Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Echa hitu PlusLigi: Determinacja ZAKSY i niestabilność Resovii

Echa hitu PlusLigi: Determinacja ZAKSY i niestabilność Resovii

Falująca gra rzeszowian i problemy z efektywnością zagrań w pierwszym tempie oraz determinacja i poszukiwanie równowagi kędzierzynian - hit kolejki dla Strefy Siatkówki skomentowali Michał Mieszko Gogol i Oskar Kaczmarczyk.

Spotkanie Asseco Resovii Rzeszów z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego określane było mianem meczu na szczycie. Ostatecznie trzy punkty zostały w Kędzierzynie-Koźlu, a rzeszowianom pozostało pogodzenie się z pierwszą porażką na ligowych parkietach. – Na pewno początek meczu był bardzo nerwowy, ale z dwóch stron, było też sporo zagrań sytuacyjnych, na pustej siatce czy też przy pojedynczym bloku. Natomiast rażąca była nieskuteczność w przypadku tych zagrań. Gdzieś do połowy seta obie drużyny miały około 20% w ataku – o trudnych początkach zespołu z Podkarpacia mówił Michał Mieszko Gogol, jednak mimo przeszkód partia pierwsza padła łupem przyjezdnych. – Udało nam się odskoczyć i utrzymać tę przewagę dzięki zagrywkom i niezłej grze w bloku, mieliśmy bardzo dużo kontrataków. Na początku te kontry trwoniliśmy, na pierwsze siedem szans wykorzystaliśmy jedną. Później zaczęliśmy wykorzystywać kontrataki, nadrabiać punkty, za czym przyszło zwycięstwo w pierwszym secie. O innych elementach, wymagających doskonalenia w szeregach kędzierzynian, mówił Oskar Kaczmarczyk. W tym spotkaniu mieliśmy problem z zagrywką, zdecydowanie za dużo psuliśmy i to w najmniej odpowiednich momentach. Tu z pewnością musimy się bardziej przyłożyć. Mieliśmy też momentami problemy w ataku, zwłaszcza w kontrataku (pierwszego seta skończyliśmy z kontrą na poziomie 8%), ale później udało nam się to trochę odrobić. Ogólnie rzecz biorąc, możemy być zadowoleni z naszej gry, w końcu wygraliśmy to spotkanie za 3 punkty – podkreślał.

Praktycznie we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła widoczna była dominacja podopiecznych Daniela Castellaniego. – Mieliśmy ogólnie bardzo duże problemy w przyjęciu, ataku – to praktycznie tworzyło przewagę na korzyść ZAKSY – zaznaczył scout Resovii, wymieniając największy mankament w grze rzeszowian. – Nie kończyliśmy pewnych, klarownych, dobrych sytuacji na siatce, a jeżeli się nie kończy takich zagrań, grając z taką drużyną jak ZAKSA, to niestety przeciwnik to wykorzysta. Kędzierzynianie grali konsekwentnie w tych pierwszych piłkach. Szkoda trochę, bo kiedy u nas wszedł Nikola Kovacevic, od razu skończył 4 z 5 piłek, natomiast potem trochę przygasł. Podobnie było z Jochenem Schoepsem, który na początku skończył trzy z czterech ataków. Tylko wciąż falowała gra całej naszej drużyny. Jeśli jeden zawodnik grał dobrze, to drugi przestawał, i tak zamiennie, cały mecz praktycznie nie było sytuacji, w której mieliśmy 2-3 zawodników, którzy pociągnęliby tę grę. Na ten sam aspekt, choć z innej perspektywy, w grze zespołu z Rzeszowa uwagę zwrócił Oskar Kaczmarczyk. Resovia to taki zespół, w którym jeśli jeden z zawodników ma kryzys, to zaraz pojawia się ktoś inny, który stara się to nadrobić i tak było właśnie w tym spotkaniu. Rzeszowianie falowali i ciężar gry co chwilę był przenoszony na innego zawodnika. A w naszej drużynie? Z pewnością nagrody MVP Piotrek Gacek nie dostał przypadkowo. Jego gra mogła się podobać. Natomiast osobiście wyróżniłbym Lipe (Felipe Fonteles – przyp. red), który zaczął spotkanie bardzo nerwowo, popełnił kilka błędów i nie poddał się, walczył cały czas, aż w końcu osiągnął swój normalny poziom. Jego obrona w końcówce trzeciego seta była przełomowa dla losów spotkania – dodał statystyk trzeciej ekipy ubiegłego sezonu, podkreślając, że klucza do sukcesu należy upatrywać także w innych aspektach… Co pomogło pokonać rywali i przechylić szalę zwycięstwa w końcówkach poszczególnych partii? – Determinacja i pozytywne myślenie. Jak już wspomniałem wcześniej o Lipe, tak możemy opisać nasz zespół. Może nie wychodzić w jednej, drugiej, piątej akcji,ale dopóki cały czas jesteśmy w grze, walczymy. Przynosi to na końcu pozytywne efekty.

Zmagania ligowe dopiero startują, a zarówno Resovię Rzeszów, jak i ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle czekają jeszcze rozgrywki na europejskich parkietach. Tym bardziej cenne dla obu ekip mogą być pomeczowe wnioski. – W przypadku indywidualnego poziomu gry w tej chwili najwięcej pracy wymaga to nasze pierwsze tempo. Zdecydowanie musimy poprawić efektywność tych zagrań. W tej chwili nasza skuteczność na środku siatki jest naprawdę znikoma i będziemy nad tym pracować, aby przywrócić ten właściwy poziom – mankamenty rzeszowian podkreślał Michał Mieszko Gogol. Szerzej o polu do pracy mówił natomiast scout ZAKSY – Na tym etapie sezonu skupiamy się głównie na eliminowaniu naszych błędów, ale są to bardziej detale niż wielkie bolączki. Wszyscy głęboko wierzymy, że mamy jeszcze większy potencjał na zagrywce i przykładamy do niej dużą uwagę. Celem każdego zespołu jest równowaga na każdym polu. Nie można opierać swojej siły na np. zagrywce czy ataku, bo jeżeli zdarzy się dzień, w którym ten element nie wychodzi, zaczynają się duże problemy. Na ten moment z pewnością mocnym naszym punktem jest gra w defensywie, bardzo dużo blokujemy i bronimy, ale to nie oznacza, że skupiamy się na tych elementach jakoś specjalnie. Ideą trenera Castellaniego jest poprawa wszystkich elementów. Powoli, stopniowo, tak aby w najważniejszym momencie sezonu być silną drużyną, która będzie biła się o złoto – zakończył Oskar Kaczmarczyk.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved