Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Martin Repak: Czujemy się tutaj jak w domu…

Martin Repak: Czujemy się tutaj jak w domu…

fot. archiwum

Przed rokiem to AZS Częstochowa odesłał siatkarzy Rennes Volley z kwitkiem, w tegorocznych zmaganiach na europejskich parkietach Francuzi ponownie trafili na rywala z PlusLigi. - Mamy szczęście do polskich zespołów - o przewrotnym losie mówił Martin Repak.

W zeszłym sezonie francuskie Rennes Volley w ćwierćfinale Challenge Cup sprawdzali siatkarze AZS-u Częstochowa. Zwycięsko z dwumeczu wyszli wówczas podopieczni Marka Kardoša. Niespełna rok po tej porażce Francuzom przyszło zmierzyć się z innym reprezentantem PlusLigi na europejskich parkietach. Już w początkowej fazie Pucharu CEV przeszkodą Rennes Volley został Jastrzębski Węgiel. W pierwszym meczu w Jastrzębiu Zdroju to gospodarze byli bezdyskusyjnym faworytem, co potwierdził także rozgrywający przyjezdnych – Martin Repak. Wbrew temu, na co wskazywałby wynik, zwycięstwo podopiecznych Lorenzo Bernardiego 3:0, spotkanie nie było jednostronnym widowiskiem. W pamięci sympatyków Jastrzębskiego Węgla na długo pozostanie druga odsłona meczu, w której prowadzenie Francuzów sięgało już dziesięciu ‘oczek’. Ostatecznie goście nie wykorzystali szansy. – Przyznam, że nie pamiętam dokładnie kto w ekipie rywala zagrywał, ale w naszej grze pojawił się przestój. Ta gra się załamała, nie utrzymaliśmy odpowiedniej koncentracji, przestaliśmy ryzykować w elementach ataku i zagrywki. Jastrzębianie natomiast coraz lepiej bronili nasze zagrania i ostatecznie przejęli kontrolę nad meczem – tę fazę partii i problemy swojego zespołu komentował Martin Repak.

Mimo dominacji, w końcówce odsłony drugiej i pierwszych akcjach partii kolejnej, przemawiającej na korzyść Jastrzębskiego Węgla, zawodnicy Rennes Volley zdołali jeszcze wrócić do gry. – Z perspektywy czasu w trzecim secie to my byliśmy w sytuacji podobnej do tej, w której jastrzębianie znaleźli się w partii poprzedniej. Goniliśmy rywala, doprowadziliśmy do wyrównania, tylko w naszym przypadku ostatecznie zakończyło się inaczej. Nie mieliśmy sposobu na rywala w tym meczu. Taki jest sport i nie mamy na to wpływu, gdybyśmy wiedzieli, jak to zmienić, wyjeżdżalibyśmy z wygraną – podkreślał Słowak, nawiązując przy tym do zeszłorocznych zmagań z udziałem francuskiego zespołu. Czy faktycznie w przypadku Rennes Volley można mówić o szczęściu do polskich rywali? – Faktycznie mamy to szczęście, sprawdzamy przy okazji po kolei lotniska w Warszawie i Katowicach. Czujemy się tutaj jak w domu… (śmiech) – przyznał zawodnik.

Mimo pierwszej porażki na europejskich parkietach podopieczni Borisa Grebennikova optymistycznie podchodzą do meczu rewanżowego z Jastrzębskim Węglem. Tym bardziej, że wedle reguły awansu w rozgrywkach Pucharu CEV, przy ewentualnej wygranej Francuzów nie jest uwzględniany bilans setów czy małych punktów, ale rozgrywany jest tzw. złoty set. – Wszystko pozostaje jeszcze sprawą otwartą, ale to, co teraz będzie najważniejsze, to wygrana u siebie. Później przed nami szansa, jaką jest ten złoty set. Ta partia jest jednak loterią, przy specyfice gry wszystko może się zdarzyć. Chociaż po zeszłorocznym meczu z AZS-em Częstochowa nasze wspomnienia nie są najlepsze – wtedy przegraliśmy – dodał Martin Repak. Tym razem jednak w decydującym spotkaniu istotny atut gry przed własną publicznością będzie po stronie Francuzów. – Wierzymy, że u nas zbierze się jak najwięcej kibiców i w tym meczu rewanżowym będziemy czuć ich wsparcie – zakończył Martin Repak.



* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved