Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV nie dla Delecty

Puchar CEV nie dla Delecty

fot. Cezary Makarewicz

Mimo zwycięstwa u siebie 3:0, Delecta pożegnała się z europejskimi pucharami. Bydgoszczanie przegrywali 0:2, ale doprowadzili do remisu. Również w końcówce tie-breaka odrobili straty, jednak nie udało im się wygrać. W złotym secie także lepsi byli rywale.

Serwis sieje spustoszenie w obozie Delecty

Spotkanie rewanżowe rozpoczęło się lepiej dla gospodarzy, którzy objęli trzypunktowe prowadzenie (5:2). W poczynaniach podopiecznych Piotra Makowskiego jednak nie było widać większego zdenerwowania, co zaowocowało szybkim doprowadzeniem do remisu, przy zagrywce Michała Masnego (7:7). Po pierwszej przerwie technicznej miejscowi zaczęli „kopać” zagrywką, z którą nie byli w stanie poradzić sobie przyjmujący Delecty. Przy stanie 13:9 dla rywali o czas zdecydował się poprosić trener Makowski. Nie wybiło to jednak z rytmu tureckiego zespołu, który z każdą kolejną akcją nabierał coraz większego rozpędu. Gdy zablokowany został Andrzej Wrona, a w pomarańczowe pole nie trafił Dawid Konarski, przeciwnicy prowadzili już różnicą sześciu „oczek” (16:10). Bydgoszczan stać było na pojedyncze udane akcje, ale dopiero przy stanie 15:21 goście, za sprawą skutecznego bloku, zdobyli dwa punkty z rzędu (17:21). Na taką sytuację szybko zareagował Veselin Vukovic, przywołując do siebie swoich podopiecznych. Czteropunktowa zaliczka okazała się wystarczającym zapasem, aby wygrać inauguracyjną odsłonę meczu, która zakończyła się wynikiem 25:21 na korzyść Halkbanku Ankara. Ostatni głos w tej partii należał do Ahmeda Abdelhaya, który przypieczętował atakiem z prawego skrzydła zwycięstwo swojej drużyny.

Siła rażenia po tureckiej stronie



Na boisku po stronie Delecty pozostał Piotr Lipiński, który w połowie poprzedniej odsłony spotkania zmienił Michała Masnego. Tym razem od pierwszych akcji partia układała się po myśli bydgoszczan, którzy dzięki wysokiej skuteczności w ataku objęli trzypunktowe prowadzenie (5:2). W poprzednim secie to Polacy przed pierwszą przerwą techniczną zniwelowali straty, a tym razem sztuka ta udała się przeciwnikom. Ich dobra gra w bloku oraz udane zbicie na kontrze Luisa Diaza spowodowały, iż na tablicy świetlnej pojawił się rezultat remisowy (7:7). Od tego momentu aż do stanu 12:12 żadna z drużyn nie była w stanie zbudować wyższej niż jeden punkt przewagi. Gdy jednak w polu zagrywki pojawił się William Priddy, to miejscowi wygrali trzy kolejne akcje, wychodząc na prowadzenie 15:12. Piotr Lipiński, mimo kilkupunktowej straty, nadal starał się mocno angażować w grę środkowych. Skuteczne uderzenia Andrzeja Wrony czy Wojciecha Jurkiewicza nie wystarczyły na zatrzymanie rozpędzonych rywali (20:17). W końcówce partii w szeregi Delecty Bydgoszcz powróciły kłopoty z przyjęciem serwisu, co pozwoliło gospodarzom jeszcze podwyższyć prowadzenie (22:18). Częściowo nadzieje w polskim obozie odżyły przy stanie 21:23, ale szybko rozwiała ja turecka drużyna, triumfując w drugiej odsłonie pojedynku 25:22.

Bydgoszczanie nie wywiesili białej flagi

Na początku trzeciego seta spore problemy ze skończeniem ataku miał Dawid Konarski. Słabszą dyspozycję polskiego atakującego wykorzystywali przeciwnicy, wychodząc na dwupunktowe prowadzenie (4:2). Wówczas po stronie bydgoszczan pojawił się jeden z najbardziej nieprzewidywalnych elementów w siatkówce, a więc blok. Dwie udany „czapy” pozwoliły zespołowi gości nie tylko odrobić straty, ale wyjść na prowadzenie (5:4). Gdy do tego podopieczni Piotra Makowskiego dodali punktowy serwis Stephana Antigi, a w boisko nie trafili rywale, ich przewaga wzrosła do trzech „oczek” (8:5). Dzięki takiemu obrotowi spraw gracze Delecty poczuli się na boisku pewniej, co pomogło im utrzymywać w miarę bezpieczny dystans dzielący ich od tureckiej drużyny (11:7). Gdy zespoły udawały się na drugą przerwę techniczną, nadal czterema punktami prowadzili siatkarze z Bydgoszczy. Mimo korzystnej sytuacji punktowej trener Makowski nie mógł być spokojny o losy seta, gdyż nadal na prawym skrzydle problemy ze skończeniem ataku miał Dawid Konarski. I to właśnie dwa nieskuteczne zbicia reprezentanta Polski oraz błąd w przyjęciu spowodowały, iż podopieczni Veselina Vukovica zbliżyli się na jeden punkt (18:19). Polska ekipa wyszła obronną ręką z naporu przeciwnika i po wygraniu sytuacyjnej akcji na siatce przez Michała Masnego miała pierwsze piłki setowe (24:20). Ostatecznie udało się wykorzystać drugiego setbola, a bydgoszczanie mogli cieszyć się z wiktorii w trzeciej partii 25:21.

Stephane Antiga dowodzi armią w drodze po zwycięstwo

Od pierwszych akcji czwartego seta za rozegranie w bydgoskim zespole odpowiedzialny był Michał Masny, który w trzeciej odsłonie meczu powrócił na parkiet. Do stanu 3:3 gra była wyrównana, ale gdy z drugiej linii przez ręce blokujących nie przedarł się Stephane Antiga, to gospodarze osiągnęli dwupunktową przewagę (5:3). Kilka akcji później to przyjezdni postawili skuteczną „czapę” (7:7). Za wcześniejszą nieudaną akcją zrewanżował się również francuski przyjmujący, tym razem pewnie zbijając z lewego skrzydła (8:7). Każda kolejna akcja wywoływała w drużynie z Ankary coraz więcej nerwowości. Przekładało się to na błędy własne, które bezwzględnie wykorzystywali gracze Delecty, budując trzypunktowe prowadzenie (14:11). Widząc brak spokoju wśród swoich podopiecznych o czas poprosił Veselin Vukovic. Jego słowa nie przyniosły zmiany obrazu gry, gdyż dwie kolejne pomyłki miejscowych sprawiły, że bydgoszczanie prowadzili 16:11 na drugiej przerwie technicznej. Po powrocie na parkiet głównym celem dla Wojciecha Jurkiewicza i jego kolegów było spokojne „dowiezienie” wysokiej przewagi do końca seta. Zadanie, nawet z nawiązką, udało się zrealizować. Siatkarze z grodu nad Brdą, wygrywając czwartą partię 25:17, doprowadzili do tie-breaka. Głównym autorem takiego rezultatu był Stephane Antiga, dla którego w ataku nie było straconych piłek.

Niewykorzystana szansa na triumf

Jako pierwsi powody do zadowolenia w decydującej odsłonie meczu mieli gospodarze, którzy po zablokowaniu Dawida Konarskiego prowadzili 2:0. Riposta po drugiej stronie siatki była niemal natychmiastowa, a jej „ofiarą” padł William Priddy, który nie był w stanie przebić się przez szczelny blok bydgoszczan (3:3). Michał Masny, widząc wysoką dyspozycję Stephana Antigi, starał się dużo piłek kierować do francuskiego przyjmującego, który zamieniał je na punkt. Rywale jednak nie poddawali się i przy zmianie stron prowadzili jednym „oczkiem” (8:7). Podopieczni Piotra Makowskiego „nie straszyli” przeciwników zagrywką, co wykorzystywali zawodnicy z Ankary, wyprowadzając swoje akcje przez środek siatki. Przy stanie 8:10 szkoleniowiec bydgoskiej ekipy poprosił o przerwę. Tuż po niej w polu serwisowym zapunktował Stephane Antiga i po raz kolejny na tablicy pojawił się wynik remisowy (11:11). Miejscowi raz jeszcze osiągnęli dwupunktową przewagę (13:11), ale również nie potrafili jej utrzymać (13:13). O losach seta musiała zadecydować gra na przewagi. W niej dużej szansy przy stanie 14:14 nie wykorzystali goście, kilka razy nie kończąc ataku w kontrze. Wykorzystali to przeciwnicy, którzy wygrywając tie-breaka 16:14, triumfowali w całym meczu 3:2. O tym, kto awansuje do kolejnej rundy Pucharu CEV, musiał zatem rozstrzygnąć złoty set.

Delecta znokautowana

Zespoły, mimo dużego zmęczenia, od początku złotego seta walczyły o każdą piłkę. Premierowe cztery akcje toczyły się w myśl zasady punkt za punkt, ale pierwsi wyższe niż jednopunktowe prowadzenie zbudowali przeciwnicy (4:2). Reakcja ze strony Piotra Makowskiego była natychmiastowa, a z parkietu został zdjęty Michał Masny, w miejsce którego pojawił się Piotr Lipiński. Turecka drużyna osiągała jednak coraz większą przewagę w ataku (6:3). Nie do zatrzymania na lewym skrzydle był Luis Diaz, który kończył większość posyłanych do niego piłek (8:4). Każda następna udana akcja uskrzydlała miejscowych, którzy pewnym krokiem dążyli do zwycięstwa (12:6). Delecta Bydgoszcz nie była już w stanie zatrzymać, grających jak w transie, przeciwników, ulegając im 8:15. Tym samym z awansu do 1/8 finału Pucharu CEV mogli cieszyć się siatkarze Halkbanku Ankara, a podopiecznym trenera Makowskiego pozostaje rywalizacja w Pucharze Challenge.

Halkbank Ankara – Delecta Bydgoszcz 3:2
(25:21, 25:22, 21:25, 18:25, 16:14)

złoty set: 15:8 dla Halkbank Ankara

awans: Halkbank Ankara

Zobacz również:
Wszystkie wyniki 1/16 finału Pucharu CEV M

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved