Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV: Bydgoszczanie jadą do Turcji postawić kropkę nad „i”

Puchar CEV: Bydgoszczanie jadą do Turcji postawić kropkę nad „i”

fot. Cezary Makarewicz

To może być ważne wydarzenie w polskiej siatkówce klubowej w tym sezonie. Siatkarze Delecty Bydgoszcz, którzy debiutują w europejskich pucharach, staną przed szansą wyeliminowania wyżej notowanego Halkbanku Ankara.

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie w mieście nad Brdą zapanowała prawdziwa euforia, jako że to Turcy byli w oczach wielu zdecydowanym faworytem rywalizacji. To jednak podopieczni Piotra Makowskiego zagrali świetne spotkanie, a swoją serię postanowili także kontynuować na plusligowych parkietach, gdzie pewnie pokonali Lotos Trefl Gdańsk. Po raz kolejny fantastyczną dyspozycję zaprezentowali środkowi, Wojciech Jurkiewicz i Andrzej Wrona. Ich postawa tłumaczy, dlaczego w okresie letnim na środek bloku Delecty dołączył tylko Tomasz Wieczorek – kogokolwiek nie sprowadziłby prezes klubu Piotr Sieńko, to i tak nie miałby on szans na rywalizację z ww. dwójką. Postawa kapitana bydgoszczan została, notabene, uhonorowana nagrodą dla najlepszego zawodnika meczu, ale nie może być inaczej, skoro skończył on 12 z 15 wystawionych piłek i zanotował 4 bloki.

Już w pierwszym meczu przeciwko Turkom, zarówno Jurkiewicz, jak i Wrona, także zaprezentowali się z dobrej strony, ale możliwość tak częstego grania przez środek umożliwiło bydgoszczanom bardzo dobre przyjęcie. Nie perfekcyjne, ale też ograniczające limit własnych błędów do niezbędnego minimum i pozwalający rozgrywającym na rozrzucenie bloku rywala. Za mecz z Turkami chwalony był przede wszystkim Słowak Michal Masny, ale już za mecz z gdańszczanami ciepłe słowa należą się także Piotrowi Lipińskiemu, czego nie omieszkał przeoczyć były zawodnik Delecty, Wojciech Serafin. – W momencie gdy bydgoszczanie dokonali zmiany i na boisko wszedł Piotr Lipiński, ich gra zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Styl gry Lipińskiego znacznie odbiegał od tego, co prezentował Michał Masny. Nie ukrywam, że pokrzyżowało nam to szyki. Później jak Michał wrócił na parkiet, to też zmienił swoją grę. Widziałem, że gdy siedział na ławce i popatrzył na grę z boku, to po powrocie zaczął grać zupełnie inaczej. To totalnie wybiło nas z rytmu – podsumował. Oby z rytmu nie dali się jutro wybić Antiga i spółka.

Od ostatniego meczu Turcy raczej nie poprawili swojej dyspozycji, bo w weekend przegrali wyraźnie z Arkasem Izmir. W trzech kolejkach nie odnieśli jeszcze zwycięstwa i w stawce 12 ekip zajmują odległe, 10 miejsce. Jednak już przed tygodniem pokazali, że drzemie w nich spory potencjał. Jeśli trenerowi Veselinowi Vukoviciowi uda się stworzyć z nich drużynę, a nie zlepek indywidualności, to powinni się liczyć w walce o mistrzostwo. Problem w tym, że ten proces może jeszcze potrwać, a mecz przeciwko Deleccie odbędzie się już jutro. Co do tego czasu można poprawić? Przede wszystkim ograniczyć liczbę własnych błędów, zwłaszcza na zagrywce, i przestojów w grze, powodujących tracenie punktów seriami, tak jak to miało miejsce w Bydgoszczy. Nawet to może jednak nie wystarczyć. Skoro William Priddy wspominał, że bydgoszczanie „nie zagrali niczego, czego byśmy się nie spodziewali”, to tym gorzej świadczy to o tureckiej ekipie. W jak słabej dyspozycji muszą się znajdować Amerykanin i jego koledzy, skoro, spodziewając się tak słabej gry bydgoszczan, i tak nie potrafili się im przeciwstawić? Zawodnicy Delecty koniecznie muszą to wykorzystać, o ile pozwoli im na to fanatyczna turecka publiczność.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved