Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: ZAKSA bez porażki, Częstochowa bez wygranej

PlusLiga: ZAKSA bez porażki, Częstochowa bez wygranej

fot. archiwum

Czwarta seria spotkań upłynęła pod znakiem bezpośrednich starć zespołów aspirujących do walki o końcowe podium mistrzostw Polski. Nie przestaje zaskakiwać Politechnika Warszawska, a złą passę bez wygrania meczu i seta utrzymuje AZS Częstochowa.

Jako pierwsi na boisko w ramach IV kolejki PlusLigi wyszli siatkarze Politechniki Warszawskiej oraz AZS-u Częstochowa. Podopieczni Jakuba Bednaruka po wygraniu dwóch spotkań z teoretycznie silniejszymi rywalami, w piątkowy wieczór, po raz pierwszy, przystępowali do pojedynku w roli faworytów. Presja nie powiązała jednak nóg warszawianom, którzy dzięki zwycięstwu 3:0 zdobyli trzeci z rzędu komplet punktów i z dziewięcioma „oczkami” na koncie plasują się na trzecim miejscu w tabeli. Nastrój przygnębienia panuje za to pod Jasną Górą, gdyż podopieczni Marka Kardosa w tegorocznych rozgrywkach nie tylko nie wygrali żadnego meczu, ale na swoim koncie nie zapisali jeszcze ani jednego wygranego seta. Jednym z niewielu mankamentów Politechniki w piątkowym spotkaniu było utrzymanie koncentracji. Gdyby siatkarze z Warszawy zarówno w drugiej, jak i trzeciej partii zachowali maksymalną koncentrację do końca setów, ich zwycięstwo byłoby jeszcze bardziej okazałe. Po raz kolejny w zwycięskim obozie z dobrej strony zaprezentował się Krzysztof Wierzbowski. Tym razem statuetka MVP powędrowała jednak w ręce Marcina Nowaka. Środkowy Politechniki Warszawskiej, pytany o wysoką formę zespołu, nie jest zaskoczony dobrą dyspozycją swoją i kolegów. –  Dzisiejsza Politechnika została zbudowana od nowa, a pewien pułap siatkarski został na treningach osiągnięty dużo szybciej, dzięki czemu, przynajmniej ja, również szybciej mogłem przekonać się, na co stać ten zespół. Przed sezonem mówiło się, że Politechnika ma duże możliwości i póki co to wszystko się sprawdza. Na boisku prezentujemy się dobrze i dzięki temu wygrywamy – podkreślał kapitan drużyny.

AZS Politechnika Warszawska – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:0
(25:20, 26:24, 25:19)

Pojedynek, na który wielu kibiców ostrzyło sobie zęby, odbył się w sobotnie popołudnie. W hali Energia w Bełchatowie miejscowa PGE Skra podejmowała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Oba zespoły przystępowały do meczu opromienione efektownymi triumfami w Lidze Mistrzów. Gospodarze ponadto cieszyli się z wywalczenia brązowych medali na KMŚ w Katarze, a rywale z wywalczenia kompletu punktów w trzech pierwszych spotkaniach tegorocznego sezonu. Starcie gigantów od pierwszych akcji układało się po myśli bełchatowian, którzy po dwóch partiach prowadzili 2:0, a w kolejnej odsłonie meczu 14:9. Okazało się to jednak niewystarczające, by pokonać podopiecznych Daniela Castellaniego. Kluczem do triumfu przyjezdnych okazała się bardzo dobra postawa zarówno w ataku, jak i na zagrywce Felipe Fontelesa. Brazylijczyk, nie po raz pierwszy w tym sezonie, poderwał kolegów do walki, a w końcówce tie-breaka praktycznie w pojedynkę rozbił wicemistrzów Polski. Jego dobra postawa nie umknęła uwadze komisarzowi zawodów, który przyznał byłemu reprezentantowi Canarinhos statuetkę MVP. ZAKSA wygrywając spotkanie 3:2, utrzymała prowadzenie w tabeli, jako jedyna niepokonana drużyna w sezonie 2012/2013.



PGE Skra Bełchatów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(25:21, 25:22, 22:25, 19:25, 12:15)

Starcie w Bełchatowie nie było jedynym hitowym pojedynkiem w IV kolejce PlusLigi. W niedzielny wieczór w hali na Podpromiu zmierzyły się kolejne dwie drużyny aspirujące w tym sezonie do walki o medale. Po przeciwnych stronach siatki stanęli zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów i Jastrzębskiego Węgla. Smaczku rywalizacji dodawał pojedynek atakujących, którzy są podstawowymi graczami na swoich pozycjach w kadrze Polski i Włoch. Mowa o Zbigniewie Bartmanie i Michale Łasko. W niedzielę atakujący reprezentacji Polski, zdobywając aż 23 punkty na przestrzeni trzysetowego spotkania, przyćmił swojego vis a vis. Skuteczna postawa Zbigniewa Bartmana okazała się kluczem do zwycięstwa podopiecznych Andrzeja Kowala. Siatkarze Jastrzębskiego Węgla mogą jednak żałować niewykorzystanych szans na wygranie zarówno pierwszej, jak i drugiej odsłony meczu. Podopieczni Lorenzo Bernardiego w premierowym secie prowadzili 21:19, natomiast w drugim 23:20. W obu przypadkach dali jednak sobie odebrać zwycięstwo w samych końcówkach poszczególnych partii. Jako ciekawostkę można podać fakt, iż starcie Resovii z Jastrzębskim Węglem z trybun obserwował trener reprezentacji Polski, Andrea Anastasi.

Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel 3:0
(25:22, 25:23, 25:23)

Opromieniona historycznym zwycięstwem w europejskich pucharach Delecta Bydgoszcz w czwartej kolejce udała się do Trójmiasta, by w hali Ergo Arena zmierzyć się z Lotosem Treflem Gdańsk. Miejscowi po trzech pojedynkach nie mieli powodów do radości, gdyż do starcia z bydgoszczanami przystępowali bez wygranego meczu i seta. Jednakże już premierowa odsłona starcia pomiędzy oboma zespołami przyniosła zmianę tej niekorzystnej statystyki. Gdańszczanie od pierwszych akcji rozpoczęli mecz skoncentrowani, co zaowocowało triumfem 25:21. Również druga partia układała się po myśli podopiecznych Dariusza Luksa. W samej końcówce do głosu doszli jednak przyjezdni, którzy po walce na przewagi wyrównali stan spotkania. Był to decydujący moment dla losów całego meczu. Od trzeciego seta na parkiecie dominowała drużyna Delecty Bydgoszcz, a gości do zwycięstwa poprowadziła zwłaszcza skuteczna gra na środku siatki Wojciecha Jurkiewicza i Andrzeja Wrony. Pierwszy z wymienionych siatkarzy otrzymał statuetkę MVP. Trener Trefla Gdańsk po meczu chwalił również innego gracza przeciwników. – Delecta rozegrała w tym składzie wiele meczów, a do tego mają profesora Antigę, który potrafi wziąć ciężar gry na siebie, nieważne czy to zagrywka, blok czy atak. Każdy chciałby mieć takiego zawodnika w szeregach – nie ukrywał Dariusz Luks. Podopieczni Piotra Makowskiego zanotowali tym samym trzeci komplet punktów w tegorocznych rozgrywkach, co plasuje ich na pozycji wiceliderów PlusLigi. Szkoleniowca przyjezdnych martwić może jednak kontuzja Marcina Wiki, który nie ukończył spotkania z powodu kontuzji kolana.

LOTOS Trefl Gdańsk – Delecta Bydgoszcz 1:3
(25:21, 25:27, 15:25, 19:25)

Siatkarze AZS-u Indykpolu Olsztyn po dwóch tygodniach przerwy zapewne nieco zatęsknili za rywalizacją na parkietach PlusLigi. Podopieczni Radosława Panasa w trzeciej kolejce powinni zmierzyć się z drużyną PGE Skry Bełchatów, ale z racji rywalizacji wicemistrzów Polski na boiskach w Katarze, mecz został przeniesiony na późniejszy termin. Dwutygodniowa przerwa nie wpłynęła najlepiej na drużynę z Olsztyna. Akademicy, na własnym terenie, w trzech setach przegrali z Effectorem Kielce. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza odnieśli tym samym drugi triumf z rzędu, gdyż w ubiegłym tygodniu kielczanom nie potrafili sprostać akademicy z Częstochowy. Mecz był dość jednostronnym widowiskiem, a miejscowi jedynie na początku pierwszej partii posiadali kilkupunktowe prowadzenie. W dalszym fragmencie spotkania na boisku dominowali już rywale. Najlepszym graczem niedzielnego starcia został wybrany kubański atakujący Effectora, Armando Danger.

AZS Indykpol Olsztyn – Effector Kielce 0:3
(20:25, 20:25, 15:25)

Wyniki 4. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved