Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Patryk Czarnowski: To najlepszy klub, do jakiego mogłem powrócić

Patryk Czarnowski: To najlepszy klub, do jakiego mogłem powrócić

fot. Cezary Makarewicz

- Bernardi to człowiek, który żyje siatkówką. Stara się w swojej pracy jak najmniej pozostawić przypadkowi. Zawsze chce być pewny, że zrobiło się wszystko, by wygrać dane spotkanie - mówi o trenerze Jastrzębskiego Węgla Patryk Czarnowski.

Odliczałeś już dni do powrotu na parkiet?

Patryk Czarnowski:Oj tak. Z utęsknieniem czekałem na ten moment, kiedy znowu będę mógł pokazać pełnię swoich możliwości. Mam nadzieję, że moje problemy zdrowotne się skończą i wreszcie będę mógł trenować na 100 procent. Bez tego nie da się zagrać w meczu na maksymalnym poziomie. Jeśli podczas zajęć nie jesteś w pełnym treningu i nie kończysz ważnych piłek, to w meczu jest o to jeszcze ciężej, bo dochodzi presja, stres. Przeszkadza wiele czynników. Ja jeszcze w dalszym ciągu nie trenuję na 100 procent. W trakcie tygodnia oszczędzamy moje skoki, tak żebym na jego koniec, kiedy dochodzi do meczu, mógł wyjść na parkiet „na świeżości”. Trener, jeśli tylko ma taką możliwość, rozsądnie rozkłada moje siły i tak jak na przykład w ostatnim meczu pucharowym z Rennes, gdzie nie obowiązuje limit obcokrajowców, daje on szansę innym chłopakom, żeby nie wypadli z obiegu.

Czy ostatnia kontuzja była najpoważniejszą w twojej karierze?



Tak. Zaczęła się jeszcze pod koniec pierwszego sezonu z ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Dwa tygodnie przed końcem tamtych rozgrywek na kości piszczelowej zrobił mi się wielki obrzęk. Wykonaliśmy zdjęcie rentgenowskie, które niczego nie wykazało. Dotrwaliśmy do finiszu ligi na środkach przeciwbólowych. Dwa dni po zakończeniu tamtego sezonu w Łodzi wykonano mi badanie tomografem, które – ku naszemu zdziwieniu – wykazało złamanie zmęczeniowe. Od razu wytłumaczono mi, że gdyby noga uległa złamaniu raz, to po zestawieniu kość dobrze by się zrosła, a w tym przypadku robi się szczelina w nodze i uraz powraca, i ciężko się goi. Mocno dała mi się we znaki ta kontuzja, dlatego jak najszybciej chciałbym o niej zapomnieć. Psychicznie też czuję się dziś zdecydowanie lepiej.

Pomówmy zatem o przyjemniejszych sprawach. Co sprawiło, że postanowiłeś powrócić do Jastrzębskiego Węgla po dwuletnim rozbracie z jastrzębskim klubem?

Zawsze dobrze się tutaj czułem. W Jastrzębiu zaczynałem karierę, jeśli chodzi o grę w podstawowej szóstce. To tutaj ktoś zaryzykował i na mnie postawił, dostrzegł mój potencjał i zaufał mi. Tym kimś był trener Roberto Santilli. To właśnie w Jastrzębskim Węglu zaczęła się tak na poważnie moja wielka przygoda z siatkówką, odnieśliśmy tu wiele sukcesów, przeżyliśmy mnóstwo wspaniałych chwil. Jeśli chodzi o organizację, Jastrzębski Węgiel nie ma sobie równych w Polsce. Tutaj gracz może skupić się tylko na podnoszeniu swoich umiejętności. Chciałbym również dodać, że sam region generalnie bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zanim przyjechałem na Śląsk po raz pierwszy, przytaczano mi jakieś dziwne opowieści, że pranie po wywieszeniu będę zdejmował czarne od dymu z kominów zakładów przemysłowych i inne takie tam stereotypowe historie. Ludzie na Śląsku przyjęli mnie bardzo sympatycznie. Kiedy przyjechałem oglądać mieszkanie w Żorach, od razu wyszła do mnie sąsiadka, przywitała się ze mną i udzieliła mi kilku cennych rad. Potem zawsze mogłem liczyć na sąsiadów. Pokochałem ten region, a Jastrzębski Węgiel to najlepszy klub, do jakiego mogłem powrócić.

Wspomniałeś o trenerze Santillim. Jak wiele jako siatkarz mu zawdzięczasz?

Jest to człowiek, który udzielił mi wielu mądrych rad. W Jastrzębskim Węglu udało mu się stworzyć siatkarską rodzinę. Na treningach była mordercza, rzetelna praca, zawodnicy rywalizowali ze sobą o miejsce w składzie, nieraz iskrzyło, ale po zajęciach – zetknąłem się z czymś takim pierwszy raz – wszyscy spotykali się ze sobą i spędzali wspólnie czas. Byliśmy ze sobą praktycznie 24 godziny na dobę i nie męczyliśmy w swoim towarzystwie. Roberto tak to skomponował, że chcieliśmy ze sobą przebywać. Do tego był człowiekiem opanowanym. Jak się komuś coś nie podobało, zapraszał zawodnika na rozmowę. Każdy chętnie zjawiał się na takim spotkaniu i wychodziliśmy z niego w porozumieniu.

A jak pracuje ci się z trenerem Lorenzo Bernardim?

– Trener Bernardi wie o siatkówce bardzo dużo. Każdy z nas ma świadomość tego, jakiego formatu był graczem. Był po prostu najlepszy na świecie. Mnie obdarzył dużym zaufaniem. Od razu po zakończeniu poprzedniego sezonu zadzwonił do mnie i zaproponował bezinteresowną pomoc w leczeniu kontuzji, nawet nie wiedząc, w jakim klubie ostatecznie będę grał. To mi bardzo zaimponowało. Jeśli zyskałem uznanie w oczach takiego fachowca, który o siatkówce wie wszystko, to poczułem się wyróżniony. Bernardi to człowiek, który żyje siatkówką. Stara się w swojej pracy jak najmniej pozostawić przypadkowi. Zawsze chce być pewny, że zrobiło się wszystko, by wygrać dane spotkanie.

Śledząc twoją karierę, można nieco z przymrużeniem oka powiedzieć, że przyciągasz srebro. Krążków w tym kolorze masz w swojej kolekcji najwięcej: dwa wicemistrzostwa kraju z AZS-em Olsztyn, jedno z Jastrzębskim Węglem, jedno z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, ponadto srebrny medal w Pucharze Challenge oraz Pucharze CEV i wreszcie drugie miejsce na Pucharze Świata.

Nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić z tego powodu (śmiech). Z jednej strony zawsze gra się o najwyższe cele, ale z drugiej medal zawsze jest medalem, niezależnie od kruszcu, a druga lokata to zaszczytne miejsce. Wiele miałem okazji do zdobycia złota, ale za każdym razem gdzieś uciekły. Może teraz przyszedł na to czas? Głęboko w to wierzę. Gramy o złoto, taki jest nasz cel na ten sezon. Mamy bardzo dobry zespół, silny nie tylko siatkarsko, ale i pod względem charakterów. Miło byłoby również znowu wywalczyć Puchar Polski, co stało się już moim udziałem w jastrzębskim klubie. To bardzo przyjemne doświadczenie. Mój osobisty plan na ten sezon zakłada grę na najwyższym poziomie o najwyższe cele. Jeśli starczy na to wszystko zdrowia, to chciałbym także wrócić do reprezentacji kraju.

Cały wywiad Marcina Fejkiela na stronie jastrzebskiwegiel.pl

źródło: jastrzebskiwegiel.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved