Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Nyska wyprawa do Poznania po trzy pewne punkty

I liga M: Nyska wyprawa do Poznania po trzy pewne punkty

fot. archiwum

KU AZS UAM Poznań przegrał ze Stalą AZS PWSZ Nysa 0:3 w meczu pierwszej kolejki rozgrywek I ligi. Zespół gości triumfował w poprzednim sezonie i jest po raz kolejny jednym z kandydatów do końcowego sukcesu w pierwszoligowej potyczce.

Debiutujący w gronie pierwszoligowców poznaniacy na początek sezonu przyjęli w swojej hali najlepszy zespół ostatniego sezonu. W składzie Stali można doszukać się kilku nazwisk bardzo dobrze znanych w siatkarskim świecie m.in. Piotr Łuka, Łukasz Karpiewski czy grający trener Jarosław Stancelewski. Nikt nie ukrywał, że akademików czekała trudna przeprawa.

Nieoczekiwanie pierwszy set rozpoczął się od fantastycznej serii gospodarzy. W polu zagrywki znakomicie spisywał się kapitan UAM – Martin Vlk. Głównie za jego sprawą na tablicy świetlnej widniał wynik 8:2. Dobrze w mecz wszedł również Tomasz Rutecki, który w ataku skutecznie obijał blok rywali. W tej części gry siatkarze z Nysy grali bardzo ospale, a ich liderzy, Karpiewski i Łuka, byli niewidoczni. W szczególności ten drugi po zepsutej zagrywce i autowym ataku zmusił trenera Stancelewskiego do wzięcia przerwy przy wyniku 16:11. Po wznowieniu gry sytuacja pod siatką nie uległa zmianie. Z naprawdę świetnej strony w szeregach poznaniaków pokazał się Adam Józefczak oraz Mateusz Mędrzyk. Z biegiem czasu przewaga punktowa gospodarzy zaczęła topnieć. Przypomniał o sobie najlepszy zawodnik ubiegłego sezonu I ligi – Łukasz Karpiewski, który zablokował atak Vlka i swoimi atakami po prostej zdobył trzy punkty z rzędu dla swojego zespołu. Wówczas trener gospodarzy Damian Lisiecki wprowadził na parkiet Łukasza Makowskiego w miejsce Tomasza Walendzika. Dzięki rozgrywającemu akademików przewaga znowu urosła do stanu 22:18. Ozdobą seta był z pewnością atak Makowskiego z przechodzącej piłki. Po kolejnym ataku Ruteckiego poznaniacy mieli w swoich rękach piłkę setową i rywali na tacy – 24:19. W polu zagrywki gości pojawił się rozkręcający się z minuty na minutę Karpiewski. Jego silna zagrywka siała popłoch w szeregach poznaniaków, którzy zaczęli seryjnie popełniać bardzo proste błędy. Zespół z Nysy doprowadził do remisu, a Karpiewski, który w końcu opuścił pole zagrywki, świetnymi atakami zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 27:25 w pierwszym secie.

Przerwa między pierwszym a drugim setem nie zmieniła obrazu gry. Jak w transie grał Karpiewski i w końcu przebudził się Łuka. Były zawodnik Resovii Rzeszów świetnie spisał się na potrójnym bloku i imponującą „kiwką” zapewnił swojej drużynie przewagę trzech punktów. W tej partii meczu niewidoczny był Vlk, a blokujący gości znaleźli receptę na ataki Ruteckiego. Jednak jak przystało na kapitana zespołu, Słowak grający w barwach AZS szybko pozazdrościł świetnej gry Karpiewskiemu i zmniejszył stratę. Był to niestety jedyny przebłysk dobrej gry poznaniaków w drugim secie. Nie dawał o sobie zapomnieć atakujący nyskiej Stali, który bezlitośnie kąsał rywali swoim mocnym serwisem. Przy stanie 10:16 trener Lisiecki poprosił o czas i krótko po wznowieniu gry wprowadził z ławki Damiana Piórkowskiego. Ten zawodnik wprowadził nieco więcej ożywienia w poznańskiej drużynie, ale przewaga gości nadal rosła. Set zakończył się rezultatem 25:14 dla Stali, a gospodarze musieli jak najszybciej o tym zapomnieć i znaleźć rozwiązanie na świetny blok swoich rywali.



Początek trzeciego seta zwiastował walkę akademików o każdą piłkę. Było już 3:0 dla zespołu ze stolicy Wielkopolski, ale ich proste błędy szybko doprowadziły do rezultatu 3:4. Później rozpoczął się bój punkt za punkt, nawet gdy Karpiewski próbował ponownie postraszyć swoją zagrywką. Kilku błędów nie ustrzegli się zawodnicy Nysy i po kolejnym ataku w aut to poznaniacy wyszli na prowadzenie 9:8. Słabsze chwile przeżywał jednak rezerwowy Damian Piórkowski, który zmarnował kilka dobrych okazji do podwyższenia wyniku. Z drugiej strony siatki dał o sobie znać drugi przebywający na parkiecie Piórkowski – Szymon. Przyjmujący Stali zaczął wykorzystywać bezlitośnie słabą organizację gry poznaniaków w końcówce seta i goście mieli pierwszą piłkę meczową. Akademicy nie poddawali się i obronili cztery piłki meczowe. Ostatnia akcja meczu wzbudziła sporo kontrowersji. Poznaniacy twierdzili, iż piłka po ataku Karpiewskiego uderzyła w taśmę. Sędzia był innego zdania, uznał to za obicie bloku przez atakującego Nysy. Ostatni set w tym spotkaniu zakończył się wynikiem 25:22 dla gości.

KU AZS UAM Poznań – Stal AZS PWSZ Nysa 0:3
(25:27, 12:25, 21:25)

Składy zespołów:
AZS: Bukowski, Walendzik, Rutecki, Mędrzyk, Vlk, Józefczak, Pachliński (libero) oraz Makowski, Wojnowski, Wojdyński i D. Piórkowski
Stal: Karpiewski, Matejczyk, S. Piórkowski, Łuka, Jarząbski, Nożewski, Andrzejewski (libero) oraz Kęsicki

Po meczu powiedzieli:

Damian Lisiecki (trener AZS-u Poznań): – Mecz był bardzo chaotyczny i nierówny z naszej strony. Końcówka pierwszego seta emocjonalnie ustawiła ten mecz. Gdybyśmy wygrali tę partię, być może nabralibyśmy wiatru w żagle, a w drugim secie było widać, że podcięto nam skrzydła. Jesteśmy mało doświadczonym zespołem, któremu brakuje jeszcze ogrania i z biegiem czasu będziemy je nabywać. Dwa tygodnie temu wyglądało to trochę lepiej, lecz liga wszystko weryfikuje. Cieszy jedynie to, że w dwóch setach potrafiliśmy nawiązać walkę.

Tomasz Rutecki (zawodnik UAM Poznań): – Na początek rozgrywek mieliśmy ciężkiego rywala, który w zeszłym sezonie zajął pierwsze miejsce. W pierwszym secie prowadziliśmy 24-19 i myśleliśmy, że go wygramy. Wiadomo, że jeśli przegrywa się przy takim rezultacie, to gdzieś to może ustawić dalsze losy meczu. Gra się jednak do trzech setów, powiedzieliśmy sobie, że zapominamy o tym secie, lecz rywal okazał się silniejszy. Liga jest długa, więc mam nadzieję, że będzie jeszcze dużo wygranych.

Jarosław Stancelewski (trener Stal AZS Nysy): – Pierwszy set w naszym wykonaniu był nerwowy. Porównując naszą halę do poznańskiej, jest duża różnica jeśli chodzi o gabaryty i trzeba się w niej zaaklimatyzować i przystosować do niej. Widać to było zwłaszcza w przyjęciu, gdzie w kolejnych setach było spokojniej. Nie wiem jak zwyciężyliśmy w tej partii, bo zespół grał słabo, a jednak wygraliśmy tego seta. Duża w tym jednak zasługa poznaniaków, którzy podarowali nam sporo punktów. Wiedzieliśmy, czego można się spodziewać po AZS-ie, ponieważ mieliśmy okazję spotkać się z nim na turnieju towarzyskim. Nie można jednak powiedzieć, że znamy ten zespół, gdyż ta drużyna nie zna jeszcze sama siebie. Ci chłopcy nie wiedzą, czy mogą grać na wyższym poziomie, czy to było ich maksimum.

Piotr Łuka (zawodnik Stal AZS Nysa): – To było bardzo nerwowe spotkanie, lecz tak jest w przypadku pierwszych meczów w lidze, do tego na wyjeździe w tak pięknej hali. W tym roku mamy częściowo nowy zespół, który cały czas się zgrywa i w naszych poczynaniach, zwłaszcza na skrzydłach, było to widać. Cieszy nas wynik, martwi początek pierwszego seta i końcówka meczu, gdzie spokojnie prowadziliśmy, a doszło do nerwowej sytuacji. Myślami byliśmy już w szatni, a to mogło nas zgubić i zakończyć się tak jak w przypadku gospodarzy w pierwszym secie. Drużyny UAM-u w żadnym wypadku nie zlekceważyliśmy. W naszej grze jest jeszcze dużo mankamentów i czeka nas jeszcze sporo pracy.

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved