Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Emocje na Podpromiu, sensacja w Warszawie

PlusLiga: Emocje na Podpromiu, sensacja w Warszawie

fot. archiwum

Ozdobą drugiej kolejki PlusLigi był pojedynek mistrza z wicemistrzem, z którego zwycięsko wyszli podopieczni Andrzeja Kowala. Bez punktu z Warszawy wyjechali za to jastrzębianie, a pierwszy triumf w sezonie odniósł AZS Olsztyn. Tabeli lideruje Delecta Bydgoszcz.

Druga kolejka rozpoczęła się już we wtorek od hitu całej pierwszej rundy fazy zasadniczej. W hali na Podpromiu aktualny mistrz Polski – Asseco Resovia Rzeszów – podejmował wicemistrza kraju, PGE Skrę Bełchatów. Siatkarze z Rzeszowa chcieli się jak najszybciej zrewanżować się za porażkę w Superpucharze Polski, kiedy to podopieczni Jacka Nawrockiego w trzech setach rozprawili się najlepszą drużyną rozgrywek 2011/2012. Kibice, obserwatorzy, jak i sami zawodnicy spodziewali się zaciętego, stojącego na wysokim siatkarskim poziomie spotkania. Siatkarze obu drużyn częściowo nie zawiedli oczekiwań, ponieważ stworzyli pasjonujący mecz, rozstrzygnięty po pięciosetowej walce na korzyść Asseco Resovii. Jednakże łączna liczba 73 błędów własnych obu zespołów dość mocno zaciemnia stricte siatkarski przebieg meczu. Bełchatowianie we wtorkowy wieczór dwukrotnie wychodzili na prowadzenie w setach (1:0, 2:1), ale w ostatecznym rozrachunku dwa punkty za zwycięstwo 3:2 powędrowały na korzyść przeciwników. Najlepszym zawodnikiem spotkania został Zbigniew Bartman, który zapisał na swoim koncie 23 punkty. Tym samym atakujący reprezentacji Polski dobrą postawą na boisku odpowiedział na nieco prowokacyjne słowa Daniela Plińskiego, iż w Rzeszowie po Gyorgy Grozerze pozostał tylko numer na koszulce.

W sobotnie popołudnie w hali Urania zmierzyły się ze sobą dwa zespoły akademickie. Gospodarze, AZS Olsztyn, podejmowali zespół spod Jasnej Góry. Obie drużyny w pierwszych swoich spotkaniach poniosły porażki 0:3. Więcej powodów do optymizmu mogli mieć jednak siatkarze z Warmii i Mazur, gdyż postawili spory opór mistrzom Polski w Rzeszowie. Częstochowianie natomiast gładko przegrali w Bydgoszczy z miejscową Delectą. Sobotni pojedynek rozczarował tych, którzy liczyli na dużo emocji w starciu dwóch AZS-ów. Podopieczni Radosława Panasa w trzech setach rozprawili się z Wkręt-Metem Częstochowa, a jedynie druga partia przysporzyła więcej emocji. W pierwszej i trzeciej odsłonie meczu bezsprzecznie na parkiecie dominowali miejscowi. Dobre spotkanie po stronie olsztynian zagrał Bartosz Krzysiek. Jego 21 punktów (najwięcej w zespole) nie uszło uwadze komisarzowi meczu, który właśnie atakującemu Indykpolu Olsztyn przyznał statuetkę MVP. Po drugiej stronie siatki walkę z rywalami próbował podejmować Grzegorz Bociek, ale zabrakło mu wsparcia od kolegów.

Terminarz nie rozpieszcza siatkarzy LOTOSU Trefla Gdańsk. Po wyjazdowym spotkaniu z PGE Skrą Bełchatów, drużyna z Trójmiasta, tym razem we własnej hali, podejmowała kolejnego pretendenta do tytułu, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Podopieczni Daniela Castellaniego po zdobyciu w pierwszej kolejce kompletu punktów, w hali Ergo Arena chcieli zapisać kolejne trzy punkty na swoim koncie. Pierwsze dwa sety niedzielnego meczu nie zapiszą się złotymi głoskami w historii gdańskiego klubu. Rywale dominowali we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, co najlepiej odzwierciedlał wynik dwóch pierwszych partii, wygranych przez zawodników z Kędzierzyna Koźla dwukrotnie do 18. Trener Dariusz Luks długo szukał właściwego składu personalnego swojej drużyny i dopiero w trzecim secie udało się mu desygnować do gry taką szóstkę, która podjęła równorzędną walkę z przeciwnikiem. Drużyna Trefla prowadziła już nawet 20:13, a spora w tym zasługa kończącego większość ataków Michała Kamińskiego. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu nie poddawali się jednak i w samej końcówce doprowadzili do wyrównania, a walkę na przewagi rozstrzygnęli na swoją korzyść. Statuetka MVP powędrowała w ręce Pawła Zagumnego, ale po stronie zwycięzców warto wyróżnić również Antonina Rouziera i Felipe Fontelesa, którzy zdobyli odpowiednio 16 i 14 „oczek”.

Przed rozpoczęciem sezonu wielu fachowców przewidywało, że mecze pomiędzy zespołami z „wielkiej czwórki” a drużynami z końca tabeli będą niezwykle jednostronne. Pojedynek w drugiej kolejce PlusLigi pomiędzy AZS Politechniką Warszawską i Jastrzębskim Węglem zaprzeczył jednak tym teoriom. Skazywani na pożarcie podopieczni Jakuba Bednaruka nie przestraszyli się mocniejszych na papierze rywali i po czterech setach walki mogli cieszyć się z dość sensacyjnego zwycięstwa. Czwarta drużyna poprzedniego sezonu PlusLigi zerwała się do walki dopiero od trzeciego seta, ale rywale nie pozwolili już jastrzębianom wywieźć z Warszawy choćby jednego punktu. Do składu drużyny z Jastrzębia Zdroju powrócił niemiecki rozgrywający, Simon Tischer, ale nie był on w stanie odwrócić losów niedzielnej rywalizacji. W obozie warszawian bardzo dobre zawody rozegrali Grzegorz Szymański i Maciej Pawliński, którzy zdobyli odpowiednio 14 i 19 punktów. Przyjmujący AZS-u został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania. Politechnika, wygrywając z Jastrzębskim Węglem, potwierdziła swoją wysoką dyspozycję, którą zaprezentowała już w przegranym 1:3 meczu w Kędzierzynie-Koźlu. Z kolei porażka Michała Łasko i jego kolegów jest przestrogą dla innych najmocniejszych zespołów, że teoretycznie słabsi przeciwnicy nie zamierzają pasować w starciach z mocarzami ligi i będą walczyć o każdy punkt.

Ostatni mecz drugiej kolejki odbył się w Kielcach. Drużyna Effectora podejmowała Delectę Bydgoszcz, która w pierwszym spotkaniu rozbiła zespół z Częstochowy. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza po przegraniu 0:3 w Jastrzębiu Zdroju chcieli we własnej hali zdobyć pierwsze punkty w tegorocznym sezonie. Premierowa partia poniedziałkowego spotkania nie zwiastowała w meczu zbyt wielu emocji. Bydgoszczanie dominowali na parkiecie miejscowych, a prym w ataku wiódł Dawid Konarski. Od drugiej partii atakujący Delecty zatracił jednak swoją skuteczność, a coraz lepiej zaczęli prezentować się gospodarze. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza rozstrzygnęli drugą odsłonę meczu na swoją korzyść, a w kolejnych partiach dzielnie stawiali czoła przeciwnikom. Ostatecznie w końcówkach setów przesądziło większe doświadczenie bydgoszczan, którzy dzięki zwycięstwu za trzy punkty zostali liderami PlusLigi po dwóch kolejkach. Spoglądając w pomeczowe statystyki drużyny Delecty, rzuca się w oczy równomierny rozkład ataku wśród „szóstkowych” zawodników. Nie dziwi zatem statuetka MVP spotkania dla słowackiego rozgrywającego, Michała Masnego.

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela PlusLigi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved