Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: AZS Politechnika Warszawska pokonał kolejnego faworyta

PlusLiga: AZS Politechnika Warszawska pokonał kolejnego faworyta

fot. archiwum

Warszawianie postarali się o kolejną niespodziankę i pokonali 3:1 Delectę Bydgoszcz. Po dwóch gładko przegranych setach, bydgoszczanie przebudzili się w trzeciej partii, ale na zmianę losów meczu było już za późno.

Politechnika nie przestaje zaskakiwać

Duże zaskoczenie w szeregach miejscowych kibiców wywołała prezentacja wyjściowej szóstki. W podstawowym składzie Delecty nie pojawił się bowiem Stephane Antiga. Jego miejsce zajął młody przyjmujący, Marcin Waliński. Początek spotkania należał do… Krzysztofa Wierzbowskiego. Skuteczne ataki przyjmującego AZS-u zarówno z lewego, jak i prawego skrzydła pozwoliły przyjezdnym objąć dwupunktowe prowadzenie (4:2). Jednak ich przewaga nie utrzymywała się zbyt długo, gdyż bydgoszczanie po skutecznym bloku doprowadzili do wyrównania (5:5). Na pierwszej przerwie technicznej 8:7 prowadzili goście, po błędzie dotknięcia siatki przed Dawida Konarskiego. W kolejnych akcjach problemy z przyjęciem miał Marcin Waliński, co szybko odbiło się na postawie gospodarzy (8:11). Kilka akcji później ten sam siatkarz zrehabilitował się udaną kiwką, a gdy w boisko nie trafił Maciej Zajder, wynik na tablicy świetlnej po raz kolejny był remisowy (12:12). Tuż przed drugą przerwą techniczną kibice mogli podziwiać długą wymianę, pełną obron z obu stron siatki. Ostatecznie zwycięsko z niej wyszli warszawianie (15:14). Wyrównana walka trwała do stanu 17:17. Punktowa zagrywka i udany atak Marcina Nowaka oraz blok na Marcinie Wice pozwolił siatkarzom Politechniki odskoczyć na trzy „oczka” (20:17). Był to przełomowy moment pierwszej odsłony meczu. Podopieczni Jakuba Bednaruka wypracowane prowadzenie utrzymali do końca partii, triumfując w niej 25:21. Seta zakończył punktowy blok na Stephanie Antidze, który pojawił się na boisku w ostatnim fragmencie premierowej odsłony pojedynku.

Blok i zagrywka rywali będzie się śniła graczom Delecty po nocach



Druga partia również nie rozpoczęła się po myśli drużyny z grodu nad Brdą. Błędy na zagrywce i w ataku bydgoszczan były wodą na młyn dla przeciwników, którzy z każdą kolejną akcją powiększali przewagę. Gdy asem serwisowym popisał się Maciej Zajder, strata miejscowych do rywali wynosiła już trzy punkty (2:5). Podopieczni Piotra Makowskiego nie potrafili odnaleźć właściwego rytmu gry, a sam szkoleniowiec, przy stanie 3:7, postanowił poprosić o przerwę na żądanie dla swojego zespołu. Obraz gry na parkiecie nie ulegał jednak zmianie. To siatkarze Politechniki dominowali w hali Łuczniczka, a ich przewaga widoczna była zwłaszcza na zagrywce i w bloku (11:5). Gdy w pomarańczowe pole nie trafił Dawid Konarski, o drugi czas poprosił trener Makowski (5:13). Jednakże ani przerwy, ani zmiany dokonane przez szkoleniowca miejscowych nie wpłynęły negatywnie na postawę rywali, którzy do drugiej przerwy technicznej powiększyli przewagę do dziewięciu punktów (16:7). Ostatni fragment tej partii toczył się pod dyktando sensacyjnych pogromców Jastrzębskiego Węgla. Gospodarzy stać było na pojedyncze udane akcje, ale nie były one w stanie zagrozić rozpędzonym przeciwnikom (9:19, 15:23). Akademicy z Warszawy wykorzystali trzecią okazję do skończenia seta, a dzieła zniszczenia dokonał atakiem z lewego skrzydła Maciej Pawliński (25:17).

Gospodarze wracają do gry

Przed rozpoczęciem trzeciej odsłony meczu Piotr Makowski zabrał swoich zawodników do szatni. Krótka rozmowa ze szkoleniowcem podziałała na bydgoszczan, którzy pierwsze dwie akcje trzeciej partii rozstrzygnęli na swoją korzyść (2:0). Chwilę później popisali się skutecznym blokiem i o czas poprosił Jakub Bednaruk (4:1). Początkowo przerwa spełniła swoje zadanie, gdyż gracze Politechniki za sprawą dwóch asów serwisowych Macieja Zajdera doprowadzili do remisu (5:5). Wystarczyły jednak skuteczne ataki na kontrze Dawida Konarskiego i Stephana Antigi, by gospodarze obudowali trzypunktowe prowadzenie (8:5). Przyjezdni popełniali w trzeciej partii większą ilość błędów własnych (6:10), a wyrównaną walkę z rywalami próbował podejmować Grzegorz Szymański (9:12). Gdy jednak graczom Delecty udało się zatrzymać również atakującego Politechniki Warszawskiej, ich przewaga urosła do sześciu „oczek” (16:10). W międzyczasie trener Bednaruk postanowił dokonać zmiany, wprowadzając na parkiet Pawła Siezieniewskiego w miejsce Macieja Pawlińskiego. Po drugiej przerwie technicznej nadal stroną dominującą na boisku była drużyna z Kujaw. Końcówka trzeciego seta przypominała ten sam fragment poprzedniej partii, ale tym razem zespoły odgrywały w niej inne role. To siatkarze AZS-u popełniali więcej błędów, co pozwalało powiększać przeciwnikom przewagę (20:12). Po ataku Andrzeja Wrony miejscowi mieli pierwszego setbola, którego wykorzystał sam środkowy bloku, posyłając na drugą stronę siatki asa serwisowego (25:17).

Partia niewykorzystanej szansy

Przegrana w trzecim secie podcięła skrzydła przyjezdnym, którzy na początku czwartej odsłony pojedynku mieli problemy ze skończeniem ataku. Wykorzystywali to rywale, którzy po atakach na kontrze Dawida Konarskiego i Andrzeja Wrony prowadzili 3:0. Siatkarze Politechniki nie straszyli już swoją najsilniejszą bronią, a więc zagrywką. W dodatku coraz lepiej po drugiej stronie siatki spisywał się Dawid Konarski. To właśnie skuteczny atak reprezentanta Polski sprowadził zespoły na pierwszą przerwę techniczną (8:4). Po powrocie na parkiet ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Marcin Wika. Kolejne skuteczne zbicia na kontrze przyjmującego Delecty zmusiły trenera Bednaruka do poproszenia o czas (11:4). Krótki odpoczynek podziałał lepiej na gości, którzy częściowo odrobili straty po błędach własnych przeciwników (11:15). Dużo pozytywnego do gry akademików z Warszawy wniósł Paweł Adamajtis, który pojawił się na parkiecie w czwartym secie. Gdy bydgoszczanie nie odebrali serwisu Fabiana Drzyzgi, ich przewaga zmalała do dwóch punktów (17:15). Na taką sytuację zareagował Piotr Makowski, przywołując do siebie swoich podopiecznych na krótką rozmowę. Słowa szkoleniowca uspokoiły miejscowych, którzy po powrocie na parkiet odbudowali bezpieczne prowadzenie (21:17). Spora w tym zasługa ataku na kontrze Stephana Antigi oraz… błędów w polu serwisowym rywali. Radość w obozie miejscowych okazała się jednak przedwczesna. W najmniej oczekiwanym przez sympatyków bydgoskiego klubu momencie drużyna Politechniki odzyskała wigor w polu zagrywki, a konkretniej Paweł Adamajtis. Jego punktowy serwis i skuteczny atak pozwoliły zawodnikom AZS-u nie tylko wyrównać, ale objąć prowadzenie (22:21). O losach seta musiała zadecydować gra na przewagi (24:24). Walkę w końcówce można nazwać pojedynkiem Politechnika kontra Dawid Konarski. Michał Masny większość piłek kierował do podstawowego atakującego gospodarzy, co nie okazało się najlepszym rozwiązaniem. Rywale zatrzymali na prawym ataku gracza Delecty, a drugiego meczbola zamienili na punkt, wygrywając tym samym czwartą partię 27:25 i cały mecz 3:1.

MVP spotkania: Krzysztof Wierzbowski (AZS Politechnika Warszawska)

Delecta Bydgoszcz – AZS Politechnika Warszawska 1:3
(21:25, 17:25, 25:17, 25:27)

Składy zespołów:
Delecta Bydgoszcz: Masny (1), Wika (9), Jurkiewicz (7), Konarski (23), Waliński (4), Wrona (5), Dębiec (libero) oraz Antiga (8), Lipiński, Wieczorek i Owczarz
AZS: Wierzbowski (15), Pawliński (8), Nowak (10), Drzyzga (3), Szymański (13), Zajder (9), Potera (libero) oraz Adamajtis (8), Dryja (2), Siezieniewski i Olenderek (libero)

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved