Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > II liga K: Kolejne trzy punkty dla pszczyńskiego PLKS-u

II liga K: Kolejne trzy punkty dla pszczyńskiego PLKS-u

fot. archiwum

Spadkowicz z zaplecza ekstraklasy nie zwalnia tempa i na swoim koncie zapisał kolejne trzy punkty. Mowa o PLKS-ie Pszczyna, który podczas minionego weekendu oddał Silesii Volley II tylko jednego seta, wygrywając w Mysłowicach 3:1.

Mecz w Mysłowicach miał jednego, zdecydowanego faworyta i był nim zespół Jarosława Bodysa. Pszczynianki już w pierwszych akcjach dały gospodyniom jasny przekaz, że w sobotę żadnych niespodzianek nie przewidują. PLKS otworzył premierową odsłonę meczu stanem 5:0, a główną egzekutorką była kapitan gości, Agnieszka Mitręga. Przy stanie 2:9 Rafał Kalinowski wykorzystał już drugi czas, a obraz gry nie uległ zmianie. Były pierwszoligowiec wciąż napierał, wymuszając na młodych silesiankach proste błędy. – Popełniliśmy ich bardzo wiele, ale trzeba przyznać, że rywalki dość szczęśliwie zakończyły kilka akcji, kiedy m.in. piłka, tocząc się po taśmie, spadła w nasze pole. Nie zmienia to faktu, że PLKS wygrał pierwszą partię zdecydowanie – powiedział Rafał Kalinowski, trener Silesii Volley II.

Druga odsłona meczu wyglądała tak, jakby oba zespoły zamieniły się rolami. Już na początku seta ekipa z Chorzowa i Mysłowic wypracowała trzypunktową przewagę, a gdy na tablicy wyników było 1:5, o czas prosił trener Bodys. Spora w tym zasługa ryzyka, jakie podjęły miejscowe w polu serwisowym. PLKS co prawda zbliżył się na 5:7, ale gdy Silesia Volley odskoczyła na 13:7, o kolejną przerwę dla zespołu prosił szkoleniowiec zespołu z Pszczyny. Do końca partii obraz gry nie uległ zmianie i to tym razem rozgromione były pszczynianki. – Było to dla mnie duże zaskoczenie. Nie spodziewałem się, że możemy wygrać aż tak wysoko. Myślę, że po dość gładko wygranym pierwszym secie rywalki się uspokoiły, co wykorzystała moja drużyna – tłumaczył Rafał Kalinowski.

Trzecia partia przypominała zabawę w kotka i myszkę. Mitręga i spółka utrzymywała 2-3 punktową przewagę do stanu 10:7. Wówczas przewaga PLKS-u stopniała do zaledwie jednego oczka (10:9). Po rozmowie z trenerem Bodysem przyjezdne ponownie odskoczyły (14:10) i równie szybko oddały prowadzenie 16:16. Sytuacja zmieniła się przy stanie 18:18. – Uciekły nam trzy punkty w przyjęciu. Do tego nie skończyliśmy ataku i zrobiło się 19:21. Przegraliśmy 20:25 i pozostaje rozczarowanie, bo pomimo walki mogliśmy to spotkanie wygrać, a tak pozostaje ogromny niedosyt – mówił Kalinowski.



Czwarty set był wyrównany do stanu 5:5. Później uciekać zaczęły pszczynianki, jednak ich przewaga zniwelowana została przy stanie 9:9, a następnie przełamana (10:9) przez ekipę z Chorzowa i Mysłowic. W końcówce powtórzyła się niemal ta sama sytuacja z partii numer trzy. – Było tyle walki, a w ciągu kilkunastu sekund przeciwnik takiej klasy jak PLKS odskakuje na kilka punktów przed końcem seta i jest już po meczu – mówi wyraźnie rozżalony Rafał Kalinowski.

Jak wspomniałem, pozostaje ogromny niedosyt po tym spotkaniu, bowiem poza pierwszym setem prowadziliśmy momentami bardzo dobrą i równą grę. Dziewczyny nawet w szatni po meczu mówiły, że należał się im punkt. Niestety stało się inaczej – wyjaśnia trener Kalinowski. – Szkoda, bo pomimo klasy rywala uciekły nam punkty. Zabrakło emocji i doświadczenia. Życzyłbym sobie, aby mój zespół tak walczył w każdym meczu – zakończył.

Silesia Volley II Sokół Chorzów/Mysłowice – PLKS Pszczyna 1:3
(14:25, 25:13, 20:25, 22:25)

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki spotkań oraz tabela II ligi kobiet gr. 2

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved