Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Veronika Hudima: Cieszę się z kolejnego zwycięstwa

Veronika Hudima: Cieszę się z kolejnego zwycięstwa

fot. Mirosław Stroński

- Przyjechałyśmy do Zagłębia z dobrym nastawieniem, nie dopuszczałyśmy myśli, że możemy zostawić punkty w Sosnowcu. Dziewczyny z SMS-u pomogły nam w dzisiejszym zwycięstwie - powiedziała po spotkaniu przyjmująca Chemika Police, Veronika Hudima.

Dość łatwo dopisałyście do swojego dorobku kolejne punkty, gratuluję.

Veronika Hudima: – Dziękuję. Może aż tak gładko nie było, jak mogło to wyglądać z trybun. W zwycięstwie pomogły nam w znacznym stopniu przeciwniczki, które w dzisiejszym spotkaniu popełniały błąd za błędem. Trudno gra się z teoretycznie słabszymi, wiemy przecież, że dziewczyny z Sosnowca potrafią grać dobrą siatkówkę, dzisiaj jednak zespół sosnowieckiego SMS-u okazał się zespołem słabszym w każdym aspekcie naszego rzemiosła. Cieszę się bardzo z kolejnego zwycięstwa.

Faktem jest, że sosnowiczanki zagrały jedno ze słabszych swoich spotkań.



– Tak jak już powiedziałam na wstępie, dziewczynom po prostu mecz nie wyszedł. My nie lekceważymy żadnego swojego przeciwnika, przyjechałyśmy do Sosnowca mocno skoncentrowane i liczyłyśmy się z tym, że łatwo z tymi młodymi dziewczynami nie będzie. Przyjechałyśmy tutaj z dobrym nastawieniem, nie dopuszczałyśmy do siebie myśli, że możemy zostawić punkty w Sosnowcu. Dziewczyny z SMS-u, trzeba szczerze powiedzieć, pomogły nam w dzisiejszym zwycięstwie. Stać je na pewno na lepszą grę.

Tworzycie całkiem nowy zespół, czy pani zdaniem osiągnęłyście już pełne zespołowe zgranie?

– Może jeszcze nie do końca, ale już na dzisiaj można powiedzieć, że tworzymy zgrany zespół. Na początku rozgrywek zanotowałyśmy wpadkę, teraz jednak kroczymy od zwycięstwa do zwycięstwa i mam nadzieję, że w dalszym ciągu już tylko tak będzie. Passę zwycięstw będziemy podtrzymywać dalej. Dzisiaj pomimo słabej gry przeciwniczek mój zespół zagrał bardzo dobrą, zespołową siatkówkę.

Czy nie jest tak, że jeśli przeciwnik nie stawia wysoko poprzeczki, to nie pokazujecie pełni swoich możliwości?

– Może coś w tym jest, ale powiedzieć trzeba, że mój zespół od początku do końca realizował przedmeczowe założenia taktyczne. Słaba gra przeciwniczek, masa ich błędów własnych ułatwiła nam odniesienie zwycięstwa. Bez względu na przeciwnika staramy się grać swoją siatkówkę.

Pierwszą część spotkania przyszło pani oglądać z kwadratu dla zmienniczek.

– Taka była decyzja trenera. Tworzymy bardzo równy zespół i każda z nas jest przygotowana w każdej chwili wejść na boisko, zmienić koleżankę i przejąć odpowiedzialność gry na siebie. Stojąc w kwadracie, w taki sam sposób odbiera się przebieg spotkania, jakby się w nim bezpośrednio uczestniczyło. Jest się w kwadracie i zarazem z tą grającą szóstką na parkiecie.

Będąc w kwadracie dla rezerwowych, bardzo emocjonalnie reagowała pani na każdy zdobyty punkt przez koleżanki z zespołu.

– Przecież nie da się inaczej. Taka już jestem i emocjonalnie podchodzę do każdego spotkania, do każdego zdobytego punktu, do zwycięstwa.

W kocówce wzmocniła pani zespół, wnosząc dużo takiej właśnie radości ze zdobywanych punktów.

– Tak jak już mówiłam, wszystkie jesteśmy gotowe do gry. Miło mi, że tak pan to zauważył. W grze nie chodzi tylko o samo zwycięstwo, aczkolwiek jest ono najważniejsze. Radość ze zwyciężania wnosi same pozytywy na przyszłość. Radość to taka reakcja, która mam nadzieję również wnosi do zespołu tę cząstkę pozytywnych emocji. Zapewniam, że mój zespół poza tym, że gra dobrą siatkówkę, potrafi również cieszyć się z każdego zdobytego punktu. Tworzymy niezłą drużynę na boisku i poza nim. Dzisiaj szczęśliwe po kolejnym zwycięstwie wracamy do domu.

Chemik Police to nowy zespół, zbudowany po to, by awansować do ekstraklasy.

– Tak, taki mamy cel. Faktem jest, że w klubie nastąpiły duże zmiany w stosunku do ubiegłego sezonu. Można nawet powiedzieć, że zespół został stworzony od zera. Potrzebowałyśmy więc sporo czasu, by się zgrać ze sobą. Rozgrywająca dołączyła do zespołu dość późno, gdyż wróciła ze zgrupowania kadry. Były to na początku pewne minusy dla drużyny, ale teraz jest już lepiej i będzie już tylko lepiej. Gra nasza nie będzie już taka jak na początku sezonu, że trochę szukałyśmy się na parkiecie.

Rozmawiałem wcześniej z Izą Kowalińską, ona co prawda zaprzeczała, ale mam wrażenie, że większość piłek gracie na nią. Czy wyrasta z niej taka typowa liderka zespołu?

– Jest to nasza atakująca, pewny punkt zespołu, stąd te piłki rozrzucane do niej. Poza tym jest bardzo dobrze zgrana z naszą rozgrywającą (Lucie Muhlsteinova – przyp. red.), bo przecież wcześniej grały razem w Dąbrowie Górniczej. Każdy zespół gra tym, co ma najlepszego w drużynie, my mamy środki, no i oczywiście Izę. Można więc nazwać, że Iza wyrasta na liderkę naszego zespołu.

W ubiegłym sezonie występowała pani również w ekstraklasie, proszę porównać w dwóch słowach ekstraklasę i pierwszą ligę.

– Jesteśmy oczko niżej, ale mamy postawione przed sobą całkiem inne zadania. Grając w Pile, nie miałyśmy tak wysoko stawianej poprzeczki. W Policach są postawione wyraźnie przed nami cele. Walczymy o awans, a w takim przypadku wszystkie inne ligowe drużyny mobilizują się, by z nami wygrać. Na początku było nam ciężko, teraz wydawać się może i tak jest, że wchodzimy powoli na szczyt naszej formy i będziemy spokojnie realizować postawione nam zadania. Ogólnie powiem, że na zapleczu ekstraklasy gra się inaczej, może się komuś wydawać niezrozumiałe, ale w tej lidze trzeba wylać o wiele więcej potu niż w ekstraklasie.

Wracając do pani występów w Pile. Sentyment do tego klubu i miasta pozostał?

– Tak, oczywiście, że pozostał i pozostanie na długo. Tęsknię za tym miastem i za koleżankami z tamtego okresu. Powiedzieć jednak muszę, by nie obrazić Polic, polubiłam również to miasto i czuję się w nim oraz w klubie bardzo dobrze.

Pani Veronico, to trzeci pani sezon w Polsce.

– Tak, to już trzy lata jestem w waszym kraju i bardzo lubię Polskę. Powiem szczerze, że planuję zostać tutaj na stałe. Bardzo podoba mi się tutaj życie. Jeżeli chodzi o poziom polskiej siatkówki, to jest on bardzo wysoki, nawet w pierwszej lidze. Bardzo się cieszę, że mogę grać z takimi zawodniczkami, z którymi jestem w moim zespole.

Na koniec przejdźmy do drużyny narodowej Francji, której jest pani reprezentantką.

– No cóż mam powiedzieć. Nie udało nam się awansować do mistrzostw Europy z grupy, gdzie wychodził tylko jeden zespół i trzeba będzie grać baraże. W maju przyjdzie nam zmierzyć się z Ukrainą. Mam nadzieję na powołanie do kadry i na zwycięstwo.

Francja – Ukraina w barażach. Czy serce nie będzie trochę rozdarte?

– Dla mnie osobiście układ taki powiedzmy nie jest szczęśliwy. Serce moje jest rozdarte pomiędzy Ukrainą, Francją, no i teraz Polską. Na boisku nie ma jednak sentymentów.

* rozmawiał Mirosław Stroński (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved