Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Czwarta kolejka za nami

I liga K: Czwarta kolejka za nami

fot. archiwum

W czwartej kolejce rozgrywek na zapleczu żeńskiej ekstraklasy uwagę na pewno zwróciła pierwsza porażka beniaminka z Torunia. W pozostałych meczach niespodzianek już nie było. Jedynym niepokonanym zespołem jest jak dotąd Jedynka Aleksandrów Łódzki.

Podopieczne trenera Mariusza Soi do Stężycy jechały jako niepokonane i to one wydawały się być faworytkami pojedynku z Wieżycą 2011. Boisko jednak wszystko zweryfikowało. Torunianki już po trzech setach schodziły z boiska pokonane. Momentami przewaga gospodyń była ogromna, ale nie oznacza to jednak, że walki na boisku brakowało. Wynik tego pojedynku sprawił, że jedyną jak dotąd niepokonaną drużyną została Jedynka Aleksandrów Łódzki, która mierzyła się z jedną z najsłabszych jak dotąd ekip w lidze, Spartą Warszawa. Podopieczne Mariusza Bujka były oczywiście faworytem tego spotkania i wywiązały się z tej roli znakomicie. W dwóch pierwszych setach aleksandrowianki dały rywalkom prawdziwą lekcję siatkówki, ale w trzecim secie musiały się nieco napocić, aby zakończyć mecz w trzech partiach. Podopieczne Marka Hertela w pewnym momencie nawet prowadziły, ale reakcja trenera Mariusza Bujka, który wziął dwa czasy z rzędu, okazała się skuteczna.

Dobrze radzą sobie jak na razie siatkarki z Ostrowca Świętokrzyskiego, które jak do tej pory przegrały tylko z liderem z Aleksandrowa Łódzkiego. W czwartej kolejce podopieczne Dariusza Parkitnego zmierzyły się z SMS Sosnowiec i można powiedzieć, że nie dały młodym przeciwniczkom najmniejszych szans, od początku do końca kontrolując boiskowe wydarzenia. Sosnowczanki jedynie w drugiej partii zdołały nawiązać jako taką walkę z wyżej notowanym rywalem. – W dużej mierze sami się przyczyniliśmy do tego, że mecz toczył się w taki, a nie inny sposób. Był to nasz najsłabszy mecz w lidze i mam nadzieję, że jeszcze słabszy już nam się nie przytrafi. Błędami, które popełniliśmy w Ostrowcu Św., można by obdzielić wszystkie te, które do tej pory rozegraliśmy w lidze. Jeśli w dwóch pierwszych setach ma się 70 procent przyjęcia i nie wykorzystuje się tego później na siatce, to trudno o wygraną – nie ukrywał swojego rozczarowania po tym pojedynku trener SMS-u Andrzej Peć. Trzy sety trwało również spotkanie w Policach, gdzie miejscowy Chemik podejmował ekipę z Murowanej Gośliny. Nie było to jednak wcale jednostronne widowisko, bowiem zespół trenera Aleksandra Klimczyka walczył bardzo dzielnie i postawił wyżej notowanym gospodyniom dość trudne warunki. Zwycięstwo to pozwoliło policzankom awansować do czołowej czwórki tabeli. – Fajnie, że zdobyłyśmy trzy punkty i to się na pewno liczy najbardziej. To, w jakim stylu zdobyłyśmy te punkty, myślę, że na dzień dzisiejszy nie jest aż tak bardzo istotne. Ważne, że wygrałyśmy. Na pewno cały zespół cieszy się z tego, że przełamałyśmy pewną barierę w głowach i zaczęłyśmy wygrywać. Moim zdaniem z tego spotkania są same plusy, a jedynym drobnym minusem jest to, że zdarzają nam się przestoje i nad tym musimy pracować – cieszyła się po meczu Aleksandra Krzos, libero Chemika.

Cenne zwycięstwo odniosły na pewno siatkarki krakowskiej Wisły, które musiały stoczyć niezwykle zacięty bój z Silesią Volley Mysłowice/Chorzów. Zwycięstwo to pozwoliło krakowiankom zachować kontakt z czołówką ligi. O dramaturgii tego pojedynku najlepiej świadczy fakt, że dwa sety zakończyły się po grze na przewagi, odrabiane były też spore różnice punktowe. – Mecz z Mysłowicami był dla nas bardzo ważny… Jak każdy… Po przegranym meczu poprzedniej kolejki musieliśmy wygrać, aby zachować bezpośredni kontakt z czołówką. Liga jest tak wyrównana tak bardzo, że każdy punkt, a nawet set, może się okazać na wagę utrzymania bądź potrzeby walki w play-out. Dziewczyny miały tego świadomość. Do tego doszła ambicja sportowa, a trzeba mieć świadomość, że zarówno my, jak i Silesia przegraliśmy ostatnie spotkania ligowe – mówił po tym spotkaniu trener Wisły, Marcin Wojtowicz. Tempa nie zwalniają także akademiczki z Krakowa, które po zwycięskich derbach z Wisłą pokonały tym razem będącą jak dotąd bez punktów, słabo spisującą się Stal Mielec, co pozwoliło im objąć fotel wicelidera tabeli. Było to pierwsze spotkanie krakowskiej ekipy we własnej hali i kibice mogli obejrzeć naprawdę zacięte i ciekawe widowisko. – Końcówka zadecydowała o całym spotkaniu. AZS był w dołku, ale my popełniliśmy błąd, a potem mecz przelatywał nam między oczami – stwierdził po meczu trener Stali, Piotr Sobolewski. – Było bardzo nerwowo, ale trzeba szacunek oddać przeciwnikowi, że wysoko postawił poprzeczkę. To był najlepszy mecz, jaki zagrali przeciwko nam – powiedział trener Jacek Skrok.



Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved