciły jeszcze punktu, odnosząc same zwycięstwa. Nie zawodzą również inni faworyci na czele z Zenitem Kazań i Trentino Volley.

Grupa A

Sześć punktów, tyle samo wygranych setów i żadnej przegranej partii – tak przedstawia się bilans obrońców tytułu. Siatkarze Zenitu Kazań w drugiej kolejce 3:0 pokonali na wyjeździe VfB Friedrichshafen. Mistrzów Rosji do zwycięstwa poprowadził Maksim Michajłow, który zapisał na swoim koncie 14 punktów. Wyróżniającą się postacią był również Nikołaj Apalikow, który aż pięciokrotnie powstrzymał przeciwników na siatce. Drużynie zza naszej wschodniej granicy próbował przeciwstawić się Wenczesław Simeonow , ale jego 12 „oczek" nie pomogło wicemistrzom Niemiec w wygraniu chociażby jednej partii. W drugim pojedynku grupy A pierwsze zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach odnieśli zawodnicy Knack Roesalare. Zawodnicy belgijskiego klubu tylko w premierowej odsłonie spotkania mieli problemy z pokonaniem Hypo Tirol Innsbruck. W kolejnych dwóch partiach przewaga zawodników z Roesalare była już niepodważalna. Tym samym Austriacy aktualnie zamykają grupę A z dorobkiem zaledwie jednego punktu. Z kolei na pozycji lidera plasują się podopieczni Władimira Alekny.

Grupa B



Kolejny rosyjski zespół, Lokomotiw Nowosybirsk, również w tegorocznych rozgrywkach nie zaznał jeszcze smaku porażki. W drugiej kolejce, na własnym parkiecie, siatkarze ze wschodu potrzebowali czterech setów, by uporać się z Berlin RV. Mistrzowie Niemiec postawili rywalom trudne warunki, ale ostatecznie z Nowosybirska wyjeżdżali bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Gospodarzy do triumfu poprowadziło dwóch byłych przedstawicieli PlusLigi, Marcus Nilsson oraz Lukas Divis. Drugą porażkę w stosunku 0:3 ponieśli natomiast zawodnicy Budvanskiej Rivijery. Tym razem gracze z Czarnogóry nie sprostali zespołowi České Budějovice. U naszych południowych sąsiadów wyróżniającą się postacią był Jakub Novotny. Były zawodnik PGE Skry Bełchatów i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle  zapisał na swoim koncie 18 „oczek". Wydaje się, że w grupie B pewnie po triumf zmierza Lokomotiw, natomiast walka o drugą pozycję, która może dać przepustkę do fazy play-off, rozegra się między drużynami z Czech i Niemiec.

Grupa C

Od zwycięstwa do zwycięstwa w tegorocznej edycji najbardziej prestiżowego europejskiego pucharu kroczy ZAKSA Kędzierzyn Koźle. Podopieczni Daniela Castellaniego najpierw rozprawili się we własnej hali z Tours VB, a we wtorek nie dali najmniejszych szans Crvenie Zvezda Belgrad. Serbowie, których skład opiera się na juniorach, podobnie jak w meczu z Trentino nie byli w stanie ugrać w żadnej z trzech partii co najmniej 20 punktów. Kędzierzynianie odnieśli tym samym szóste zwycięstwo z rzędu, licząc rywalizację w PlusLidze i Lidze Mistrzów. Brązowych medalistów mistrzostw Polski do wiktorii poprowadził skuteczny w ataku Antonin Rouzier, ale główną siłą ZAKSY w pojedynku z Serbami była silna zagrywka. Radość z wygranej mąci kontuzja Łukasza Wiśniewskiego, który jeszcze w pierwszym secie nabawił się urazu i z grymasem bólu opuścił boisko przy pomocy kolegów. Ani na krok polskiej drużyny nie odpuszczają siatkarze Trentino Volley. Aktualni mistrzowie świata w drugiej kolejce pewnie pokonali we Francji miejscowy Tours, mając jedynie niewielkie problemy w końcówce trzeciej partii. Trenera Radostina Stojczewa nie zawiodło podstawowe trio, a więc Matej Kazijski, Osmany Juantorena i Jan Stokr, którzy po raz kolejny indywidualnie zdobyli co najmniej po 10 punktów. Dotychczasowe rozstrzygnięcia w grupie C wskazują, że walka o pierwsze miejsce rozegra się w dwumeczu pomiędzy drużyną z Trydentu a kędzierzynianami. Pierwsza z tych batalii już 14 listopada.

Grupa D

Mistrzowie Włoch, nie chcąc być gorsi od Trentino Volley, również w tegorocznej Lidze Mistrzów nie stracili jeszcze zarówno punktu, jak i seta. Tym razem Lube Banca Macerata na własnym parkiecie w trzech partiach uporała się z ACH Volley Ljubljana. Podopieczni Luka Slabe po przegraniu inauguracyjnej odsłony pojedynku w walce na przewagi, w kolejnych dwóch partiach nie byli już w stanie prowadzić równorzędnej batalii z przeciwnikami. Najjaśniejszą postacią na boisku w Maceracie był Ivan Zaytsev, który do dorobku punktowego mistrzów Włoch dołożył 18 „oczek". Przyjmującemu reprezentacji Italii próbował przeciwstawić się Andrej Flajs, ale jego 11 punktów nie było w stanie odmienić losów rywalizacji. Bez porażki w grupie D, ale z dorobkiem 5 punktów pozostają siatkarze Generali Unterhaching. Niemiecki zespół po wygraniu pięciosetowej walki z ACH Volley, tym razem potrzebował czterech partii, by uporać się z Euphony Asse-Lennik. Belgijskiemu zespołowi w odniesieniu triumfu nie pomogła bardzo dobra postawa Eivo Zuravljova, który zapisał na swoim koncie aż 24 „oczka". Kluczem do zwycięstwa okazała się bardziej równomiernie rozkładająca się zdobycz punktowa wśród gospodarzy.

Grupa E

Powody do radości mają również w Bełchatowie. Siatkarze PGE Skry po pokonaniu Fenerbahce Stambuł udali się do Rumunii na pierwszy mecz wyjazdowy w tegorocznej Lidze Mistrzów. Ich przeciwnikami był Tomis Constanta, który występuje w tych elitarnych rozgrywkach dzięki dzikiej karcie. Wicemistrzowie Polski nie pozostawili jednak w czwartkowy wieczór złudzeń i w trzech setach rozprawili się z przeciwnikami. Bełchatowianie wystąpili bez Mariusza Wlazłego, który lekko skręcił staw skokowy. Jak zapewniał jednak w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" trener Nawrocki, kontuzja przyjmującego PGE Skry nie jest poważna i gracz będzie gotowy na kolejny mecz ligowy. W Rumunii pochwały za występ z pewnością powinni zebrać Wytze Kooistra, który zanotował stuprocentową skuteczność w ataku oraz Aleksandar Atanasijević, który po raz kolejny pokazał, że jego forma jest ustabilizowana i w trudnych sytuacjach rozgrywający „w ciemno" może kierować do niego piłki. Po drugiej stronie siatki zawiódł zwłaszcza Marko Bojić. Były przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów był wczoraj na boisku cieniem samego siebie, popełniając błędy we wszystkich elementach siatkarskich. Również sześć punktów ma na swoim koncie drugi faworyt grupy E, Dynamo Moskowa. Triumfatorzy Pucharu CEV 2012 stracili jednak seta w Stambule, wygrywając z miejscowym Fenerbahce 3:1. Pod nieobecność Petera Veresa i Bartosza Kurka ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Paweł Krugłow, który zakończył pojedynek z 17 „oczkami" na koncie. Zespoły z Moskwy i Bełchatowa zmierzą się już 14 listopada w hali Atlas Arena, a coraz bardziej prawdopodobny staje się fakt, iż w tym spotkaniu po stronie rywali będzie mógł wystąpić Bartosz Kurek.

Grupa F

W każdej z wcześniejszych grup aktualni liderzy mieli na swoim koncie po dwa zwycięstwa. Nie inaczej przedstawia się sytuacja w kolejnej, gdzie z kompletem sześciu „oczek" prowadzi Noliko Maaseik. Belgowie w trzech setach uporali się bułgarską drużyną Marek Union Dupnica, odnosząc cenny triumf na boisku przeciwnika. Gości do zwycięstwa poprowadził Hermans Egleskalns. Z kolei aż pięciu setów potrzebowali podopieczni Glenna Hoaga, aby uporać się z hiszpańskim CAI Teruel. Gospodarze bardzo wysoko podnieśli poprzeczkę Arkasowi Izmir, najpierw obejmując prowadzenie w setach 1:0, a następnie doprowadzając do rozgrywki tie-breakowej. Ostatecznie ze zwycięstwa mogli cieszyć się jednak uczestnicy Final Four Ligi Mistrzów 2012 w Łodzi. Nie byłoby sukcesu tureckiego zespołu, gdyby nie postawa Libermana Agameza. Kolumbijczyk zapisał na swoim koncie aż 33 punkty i bez wątpienia był najjaśniejszą postacią drużyny z Izmiru. Tym samym przed spotkaniem „na szczycie" grupy F pomiędzy Noliko Masseik i Arkasem Izmir, to Belgowie posiadają w zapasie jeden punkt.

Grupa G

Trzeci polski zespół występujący w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, Asseco Resovia Rzeszów, odniósł drugie zwycięstwo. Podopieczni Andrzeja Kowala tym razem w drugiej kolejce nie stracili seta, pokonując na Podpromiu Remat Zalau 3:0. Mistrzowie Polski w każdym z setów wypracowali sobie bardzo szybko pokaźną przewagę, ale dekoncentracja po drugiej przerwie technicznej w każdej z partii powodowała, że końcówkach przetrzebieni kontuzjami przeciwnicy niebezpiecznie zbliżali się do graczy Resovii. Ostatecznie jednak rzeszowianie zapisali na swoim koncie komplet punktów i do starcia z włoskim Cuneo przystępować będą bez jakichkolwiek strat w tabeli. Znacznie więcej powodów do zmartwień niż trener Kowal ma Mariusz Sordyl. Jego podopieczni z Zalau nie przypominają zespołu, który w ubiegłym sezonie sięgnął po mistrzostwo Rumunii. Skład został mocno osłabiony przez kontuzje, a do tego w klubie pojawiły się problemy natury organizacyjnej. Z kolei takich kłopotów nie mają zawodnicy i trenerzy Bre Banca Cuneo, którzy w środę nie stracili seta w pojedynku z francuskim Arago de Sete. Wysoką dyspozycję utrzymuje Cwetan Sokołow, który po przenosinach z Trentino Volley jest motorem napędowym zespołu z Cuneo. Mistrzowie Polski myśląc o pokonaniu włoskiego teamu będą musieli znaleźć sposób na zatrzymanie bułgarskiego atakującego. Pierwszy z meczów pomiędzy oboma zespołami już w środę 14 listopada w Rzeszowie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved