Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Krzysztof Janczak: KS Milicz ma awansować do I ligi

Krzysztof Janczak: KS Milicz ma awansować do I ligi

fot. archiwum

Trenerem beniaminka II ligi mężczyzn jest od roku były reprezentant Polski, olimpijczyk z Atlanty, Krzysztof Janczak. KS Milicz po awansie wymienił prawie cały skład, kontraktując m.in. siatkarzy z I ligi. Celem jest awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

W sobotę w milickiej hali o godz. 17 KS meczem z AZS Rafako Racibórz zainauguruje rywalizację w II lidze. Czy jest pan zadowolony z przygotowania swoich zawodników do sezonu i jak ocenia pan szanse KS-u w rywalizacji z Raciborzem?

Krzysztof Janczak:Jestem zadowolony z przygotowań, bo zrealizowaliśmy wszystko to, co sobie założyłem. Moi zawodnicy są w dobrej formie. Pierwsze mecze w sezonie charakteryzują się zazwyczaj tym, iż ani jedna, ani druga drużyna się nie znają i górę najczęściej biorą emocje. Moi zawodnicy są na tyle doświadczeni, że powinni szybciej opanować te emocje od siatkarzy z Raciborza. Moim zdaniem wszystko pójdzie po naszej myśli i wygramy sobotni mecz.

Co pan wie o zespole AZS Rafako Racibórz?



Wiem tylko tyle, ile wyczytałem w internecie. Odeszło od nich kilku doświadczonych zawodników, a skład uzupełnili młodzi utalentowani gracze, np. ze Świnoujścia. Nasi siatkarze są natomiast ograni w I lidze i dysponują większym doświadczeniem od rywali. Dlatego też uważam, że to my będziemy mieć przewagę psychologiczną i w sobotę będziemy dyktować warunki gry.

W porównaniu do minionego sezonu, w III lidze w składzie KS-u pozostało tylko trzech zawodników: Artur Nakonieczny, Arkadiusz Olczyk i Grzegorz Kukla. Czy pana zespół po tak dużych zmianach kadrowych dobrze rozumie się na parkiecie?

Każdy kolejny dzień i trening działa na naszą korzyść. Na pewno w pierwszym meczu nie pokażemy jeszcze wszystkiego, na co nas stać. Natomiast jestem przekonany, że to co zaprezentujemy w sobotę, w zupełności wystarczy na ekipę z Raciborza.

Czy ma pan już w głowie pierwszy skład na Rafako?

W mojej drużynie nie ma zawodników pierwszego i drugiego składu. Na pewno przez cały sezon nie przejdziemy jedną szóstką. Pierwszy skład będzie się zmieniał i każdy z 12 zawodników dostanie szansę gry. Jeśli chodzi o Racibórz, to ciągle zastanawiam się nad wyjściowym ustawieniem. Chodzą mi pewne myśli po głowie, ale o tym kto rozpocznie sobotni mecz, zawodnicy dowiedzą się dopiero w szatni, a nie z wywiadu.

W sobotę nie zagra atakujący Jarosław Lech, który tego dnia będzie brał ślub w Częstochowie. Czy brak Jarka będzie dużym osłabieniem dla KS-u?

Bardzo cenię Jarka i uważam, że jest to, kolokwialnie mówiąc, kawał dobrego zawodnika. Natomiast w niczym nie ustępuje mu nasz drugi atakujący Alex Strubbe. Powiem więcej, jeżeli Alex w sobotę zagra tak, jak w dwóch ostatnich meczach sparingowych, to Jarek będzie musiał dłużej poczekać na swoją kolejkę. Strubbe ostatnio się świetnie prezentował i na pewno w sobotę nie zawiedzie.

W szerokim składzie KS-u jest czterech rodowitych miliczan: kapitan Artur Nakonieczny, Jarosław Lech oraz młodzi Łukasz Ciesiółka i Paweł Owczaryszek. Jakie są ich szanse na grę w lidze?

W przypadku Jarka i Artura są to takie same szanse jak pozostałej dziesiątki. Natomiast Łukasz i Paweł muszą jeszcze nabierać szlifów na treningach. Nie chcę ich rzucić na głęboką wodę i zniechęcić do siatkówki. Są to bowiem bardzo utalentowani młodzi chłopcy, robiący regularne postępy, i to mnie bardzo cieszy. Wierzę w nich i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będą nie w szerokim składzie mojego zespołu, ale będą się regularnie mieścić w meczowej dwunastce.

Władze klubu zapowiadają awans do I ligi. Czy rzeczywiście pana zespół stać na osiągnięcie drugiego awansu z rzędu?

Uważam, że mam zespół, który stać na awans. Jednak liga na pewno nie będzie prosta i łatwa, bo pozostałe zespoły też mają swoje ambicje. Na pewno walka o pozycje w pierwszej czwórce będzie zażarta. Później play-offy rządzą się już swoimi prawami i tam trzeba będzie pokazać pełnię swoich umiejętności. Niemniej jednak uważam, że przy odrobinie szczęście awansujemy do I ligi. Czas pracuje bowiem na naszą korzyść. Powiem wprost: jesteśmy i na pewno będziemy jednymi z głównych kandydatów do awansu do I ligi.

Czym zachęci pan milickich kibiców do przyjścia na sobotni mecz?

Zapewniam, że nasza drużyna na pewno będzie mocno walczyła i gryzła parkiet do upadłego. Obiecuję walkę i zaangażowanie. Myślę, że to zachęci kibiców, których z meczu na mecz powinno być coraz więcej na trybunach.

Jak KS Milicz wygląda organizacyjnie w porównaniu do innych klubów z niższych lig, które pan trenował, jak np. Burza Wrocław czy też kobiecy zespół z Murowanej Gośliny?

KS Milicz cały czas się rozwija. Prezesi chcą się uczyć profesjonalnej siatkówki i stawiają sobie kolejne, coraz bardziej ambitne cele. Jesteśmy na dobrej drodze, by o siatkówce w Miliczu było głośno w całej Polsce. Są oczywiście rzeczy, które wymagają jeszcze dociągnięcia, ale powinniśmy patrzeć wyłącznie na pozytywy i na nich się skupiać. Prezesi będą na pewno tak to wszystko organizować, by zawodnicy mieli z górki. Zapewniam, że drużyna za takie traktowanie odpłaci dobrą grą i awansem do I ligi.

Rok temu mówił pan, że w poprzednim miejscu pracy, w Murowanej Goślinie, stracił motywację do pracy trenerskiej i chce się psychicznie odbudować w Miliczu. Czy zatem wróciły panu w Miliczu chęci do trenowania i dalszego zajmowania się siatkówką?

Jeżeli prezesi, trenerzy i zawodnicy idą w jednym kierunku, to się odzyskuje chęci do pracy. Natomiast jeżeli jedni ciągną wózek w jedną stronę, a drudzy w drugą, to ten cały wysiłek nie ma najmniejszego sensu. Człowiek się wtedy zniechęca. Natomiast awans w pierwszym sezonie i generalnie dobra atmosfera sprawiła, że w Miliczu odżyłem.

źródło: Głos Milicza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved