Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Oskar Kaczmarczyk o Lidze Mistrzów

Oskar Kaczmarczyk o Lidze Mistrzów

fot. Cezary Makarewicz

Już we wtorek siatkarze ZAKSY rozpoczną swój udział w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. W grupie zmierzą się z francuskim Tours VB, włoskim Trentino i serbską Crveną Zvezdą Belgrad. - Będzie ciężko, ale kto mówił, że nie będzie? - mówi Oskar Kaczmarczyk.

Patrząc na ten układ, można z całą pewnością stwierdzić, że tak naprawdę o awans do dalszej fazy rozgrywek powalczą trzy zespoły. Młodzież z Serbii może mieć kłopoty nawet ze zdobyciem punktu. – Oczywiście nie można się nie zgodzić, że drużyna z Belgradu odstaje potencjałem od pozostałej trójki, ale to właśnie mecze z tą drużyną będą najcięższe, bo trzeba będzie w nich pewnie zwyciężyć. Strata punktów z Crveną Zvezdą może być już później nie do odrobienia. Dlatego takie mecze gra się niezwykle trudno, a wiadomo, młodość rządzi się również swoimi prawami. Zawieje dobrze wiatr i nagle ta drużyna stanie się niebezpieczna. Dlatego musimy na nią również uważać – przychyla się do tej opinii scoutman ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Oskar Kaczmarczyk.

Na początek, już w najbliższy wtorek, ZAKSA zmierzy się na własnym parkiecie z Tours. Mistrzowie Francji nie imponują może warunkami fizycznymi, ale są dobrze wyszkoleni technicznie. Czy głównie właśnie w technice należy upatrywać głównej siły tego teamu? – Zespół z Tours cechuje wysoka kultura techniczna, ale ten zespół to nie jest typowa siatkówka francuska, bo być nie może. W szóstce występuje Portugalczyk, Czech, Niemiec, Amerykanin i ta mieszanka odbiega trochę od klasycznej szkoły francuskiej. Trudno powiedzieć, że David Konecny to zawodnik opierający się głównie na technice. O zawodnikach jego typu mówi się potocznie „siła razy ramię” – opowiada o francuskiej ekipie Oskar Kaczmarczyk. Nie jest to wygodny przeciwnik, ale na pewno ma swoje słabsze punkty. – Z pewnością nie możemy tego zespołu zlekceważyć, bo to może się zakończyć bardzo szybkim zimnym prysznicem. Siłą tego zespołu jest wspomniany Konecny, który z pewnością napsuje nam sporo krwi. Słabszym punktem zespołu z pewnością jest już brak siły ognia na drugim skrzydle. W momencie, w którym Czech traci siły, wpada w dołek, nie ma aż tak pewnej odskoczni na drugim skrzydle. Ale to też nie są zawodnicy słabi. Tours to w końcu mistrz Francji, a tam tytułu nie wygra słaby zespół. Będziemy musieli dać z siebie wszystko, żeby pokonać Francuzów – dodaje statystyk ZAKSY.

Najpoważniejszym rywalem dla brązowego medalisty ostatniego sezonu PlusLigi wydaje się być jednak włoskie Trentino, które z całą pewnością dysponuje piekielną siłą w ataku oraz na zagrywce. Nie jest to jednak zespół nie do pokonania, co pokazał chociażby ostatni sezon, w którym to podopieczni Radostina Stojczewa przegrali w półfinale Final Four z Zenitem Kazań, a także w finale ligi włoskiej z ekipą z Maceraty. Niespodziewanie przegrali także na inaugurację Serie A w sezonie 2012/2013 z Tonno Callipo Vibo Valentia. Niektórzy mówili nawet o kryzysie tej ekipy. Jest to jednak wciąż jeden z najlepszych zespołów na świecie. – Mówienie o kryzysie jakiegoś zespołu na początku sezonu jest niedorzeczne. Przypadkowa porażka w lidze włoskiej spowodowała, że zaczęto głośno mówić o kryzysie w Trento. Szybko pokazali jaki to kryzys, nie przegrywając nawet seta w półfinale i finale KMŚ (kolejno z Zenitem Kazań i Sada Cruzeiro – przyp. red.). Czy to zespół kompletny? Nie sądzę, jak każdy ma swoje wady i zalety. Cały urok polega na tym, że te plusy są znacznie większe niż minusy – opiniuje Oskar Kaczmarczyk. W zeszłym sezonie po dramatycznym meczu kędzierzynianie w fazie grupowej pokonali Trentino. Co jest zatem scouta ZAKSY receptą na zwycięstwo z tą ekipą? – Przede wszystkim odważna gra i nie kłanianie się w pas przed Stokrem czy Juantoreną. Pamiętam doskonale to spotkanie z zeszłego roku. Przez cały mecz doskonale zagrywaliśmy, nie wstrzymywaliśmy ręki w ataku, przede wszystkim bijąc po kierunkach. Nagle okazało się, że nawet Trento przy dobrej grze przeciwnika popełnia błędy. Liczymy w tym roku, że znowu zawiesimy Włochom wysoko poprzeczkę.



Zdecydowanie najsłabszym przeciwnikiem wydają się Serbowie z Belgradu. – Widziałem dopiero jeden mecz Serbów, bo póki co koncentrujemy się na Tours i Skrze. Nie chciałbym się wypowiadać więc nad tym zespołem, bo po jednym meczu jeszcze nie jestem do tego przygotowany. Jedno jednak wiem na pewno, że w Belgradzie czeka nas niezwykle trudne zadanie. W zeszłym roku graliśmy na tej samej hali, co prawda z Partizanem, ale dzień wcześniej udało mi się zobaczyć spotkanie żeńskiej Crveny z Muszynianką. Kibice tam to siódmy i ósmy zawodnik. Musimy być przygotowani na istne piekło podczas meczu – stwierdził statystyk kędzierzyńskiego zespołu. – Nie chcę mówić, że naszym celem jest awans do Final Four, bo ewentualny jego późniejszy brak będzie odbierany jako wielka porażka naszej drużyny. Natomiast głośno o tym mówimy, że spróbujemy w tym roku zapukać do europejskiej elity. Będzie ciężko, ale kto mówił, że nie będzie?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved