Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Siódemka Legionovia – ciężka rola beniaminka

Siódemka Legionovia – ciężka rola beniaminka

fot. archiwum

Siódemka Legionovia to absolutny beniaminek w gronie zespołów ekstraklasy. Mimo że zespół na razie formą nie imponuje, w klubie wierzą, że nie tylko uda im się zadomowić w elicie, ale i wypracować dobry wynik. Jednak wiadomo jak trudna bywa rola beniaminka...

Dwa lata temu, kiedy w dramatycznych okolicznościach Legionovia opuściła szeregi pierwszoligowców, w klubie zdecydowano się na radykalne zmiany. Przede wszystkim przewietrzono kadrę, stawiając na zawodniczki mające doświadczenie z PlusLigi Kobiet, z kolei na ławce trenerskiej zasiadł dobrze znany szkoleniowiec – Wojciech Lalek. Zespół bez większych przetasowań szturmem zdobył ORLEN Ligę, nie przegrywając w lidze 42 meczów z rzędu.

Na Mazowszu krótko świętowano awans, bowiem szybko zaczęto rozglądać się za wzmocnieniami, które zagwarantowałyby beniaminkowi pewne utrzymanie w krajowej elicie. W porównaniu do minionego sezonu klub rozstał się z dwoma zawodniczkami – Małgorzatą Plebanek, która przeszła do Stali Mielec oraz Justyną Łunkiewicz, która z kolei znalazła zatrudnienie w szeregach Budowlanych Toruń. Długo ważyły się losy atakującej legionowianek, Małgorzaty Gogołek. Ostatecznie strony zdecydowały się nie przedłużać umowy, a zawodniczka podpisała kontrakt z warszawską Spartą.

Władze Siódemki Legionovii, równocześnie prowadząc rozmowy z siatkarkami, pracowały nad budżetem, a dokładnie nad jego powiększeniem. Po sukcesie popularnych „Lalek”, jakim był awans do ekstraklasy, w klubie pozostał sponsor strategiczny, chęć dalszej współpracy deklarowało miasto i starostwo, a także pozostali sponsorzy. Na przełomie maja i czerwca w Legionowie pojawił znany działacz sportowy Marek Brandt, deklarując chęć pomocy. Po po blisko dwóch tygodniach negocjacji rozmowy zakończyły się fiaskiem, a m.in. były dyrektor sportowy Atomu Trefla Sopot znalazł się w Pile.



Tymczasem karuzela transferowa nabierała coraz większego tempa. Beniaminek z Mazowsza prowadził rozmowy z kilkoma kadrowiczkami, poważnie interesując się m.in. Katarzyną Jaszewską, Eweliną Sieczką, Joanną Kaczor czy Izabelą Żebrowską. Lista nazwisk naturalnie była o wiele dłuższa, jednak władze Siódemki w wyścigu zbrojeń długo nie potrafiły nikogo do siebie przekonać. W końcu udało się! Pierwszym nowym nabytkiem legionowianek okazała się rozgrywająca reprezentacji Bułgarii – Gergana Marinowa. Wkrótce dołączyły wypatrzone podczas testów w Arenie Legionowo Białorusinki – Natasza Maciejczyk i Krystyna Michajlenko oraz dobrze znana Wojciechowi Lalkowi Anna Witczak. Przed startem przygotowań zarząd klubu porozumiał się z byłą atakującą AZS-u Białystok, Małgorzatą Cieśla, a skład uzupełniła młoda libero, Karolina Dąbkowska.

Pod koniec lipca zespół Siódemki Legionovii rozpoczął przygotowania do sezonu. „Lalki” przez pierwszy tydzień trenowały na własnych obiektach, a 31 lipca wyjechały na trzytygodniowy obóz do Spały. Warty odnotowania jest fakt, że dotychczasowy asystent Wojciecha Lalka, Kamil Kalka, skupił się na przygotowaniu fizycznym, natomiast drugim trenerem beniaminka ORLEN Ligi została dotychczasowa środkowa legionowianek, Jolanta Studzienna. Skład sztabu szkoleniowego uzupełnił scout, Piotr Olenderek, związany dotąd z Metrem Warszawa i AZS-em Politechniką Warszawską oraz fizjoterapeutka, Katarzyna Witczak.

Po powrocie ze Spały zespół z Mazowsza kontynuował plan przygotowawczy do debiutu w ekstraklasie. Na początku września Siódemka Legionovia udała się do Bobolic, gdzie w turnieju towarzyskim zmierzyła się z zespołami Pałacu Bydgoszcz, PTPS-u Piła i Chemika Police. Z imprezy podopieczne Wojciecha Lalka wróciły na tarczy, przegrywając wszystkie trzy mecze. Szansą na rewanż był turniej organizowany tym razem przed własną publicznością – o Puchar Prezydenta Legionowa. Po pierwszym meczu, wygranym 3:0 z aspirującą do gry w ORLEN Lidze Jedynką, wydawało się, że kryzys z Bobolic został zażegnany, ale w kolejnych spotkaniach prezentował się już zupełnie inny zespół, który przegrał z Budowlanymi, Pałacem i PTPS-em, chociaż w tym ostatnim meczu dało się zauważyć poprawę gry. Ostatni turniej z udziałem ekipy Wojciecha Lalka rozegrano w Warszawie – Memoriał Krzysztofa Kowalczyka. Legionowianki triumfowały, ale i tak w stolicy wypadły blado. I trudno było się dziwić trenerowi Lalkowi, który nie przebierał w słowach, gdy jego podopieczne przegrywały z jednym z drugoligowców 1:11. W miniony weekend ostatnim sprawdzianem formy beniaminka był dwumecz z AZS-em Białystok. W nim oba zespoły wypadły na remis.

Styl gry to niejedyne zmartwienie zespołu z Legionowa. W trakcie przygotowań kontuzja barku odnowiła się Annie Witczak, która we wrześniu rozwiązała kontrakt za porozumieniem stron. Dziura w legionowskim przyjęciu powiększyła się, gdy kostkę podczas Memoriału Krzysztofa Kowalczyka podkręciła Barbara Bawoł. Uraz na szczęście okazał się niegroźny i zawodniczka powinna być gotowa na piątkową konfrontację z Atomem Treflem Sopot. Coraz intensywniej trenuje powracająca do zdrowia po kontuzji kolana Małgorzata Cieśla. Atakująca Siódemki Legionovii na początku września zakończyła indywidualny cykl przygotowań. Być może do zespołu „Lalek” dołączy jeszcze jedna przyjmująca. Władze Siódemki Legionovii prowadzą bowiem rozmowy z Bułgarką mającą za sobą występy w tureckiej ekstraklasie.

W Legionowie wierzą, że w rozgrywkach ligowych zobaczyć będzie można zupełnie inną Siódemkę Legionovię, a mecze sparingowe to jak w powiedzeniu – pierwsze „śliwki robaczywki”.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved