Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: W trzeciej kolejce bez niespodzianek

I liga K: W trzeciej kolejce bez niespodzianek

fot. archiwum

Za nami kolejna już kolejka rozgrywek na zapleczu ORLEN Ligi, spektakularnych niespodzianek na próżno jednak było szukać w miniony weekend. Dalej tempa nie zwalniają Budowlani Toruń i Jedynka Aleksandrów Łódzki. Powoli rozkręca się także Chemik Police.

Z pierwszego zwycięstwa w tym sezonie mogły się cieszyć siatkarki ze Stężycy. Podopieczne trenera Grzegorza Wróbla wręcz rozbiły na wyjeździe Spartę Warszawa, będącą zdecydowanie najsłabszym, obok Stali Mielec, zespołem w tej części sezonu. Beniaminek zapunktował już w poprzedniej kolejce, zdobywając punkt w meczu z AZS KSZO Ostrowiec Św. W pojedynku ze Spartą Stężyczanki, można powiedzieć, dominowały na parkiecie i kontrolowały wydarzenia. Były lepsze w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. – Cieszy, że moje podopieczne grały konsekwentnie. Bardzo zależało nam na tym, aby pokazać, że potrafimy grać w siatkówkę, gdyż jak dotąd brakowało nam przysłowiowej kropki nad „i” – mówił po meczu Grzegorz Wróbel.

Swoje pierwsze punkty zdobyły natomiast zawodniczki z Murowanej Gośliny. Będący wciąż w budowie zespół trenera Aleksandra Klimczyka udał się do Sosnowca i stoczył pięciosetowy bój z uczennicami miejscowego SMS. Gospodynie prowadziły już 2:1 w setach, ale przyjezdne pozbierały się i pewnie wygrały kolejną część meczu, a następnie także tie-breaka. Było to dopiero drugie spotkanie goślinianek, bowiem mecz z mielecką Stalą z 2. kolejki został przełożony ze względu na stan zdrowia zawodniczek. – W ciągu dwóch-trzech tygodni powinniśmy dojść do właściwej formy, skonsolidować ten skład. Rozgrywająca Natalia Gajewska gra z nami dopiero tydzień, to musi jeszcze potrwać, zanim zgra się z całym zespołem. Jestem jednak zadowolony, że udało się wygrać, mamy pierwsze punkty. Gramy tylko w dziewięcioosobowym składzie i na więcej zawodniczek chyba się nie zanosi. To znacznie ogranicza pole manewru – mówił trener Aleksander Klimczyk.

Drugi dopiero mecz rozegrał też oczywiście spadkowicz z Mielca i jak dotąd pozostaje bez punktów, podobnie jak Sparta. W niedzielę podopieczne Piotra Sobolewskiego musiały stawić czoła potentatowi ligi, Chemikowi Police, notabene byłemu klubowi… trenera Stali i rozgrywającej tego zespołu, Małgorzaty Sobolewskiej. Po pierwszym secie, który policzanki musiały wręcz wydrzeć przeciwnikowi, Stal Mielec zdołała wygrać kolejną odsłonę. Potem jednak ton wydarzeniom na parkiecie nadawały siatkarki Mariusza Wiktorowicza, które wydają się rozkręcać z meczu na mecz. – Żaden mecz nie jest łatwy choć często na papierze tak właśnie wygląda. W tych setach to nie Stal przestała grać, tylko Chemik tak naprawdę zaczął. Gra się na tyle, na ile pozwoli przeciwnik, a my w ostatnich dwóch partiach postawiłyśmy mielczankom poprzeczkę trochę wyżej. „Kluczy” do zwycięstwa w tym meczu znalazłoby się więcej, ale blok był zdecydowanie wyróżniającym się elementem w naszej – powiedzmy sobie szczerze – całkiem przeciętnej grze tego dnia. Mówiąc o bloku, należy się duży ukłon w stronę Kasi Mróz, bo w większości te „czapy” to jej zasługa – powiedziała po meczu Izabela Śliwa, libero Chemika.



Tempa nie zwalniają też dwie najlepsze drużyny tej części sezonu. Jedynka Aleksandrów Łódzki, okupująca jak dotąd fotel lidera, w trzech setach pokonała AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. O ile w pierwszym secie można było mówić o małej siatkarskiej wojnie, o tyle w w dwóch następnych, mimo sporych chęci, ostrowczanki nie potrafiły przeciwstawić się przeciwnikowi. Gra aktualnego lidera rozgrywek nie powalała jednak na kolana, pojawiło się trochę nerwowości, chaosu, zwłaszcza w premierowej odsłonie. Ozdobą tej serii spotkań były jednak derby Krakowa pomiędzy AZS UEK oraz Wisłą. Derby rządzą się swoimi prawami, ale to zespół Jacka Skroka był stawiany w roli faworyta. Wiślaczki jednak zdawały się tym nie przejmować, podjęły rękawicę i chociaż poległy w trzech setach, postawiły rywalkom dość wysoko poprzeczkę i zmusiły je do sporego wysiłku. Wyjątkiem był set drugi, kiedy to AZS UEK dominował na parkiecie.

Rewelacja rozgrywek, Budowlani Toruń, straciła co prawda punkt, ale pokonała Silesię Volley Mysłowice/Chorzów. Można powiedzieć, że było to dość nierówne spotkanie, bowiem poszczególne sety były przez oba zespoły wygrywane bardzo pewnie. – Nie był to mecz, który toczyłby się na ostrzu noża. O zwycięstwie decydowała zagrywka, która przynosiła punkty raz jednej, raz drugiej stronie – powiedział trener Silesii Volley, Sebastian Michalak. Zespół z Torunia wygrał zasłużenie. Grając szybką siatkówkę, miał zdecydowanie więcej argumentów po swojej stronie – chwalił beniaminka szkoleniowiec silesianek, który nie ukrywał, że po meczu ma duży niedosyt.

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki i tabela I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved