Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Jacek Nawrocki: Moment nieuwagi i losy meczu mogły się odwrócić

Jacek Nawrocki: Moment nieuwagi i losy meczu mogły się odwrócić

fot. archiwum

Jacek Nawrocki ma powody do zadowolenia po środowym zwycięstwie nad Fenerbahce. Szkoleniowiec Skry nie uważa, że wygrana ta przyszła w łatwością. - Na tym poziomie nie ma łatwych zwycięstw - przyznał trener po triumfie 3:0 nad turecką ekipą.

Co zadecydowało o tym, wydawałoby się łatwym, zwycięstwie Skry?

Jacek Nawrocki: – Przede wszystkim złożyło się na to kilka czynników. W pierwszym secie bardzo dobra gra na wysokiej piłce, z piłki sytuacyjnej. Nawet jeżeli zespół turecki nas troszkę odrzucił od siatki, to wtedy odpowiadaliśmy bardzo skutecznym atakiem. Drugi set to bardzo dobre otwarcie gry przez Michała Winiarskiego. Seria zagrywek spowodowała, że nam grało się luźniej, dużo spokojniej, mogliśmy w pewnych momentach ryzykować. Turcy natomiast zareagowali nerwowo, z niepokojem. W ich szeregi wkradło się zdenerwowanie i nie byli już, praktycznie do końca meczu, tą samą drużyną. W trzecim secie podjęcie ryzyka na zagrywce, dobra gra Milijkovića, to wszystko dało im szansę wygrania tej partii, na szczęście my tego seta potrafiliśmy utrzymać i odnieśliśmy zwycięstwo. Czy to było łatwe zwycięstwo? Myślę, że na tym poziomie nie ma łatwych zwycięstw. Moment nieuwagi w trzecim secie, inaczej zagrana końcówka i losy spotkania mogły się odwrócić. Zawsze trzeba o tym pamiętać.

Czy była to bardziej rywalizacja Milijkovića z Wlazłym, czy może z Atanasijeviciem, który rozegrał bardzo dobre spotkanie?

Aleks ma znakomity okres gry. Na mistrzostwach w Katarze jego skuteczność w ataku nie schodziła poniżej 50%, sięgała nawet w niektórych spotkaniach wartości przekraczających 70%. Ale tak naprawdę myślę, że on jest w tej chwili w takim momencie, gdzie każdy mecz może przynieść wszystko i w jego przypadku musimy brać pod uwagę zarówno wzloty, jak i upadki. Bardzo łatwo jest wznieść się na pewien poziom, trudniej go utrzymać, dlatego myślę, że każde następne spotkanie będzie dla Aleksa dużo trudniejsze. Co do rywalizacji indywidualnej, ja tego tak nie postrzegam, myślę, że to była po prostu rywalizacja Skry i Fenerbahce. Te wszystkie podteksty pojedynków indywidualnych, w momencie kiedy zawodnicy wychodzą na boisko, przestają już funkcjonować.

Wracając jeszcze do turnieju w Katarze. Jest pan zadowolony z tego  trzeciego miejsca czy jednak pozostaje pewien niedosyt?

– Oczywiście, mogliśmy grać w finale, niewiele brakowało, inaczej zagrany tie-break z Brazylijczykami. Patrząc globalnie, z perspektywy tego, w jakim momencie jest nasz zespół, biorąc pod uwagę to, że na boisko weszli zawodnicy, którzy w zeszłym roku tak naprawdę pomagali, nie grali w składzie podstawowym, mówię tu o Aleksandrze Atanasijeviciu, Wytze Kooistrze, Karolu Kłosie, myślę, że ten sukces w postaci brązowego medalu, w mojej ocenie, mogę traktować jako najlepszy spośród naszych dotychczasowych występów na tym turnieju.

Czy dzisiaj zobaczyliśmy już cały potencjał Skry? Czy jednak maksimum formy jest szykowane na decydujące mecze?

– Myślę, że przy tej ilości spotkań, które są w sezonie, Lidze Mistrzów, Klubowych Mistrzostwach Świata w Katarze, superpucharze, mówienie o szczytach formy, gdzie zespoły mogą się wznieść na wyżyny, chyba nie ma sensu. Tak naprawdę wychodzi się grać w każdym meczu lepiej i my też tak będziemy robić. Zdajemy sobie sprawę z tego, że przyjdą trudne momenty, że będziemy musieli się liczyć z kryzysami i z różnymi wpadkami, to jest normalne w czasie sezonu, ale najważniejsze to nie tracić wiary w to co się robi, wierzyć w swoją siłę i brnąć do przodu. Koncentracja na każdym meczu to jest to, o co chodzi przy tak dużej ilości spotkań.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved