Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > ORLEN Liga: Muszynianka „odjeżdża” rywalkom

ORLEN Liga: Muszynianka „odjeżdża” rywalkom

fot. archiwum

Po czwartej kolejce zmagań na parkietach ORLEN Ligi już tylko wicemistrzynie Polski pozostają z kompletem punktów. Pierwsze porażki zanotowały na swoim koncie drużyny z Dąbrowy Górniczej i Piły. Inauguracyjny punkt w sezonie zdobyły siatkarki AZS-u Białystok.

Po ciemnych chmurach, jakie zbierały się nad drużyną Atomu Trefla Sopot, po meczu z BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała pojawiły się pierwsze przebłyski słońca. Podopieczne Jerzego Matlaka na własnym terenie pokonały w czterech setach dotychczasowe liderki tabeli. Siatkarki z Bielska-Białej jedynie w drugiej odsłonie spotkania były w stanie zdominować rywalki, pozwalając im ugrać zaledwie 13 „oczek”. W pozostałych partiach grę prowadziły wicemistrzynie Polski, które wygrywając z BKS-em zapisały na swoim koncie dopiero drugi komplet punktów w tegorocznych rozgrywkach. Miejscowe do zwycięstwa poprowadziła niezawodna Rachel Rourke. Australijka, po słabszym występie w Dąbrowie Górniczej, wróciła do wysokiej dyspozycji i zdobywając 26 punktów znacznie przyczyniła się do zwycięstwa swojego zespołu. Jerzy Matlak może jednak zadawać sobie pytanie, kiedy siatkarkę z Antypodów zaczną w ataku wspomagać pozostałe zawodniczki. Na razie na próżno szukać takiej siatkarki, a skalę zjawiska najlepiej pokazuje zdobycz punktowa zespołu w meczu z Aluprofem. Najwięcej punktów po Rachel Rourke zdobyła… środkowa Dorota Pykosz, zapisując na swoim koncie 9 „oczek”. Zupełnie inaczej przedstawiała się sytuacja po drugiej stronie siatki. Paradoks polega na tym, iż przyjezdnym wyrównana postawa Eweliny Sieczki, Elisy Celli i Heleny Horki nie wystarczyła do wywiezienia choćby jednego punktu z Trójmiasta.

Do czwartej kolejki siatkarki beniaminka z Legionowa musiały czekać na swoje premierowe zwycięstwo w ORLEN Lidze. Zespołem, który jako pierwszy nie sprostał w najwyższej klasie rozgrywkowej Legionovii, był Pałac Bydgoszcz. Podopieczne Rafała Gąsiora w sobotnie popołudnie nie były w stanie ugrać ani jednego seta, a ich bilans w tegorocznych spotkaniach wyjazdowych wynosi trzy porażki, bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Zupełnie inne nastroje panują w drużynie Legionovii, która po zdobyciu pierwszego kompletu punktów odbiła się od dna ligowej tabeli. W tej chwili na 9. miejsce zagrożone walką w barażach spadły bydgoszczanki, ale na tak wczesnym etapie rozgrywek trudno jeszcze wyciągać zbyt daleko idące wnioski. Z całą stanowczością można jednak stwierdzić, że w sobotnie popołudnie dobre spotkanie rozegrała Kinga Bąk, która została wybrana najlepszą zawodniczką meczu. Rozgrywająca Siódemki Legionovii nie zapominała o swoich koleżankach i laurkę za wygrany pojedynek wystawiła całej drużynie. – Jesteśmy niezwykle szczęśliwe, gdyż zespół ciężko pracował na to zwycięstwo. Dlatego moją nagrodę dla najwartościowszej zawodniczki meczu chciałam zadedykować całemu naszemu zespołowi, zarówno dziewczynom, jak i sztabowi szkoleniowemu, który nas do tego spotkania przygotował – podkreśliła Kinga Bąk. W drużynie gości starcia z beniaminkiem nie będzie dobrze wspominała Zuzanna Czyżnielewska, która zapisała na swoim koncie tylko 6 punktów.

Nadal mieszane odczucia mogę mieć kibice Impelu Wrocław, obserwując poczynania swoich ulubienic. Podopieczne Rafała Błaszczyka co prawda odniosły drugie zwycięstwo z rzędu, ale stylem, podobnie jak w starciu z Budowlanymi Łódź, nie zachwyciły. Wrocławianki dopiero po tie-breaku pokonały AZS Białystok, który we wcześniejszych spotkaniach nie był w stanie ugrać ani jednego seta. Tym samym podopieczne Czesława Tobolskiego ulegając rywalkom na własnym terenie dopiero po tie-breaku zapisały na swoim koncie pierwszy punkt w tegorocznych rozgrywkach. Drużyna gospodarzy prowadziła w całym spotkaniu 2:1 w setach, ale postawione pod ścianą przeciwniczki od czwartej partii całkowicie zdominowały przebieg wydarzeń na parkiecie. Kluczem do zwycięstwa Impelu była równa postawa większości zawodniczek, o czym świadczy fakt, iż pięć siatkarek wśród przyjezdnych przekroczyło granicę dziesięciu zdobytych punktów. Statuetka MVP powędrowała w ręce środkowej Vesny Djurisic, dla której to już drugie z rzędu takie wyróżnienie w ORLEN Lidze. Kibice zespołu z Białegostoku widzą jednak zapewne światełko w tunelu. Ich ulubienice po historycznym triumfie w europejskich pucharach, zapisały w polskiej lidze na swoim koncie pierwszy punkt i zapewne będą chciały rozpocząć marsz w górę tabeli.

Wisienką na torcie czwartej kolejki miał być pojedynek w Muszynie, gdzie w niedzielne popołudnie spotkały się dwie drużyny, które we wcześniejszych trzech pojedynkach nie zaznały smaku porażki. Ostatecznie spotkanie pomiędzy Muszynianką a Tauronem MKS Dąbrowa Górnicza nie było nad wyraz emocjonujące, a ze zwycięstwa w czterech setach mogły cieszyć się aktualne wicemistrzynie Polski. Tym samym podopieczne Bogdana Serwińskiego z kompletem 12 punktów zostały samodzielnymi liderkami ORLEN Ligi. Miejscowe do triumfu poprowadziła Sanja Popović, która zapisała na swoim koncie 16 „oczek”. Chorwacka atakująca nie dokończyła pojedynku z powodu kontuzji pięty, ale jak się później okazało – jest to niegroźny uraz, który doskwiera zawodniczce już od jakiegoś czasu i do tej pory nie znaleziono sposobu na jego rozwiązanie. Komisarz zawodów nagrodą dla najlepszej zawodniczki spotkania uhonorował przyjmującą Muszynianki, Annę Werblińską. Kibicom drużyny z Muszyny nie dała o sobie zapomnieć również Joanna Kaczor. Była atakująca wicemistrzyń Polski, która aktualnie reprezentuje barwy MKS-u, rozegrała w niedzielne popołudnie udane zawody, ale jej 16 punktów nie było w stanie odmienić losów rywalizacji. Na pomeczowej konferencji prasowej Waldemar Kawka przyznał, że kluczem do triumfu przeciwniczek okazała się ich dobra dyspozycja w polu serwisowym. Dąbrowianki nie były w stanie przyjąć zagrywki miejscowych, przez co ich walory w ataku zostały w bardzo dużym stopniu zniwelowane.

W poniedziałkowy wieczór Budowlani Łódź zmierzyli się z PTPS-em Piła. Oba zespoły przystępowały do meczu w zgoła odmiennej sytuacji. Miejscowe po trzech rozegranych spotkaniach miały na swoim koncie zaledwie jeden punkt, a pilanki z kompletem 9. „oczek” plasowały się w czubie tabeli. Atmosferę przed meczem podgrzała Dorota Ściurka, która w wywiadzie dla Expressu Ilustrowanego powątpiewała w siłę rywalek. – Były to, jak twierdzą bezpośredni obserwatorzy ich występów, sukcesy szczęśliwie, bo poziomem gry zespół z Piły nie zachwycał. Na tej też podstawie wysuwam wniosek, że stać nas z PTPS nie tylko na prowadzenie wyrównanego, ale przede wszystkim zwycięskiego pojedynku – zapowiadała przyjmująca Budowlanych. Jak się później okazało, pilanki na boisku nie były w stanie zaprzeczyć słowom Doroty Ściurki. Podopieczne Mirosława Zawieracza w hali Atlas Arena nie ugrały ani jednego seta. Drużyna PTPS-u może żałować zwłaszcza końcówki drugiej partii, kiedy to prowadziła 23:20, a mimo to szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść miejscowych. Podopieczne Macieja Kosmola do triumfu poprowadziły Sylwia Pycia i Aleksandra Kruk. Pierwsza z wymienionych siatkarek otrzymała statuetkę MVP, a była przyjmująca AZS-u Białystok zwłaszcza w pierwszej partii mocno dała się we znaki rywalkom. Najlepsza zawodniczka meczu nie ukrywała radości ze zwycięstwa i wierzyła w odwrócenie złej karty swojego zespołu. – Pierwszą naszą reakcją był okrzyk „w końcu!”. Nareszcie wygrałyśmy, mam nadzieję, że przełamałyśmy tę złą passę i teraz już wszystko ruszy do przodu – podkreślała Sylwia Pycia.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela ORLEN Ligi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved