Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Trentino po raz czwarty z tytułem klubowych mistrzów świata

Trentino po raz czwarty z tytułem klubowych mistrzów świata

fot. archiwum

Po nie najlepszym początku turnieju zespół Itasu Diatec Trentino był bezlitosny dla swoich rywali. Dziś, po trzech setach, podopieczni Radostina Stojczewa triumfowali nad ekipą Sada Cruzeiro, broniąc tym samym wywalczony przed rokiem tytuł.

W pierwszym secie brak spodziewanych emocji

Podobnie jak w finale siatkarek, również w męskim spotkaniu o złoty medal spotkały się drużyny, które wcześniej rywalizowały w fazie grupowej. Wówczas po pięciosetowej (w tie-breaku 21:19!) walce triumfowali siatkarze Itasu Diatec Trentino. Pojedynek finałowy rozpoczął się po myśli obrońców tytułu. Podopieczni Radostina Stojczewa, głównie za sprawą skutecznych ataków Osmany’ego Juantoreny, wypracowali czteropunktowe prowadzenie (11:7). Zawodnicy Sada Cruzeiro nie potrafili znaleźć złotego środka, który umożliwiłby im prowadzenie z przeciwnikami wyrównanej walki. Warto podkreślić, że gdyby Włosi popełniali mniej błędów własnych, ich przewaga byłaby jeszcze bardziej okazała (15:9). Brazylijczyków stać było jedynie na krótki zryw w końcowym fragmencie premierowej partii, kiedy udało się im ze stanu 15:22 zredukować straty do czterech „oczek” (18:22). Na więcej nie pozwolili jednak brązowi medaliści tegorocznej Ligi Mistrzów. Dobra postawa w ataku Jana Stokra i błędy rywali przesądziły o zwycięstwie drużyny Itas Diatec Trentino w inauguracyjnym secie 25:18.

Dominacja drużyny Trentino we wszystkich elementach



Druga odsłona meczu była jeszcze bardziej jednostronnym widowiskiem. Triumfatorzy trzech ostatnich edycji KMŚ kolejną partię rozpoczęli od trzypunktowego prowadzenia (4:1). Na lewym skrzydle nie do zatrzymania był Matej Kazijski, który popisywał się siatkarskimi „gwoździami”. Na pierwszej przerwie technicznej trzy „oczka” w zapasie posiadali podopieczni Radostina Stojczewa. Środkowy fragment seta to jeszcze większa dominacja siatkarzy z Italii. Brazylijczycy mieli spore problemy z przebiciem się przez szczelny blok przeciwników. Gdy udaną „czapą” popisał się Emanuele Birarelli, przewaga drużyny ze Starego Kontynentu wzrosła do siedmiu punktów (15:8). Po drugiej przerwie technicznej sporą ofiarnością w obronie wykazał się Osmany Juantorena. Kubański przyjmujący, walcząc o piłkę, wylądował… za bandami reklamowymi. Na twarzy siatkarza z Gorącej Wyspy pojawił się grymas bólu, a trener Stojczew postanowił zdjąć na kilka akcji swojego podopiecznego z boiska. Brak jednego z liderów nie odbił się na postawie włoskiej drużyny, która dzięki kolejnym skutecznym blokom powiększała przewagę (22:13) Ostatecznie półfinałowi pogromcy PGE Skry Bełchatów ugrali w drugiej partii zaledwie 15 punktów, a seta zakończył atak z prawego skrzydła Jana Stokra.

Trzeci set zacięty jak na finał przystało

Zawodnicy Sada Cruzeiro nie załamali się dotkliwą porażką w dwóch wcześniejszych odsłonach finałowego pojedynku i od pierwszych akcji trzeciej partii prowadzili wyrównaną walkę z przeciwnikami (4:4, 6:6). Na pierwszą przerwę techniczną w minimalnie lepszych nastrojach schodzili siatkarze z Trydentu za sprawą kolejnego skutecznego zbicia Osmany’ego Juantoreny. Po powrocie na parkiet Kubańczyk popisał się punktową zagrywką i przewaga włoskiego teamu urosła do dwóch „oczek” (9:7). Brazylijczycy nie zamierzali się poddawać i dzielnie walczyli o każdy punkt. Ich postawa zaowocowała doprowadzeniem do remisu po ataku na kontrze Wallace’a de Souzy (12:12). Od tego momentu na parkiecie trwała walka punkt za punkt, a minimalne prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Po kolejnym skutecznym zbiciu atakującego reprezentacji Brazylii to drużyna Sada Cruzeiro prowadziła 18:17. Chwilę później punkt w zapasie posiadali rywale, gdy w kontrze nie pomylił się Osmany Juantorena. Do rozstrzygnięcia trzeciego seta potrzebna była walka na przewagi. W niej siatkarze z Ameryki Południowej nie wykorzystali kilku setboli. Zdecydowanie lepszą skuteczność zaprezentowali obrońcy tytułu, którzy już pierwszą piłkę meczową zamienili na punkt (29:27). Tym samym Itas Diatec Trentino po raz czwarty z rzędu zdobył tytuł najlepszej drużyny globu. Z kolei pierwszy raz od wznowienia rozgrywek w 2009 roku na drugim stopniu podium nie stanie polska drużyna. Tym razem srebrne medale przypadły w udziale podopiecznym Marcelo Mendeza.

Strach się bać włoskiej ściany

Podopieczni Radostina Stojczewa w stricte siatkarskich elementach osiągnęli zdecydowaną przewagę nad rywalami. W ataku siatkarze z Trydentu zdobyli 45 punktów, przy 35 „oczkach” przeciwników. W bloku przewaga wicemistrzów Włoch była niepodważalna (11-3). Indywidualnie najlepiej w tym elemencie spisał się Jan Stokr, rywale aż czterokrotnie nie byli w stanie przebić się przez ręce czeskiego atakującego. Zwycięzcy finału posłali na drugą stronę siatki cztery punktowe serwisy, a sami nie byli w stanie przyjąć tylko jednej zagrywki przeciwników. Oba zespoły, jak na trzysetowy pojedynek, popełniły dość wiele błędów. Brazylijczycy po własnych pomyłkach oddali 19 punktów, a sami otrzymali w prezencie o dwa „oczka” więcej. Włoski zespół do triumfu poprowadziło niezawodne trio: Matej Kazijski, Jan Stokr, Osmany Juantorena, którzy zdobyli odpowiednio 17, 17 i 14 punktów. Wśród srebrnych medalistów Klubowych Mistrzostw Świata walkę z rywalami toczył zwłaszcza Wallace de Souza (12 pkt).

Itas Diatec Trentino – Sada Cruzeiro 3:0
(25:18, 25:15, 29:27)

Składy zespołów:
Itas: Kazijski (17), Birarelli (5), Juantorena (14), Raphael (3), Djurić (4), Stokr (17), Bari (libero) oraz Lanza, Burgsthaler i Colaci (libero)
Sada: Douglas (8), Mauricio (2), William, Wallace (12), Marcos (8), Filipe (8), Sergio (libero) oraz Gramignoli, Leal, Rogerio i Sanchez (1)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved