Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Łukasz Żygadło: Rosja dogoniła Włochy

Łukasz Żygadło: Rosja dogoniła Włochy

fot. archiwum

Już w najbliższą sobotę ruszy kolejny sezon rozgrywek rosyjskiej Superligi. W poprzednich latach zyskała ona status jednej z najmocniejszych lig na całym świecie. Nie przez przypadek wielu świetnych zawodników zdecydowało się w tym roku na przenosiny na wschód.

Łukasz Żygadło grał już w Rosji w sezonie 2006/07. Bronił on wówczas barw zespołu z Kaliningradu, który w rozgrywkach Superligi nie odegrał większej roli. Później polski rozgrywający zdecydował się przenieść na rok do Kędzierzyna-Koźla, aby cztery następne lata spędzić we włoskim Trentino. Okres gry w najmocniejszym klubie świata obfitował w wiele sukcesów. 33-letni siatkarz sięgnął w tym czasie między innymi po złote medale Ligi Mistrzów, Serie A oraz Pucharu Włoch. Również z reprezentacją Polski stawał na podium rozgrywek Ligi Światowej, Pucharu Świata i Mistrzostw Europy. Od tego sezonu popularny „Ziomek” znów będzie występował w rosyjskiej Superlidze. Swoją ofertą skusił go Fakieł Nowy Urengoj, mający aspiracje wkroczenia do szerokiej czołówki zespołów walczących o medale mistrzostw Rosji.

Sześć lat temu po raz pierwszy zawitałeś w Superlidze, grałeś wtedy w Kaliningradzie. Jak wspominasz tamten sezon?

Łukasz Żygadło:Moje pierwsze doświadczenie z ligą rosyjską wiele mnie nauczyło. Pozwoliło mi poznać ten kraj oraz charakterystykę tamtejszej siatkówki. Wcześniej grałem również w Grecji oraz w Turcji, jednak od samego początku moim celem były Włochy. Wszyscy mówili, że jest tam najmocniejsza liga, ze świetnie funkcjonującymi metodami szkoleniowymi. Po czterech latach spędzonych w Trydencie śmiało mogę powiedzieć, że był to najważniejszy okres w moim siatkarskim życiu. Ciężko pracowałem, a obok siebie miałem wielu kapitalnych zawodników. Nauczyłem się, jak grać i trenować oraz jak się relaksować i żyć, aby prezentować możliwie najwyższy poziom. Ponadto z Trentino wygrałem wszystko, co możliwe na arenie klubowej.



Jednak w wieku 33 lat postanowiłeś powrócić do Rosji…

Dzisiaj Superliga stała się być może nawet ciekawsza od Serie A. Jest bardzo wyrównana pod względem poziomu wszystkich zespołów. Nie przypadkiem to właśnie rosyjskie kluby w ostatnim sezonie wygrały Ligę Mistrzów oraz Puchar CEV. Przybyło tutaj wielu świetnych obcokrajowców, którzy czynią te rozgrywki jeszcze mocniejszymi. Grać tutaj będzie bardzo trudno. Na Półwyspie Apenińskim pozostało natomiast tylko parę naprawdę silnych ekip. Podobnie jak w Hiszpanii czy w Grecji, na tamtejszej siatkówce odbił się kryzys gospodarczy.

A jakie są twoje wrażenia z pierwszych tygodni pracy w Nowym Urengoju? Rozegraliście już w tym czasie pierwszą rundę Pucharu Rosji. Nowi koledzy – Rosjanie, a także mentor – Włoch.

Bardzo cieszę się z faktu, że De Giorgi jest tutaj trenerem. Mentalność włoskich szkoleniowców jest niesamowita. Jeśli coś powinno zostać zrobione, to na pewno tak się stanie. Oni wierzą, że aby dobrze grać, nie można być leniwym. Trzeba dawać z siebie wszystko, w każdym aspekcie życia sportowca.

Często zdarza się tak, że podczas treningów zawodnicy wykonują wiele ćwiczeń automatycznie, niczym maszyny. Czy podczas pracy z De Giorgim zdarza wam się postępować podobnie?

Nie, trening nie może być tylko i wyłącznie pracą. Trzeba do niego podchodzić z pasją oraz duszą. Tylko wtedy ćwiczenia wykonane podczas okresu przygotowawczego mogą przynieść zamierzony efekt w grze na boisku. Podczas treningów zawsze staram się dawać z siebie wszystko. Wszystkie ćwiczenia muszą być wykonywane bez najmniejszych wątpliwości, zahamowań. Nie można sobie na parę minut odpuścić. Wydaje mi się, że zawodnicy Fakiełu zaczynają powoli rozumieć taką filozofię trenera De Giorgiego.

Nie masz problemów na podłożu językowym w kontaktach z nim?

Przede wszystkim jesteśmy w stanie komunikować się w jego ojczystym języku. Poza tym podczas czterech lat spędzonych we Włoszech dobrze poznałem ten styl prowadzenia zespołu. Często rozumiemy się nawet bez słów.

Jednak we współpracy ze wszystkimi pozostałymi zawodnikami brak zrozumienia poszczególnych niuansów może być problematyczny…

Czasami oczywiście wynikają pewne niejasności. Na przykład kiedy ćwiczymy granie pierwszego tempa, a przyjęcie jest akurat słabsze. Wtedy decyzję trzeba podjąć bardzo szybko. Tyczy się to zarówno treningów, jak też samej gry.

A jak rozumiesz się z atakującym Konstantinem Bakunem?

Początkowo wymienialiśmy się swoimi uwagami, a później stopniowo szukaliśmy najlepszych rozwiązań w poszczególnych sytuacjach. Myślę, że lekko przyśpieszył on swoją grę. Wcześniej wolał nieco wyższe piłki, jednak nowoczesna siatkówka idzie w kierunku szybkości oraz dynamiki. Oczywiście nie wyeliminowaliśmy jeszcze wszystkich błędów, jednak obaj o tym wiemy i cały czas idziemy naprzód.

Przyszedłeś do klubu, w którym gra wielu doświadczonych zawodników, jednak niewiele jest wielkich nazwisk. Nie czujesz się tam trochę nieswojo po czterech latach współpracy z Kazijskim czy też Juantoreną?

W Fakiele widzę paru graczy, którzy mogliby walczyć o miejsce w reprezentacji. Muszą po prostu uwierzyć w siebie i oczywiście ciężko na to wszystko pracować. Mają jednak odpowiednie warunki, stać ich na to. Najważniejsze jest jednak, aby każdy z nas myślał o zespole. Wszyscy muszą chcieć wygrać i pomóc swoim kolegom stanąć na najwyższym stopniu podium. Kwestie finansowe nie mogą być priorytetem.

Często słyszy się jednak słowa krytyki, że kalendarz rozgrywek jest przepełniony. Oprócz wszelakich mistrzostw, znajduje się w nim także Liga Światowa oraz Puchar Świata. Nadszedł czas, aby jakoś to zredukować?

Ja spędzam swoje życie w hotelach. Oczywiście jest możliwość, abym podszedł do trenera i poprosił o parę miesięcy wolnego, opuścił najbliższe mistrzostwa Europy. Nie byłoby to jednak zachowanie człowieka ambitnego, który chce wygrać wszystko, co możliwe. Nie wymagam większych zmian. Chciałbym jedynie, abyśmy nie byli ograniczeni do dwóch tygodni odpoczynku po rozgrywkach klubowych. Do przygotowań do okresu reprezentacyjnego powinniśmy podchodzić w pełni wypoczęci, a nie zmęczeni.

Odejdźmy może od tematu siatkówki. Gdzie najchętniej spędziłbyś wakacje?

Uwielbiam podróżować, poznawać nowych ludzi oraz naturę. Szczególnie spodobała mi się ta w Tanzanii. Przyjemność sprawiło mi także zwiedzanie Japonii, Brazylii oraz Argentyny. Lubię także miasta i krajobrazy europejskie.

Masz na co dzień czas na rozwijanie swoich zainteresowań?

Jeśli wszystko odpowiednio się zorganizuje, to można trochę tego czasu znaleźć. Pomimo że Trentino brało udział we wszystkich możliwych rozgrywkach, w międzyczasie udało mi się ukończyć kurs na sommeliera. Włochy to kraj słynący z wina. Miałem okazję porozmawiać z wieloma ekspertami na temat jego produkcji. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, to było świetne doświadczenie.

Życie sportowca nie wyklucza spożywania alkoholu?

Istnieje coś takiego jak „francuski paradoks”. Osobiście nie widzę nic złego, jeśli zawodnik po ciężkiej pracy wypije piwo czy też kieliszek wina. Problemy pojawiają się dopiero wtedy, gdy zajdzie to za daleko. Ogólnie rzecz biorąc, staram się prowadzić zdrowy tryb życia. Polecam to także wszystkim innym, nie tylko ludziom związanym z siatkówką.

źródło: fakelvolley.com, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved