Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W Gdańsku górą ekipy z Bydgoszczy i Kielc

W Gdańsku górą ekipy z Bydgoszczy i Kielc

fot. archiwum

W meczu otwarcia gdańskiego Volleyball Cup 2012 Delecta Bydgoszcz bez problemów zwyciężyła białoruski Szachcior Soligorsk. W drugim spotkaniu Effector Kielce prowadził już 2:0, jednak pojedynek na swą korzyść rozstrzygnął dopiero w tie-breaku.

Początek pierwszego seta przebiegał pod dyktando zawodników Delecty, którzy po udanym ataku Stephana Antigi schodzili na pierwszą przerwę techniczną przy prowadzeniu 8:5. Po powrocie na boisko bydgoszczanie nadal trzymali swoich przeciwników „na dystans” (16:13), choć trzeba przyznać, że nie przychodziło im to łatwo. Warta podkreślenia była zwłaszcza ofiarna gra w obronie zawodników białoruskiego klubu oraz dobra dyspozycja Łukasza Kadziewicza w ataku. Na początku meczu obie ekipy miały jednak wyraźne problemy z ustabilizowaniem zagrywki, wiele serwisów lądowało na autach, przez co tempo tego seta nie było zbytnio zawrotne. Przy stanie 22:19 dla bydgoszczan trener Makowski dokonał pierwszej zmiany w tym meczu, Michała Masnego zmienił Piotr Lipiński. Pierwszą partię mocnym atakiem z prawego skrzydła zakończył Dawid Konarski (25:21).

W drugim secie parę udanych bloków na byłym zawodniku Jastrzębskiego Węgla, Ashlei’u Nemerze, pozwoliło bydgoskiemu zespołowi na zbudowanie trzypunktowej przewagi (5:2). Niezbyt długo się nią jednak nacieszyli, ponieważ przy zagrywce Brazylijczyka Szachcior szybko odrobił straty (5:5). Wtedy bydgoszczanie wrzucili zdecydowanie wyższy bieg i po serii efektownych kontr, bloków oraz asów serwisowych „odjechali” Szachciorowi na aż siedem oczek (13:6). W elemencie ataku po polskiej stronie podobać mogli się zwłaszcza Stephane Antiga oraz Dawid Konarski, na zbicia których Białorusini nie potrafili znaleźć recepty. Dalsza część seta to spokojna gra punkt za punkt, która pozwalała polskiej ekipie na utrzymywanie bezpiecznej przewagi, a nawet sukcesywne jej powiększanie (22:13). Trzeba zwrócić uwagę, że w tej partii zawodnicy z Bydgoszczy wyraźne „upatrzyli” sobie Nemera, który kompletnie nie radził sobie z mocnymi serwisami oraz wysokim blokiem bydgoszczan. Drugi set zakończył się po autowym serwisie jednego z zawodników Szachciora, a Delecta wygrała go bardzo wyraźnie (25:14).

Na początku trzeciej odsłony bydgoszczanie swoją agresywną zagrywką nie dawali rozwinąć skrzydeł zawodnikom Szachciora (12:4). Trzeba też przyznać, że bardzo żywiołowi na początku meczu Białorusini z upływem czasu coraz bardziej spuszczali z tonu i dla ekipy Piotra Makowskiego przez większość spotkania byli jedynie tłem. Stephane Antiga i spółka na boisku robili co chcieli, w efekcie czego na drugą przerwę techniczną schodzili przy wysokim prowadzeniu 16:7. Wtedy też trener Delecty zdecydował się na zmianę, Marcina Walińskiego zmienił Marcin Wika. Po powrocie na boisko bydgoscy zawodnicy pozwolili sobie na odrobinę rozprężenia, które szybko przełożyło się na wynik, Szachcior zbliżył się do Delecty nawet na trzy punkty (19:22). Ekipa z Kujaw nie pozwoliła jednak wydrzeć sobie zwycięstwa i pewnie wygrała trzecią partię 25:20 oraz cały mecz 3:0.



We wtorek o godzinie 20.00 Delecta zmierzy się w finale turnieju ze zwycięzcą pary Lotos Trefl Gdańsk – Effector Kielce. Szachciorowi pozostanie udział w „finale pocieszenia”, czyli meczu o trzecie miejsce.

Delecta Bydgoszcz – Szachcior Soligorsk 3:0
(25:21, 25:14, 25:20)

Składy zespołów:
Delecta Bydgoszcz: Antiga, Masny, Jurkiewicz, Konarski, Waliński, Wrona, Dębiec (libero) oraz Lipiński i Wika
Szachcior Soligorsk: Audochanka, Nemer, Simeonov, Kadziewicz, Boula, Levchenko, Dasevich (libero) oraz Miklasevich


W drugim półfinale turnieju towarzyskiego, rozgrywanego w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu, zmierzyły się ze sobą zespoły Lotosu Trefla Gdańsk oraz Effectora Kielce.

Pierwsza partia stała pod znakiem bardzo wyrównanej gry ze strony obu drużyn, a pierwszą drużyną, która zdołała objąć więcej niż jednopunktowe prowadzenie, był Effector Kielce (15:13). W tej części gry zdecydowanie na wyróżnienie zasługiwał atakujący kieleckiej ekipy, Armando Danger, który bardzo dobrze wykorzystywał swą nieprzeciętną motorykę oraz zasięg. Przy stanie 20:19 dla swojej drużyny trener Dariusz Daszkiewicz zdecydował się na podwójną zmianę, Dangera zmienił Grzegorz Pająk, a za Michała Kozłowskiego wszedł nowy nabytek Effectora, Tomasz Józefacki. Zawodnicy Trefla Gdańsk bardzo ambitnie próbowali zniwelować stratę do swoich przeciwników, jednak robili to zdecydowanie zbyt nerwowo, co poskutkowało kilkoma technicznymi błędami w ataku („zerwane” zbicia Mateusza Miki). Zostało to w pełni wykorzystane przez siatkarzy z województwa świętokrzyskiego, którzy wygrali pierwszą partię 25:21.

Początek drugiego seta to déjà vu początku partii pierwszej, żaden z zespołów nie dawał odskoczyć rywalowi aż do momentu, gdy po udanej kontrze w wykonaniu Armando Dangera oraz autowym ataku Wojciecha Kaźmierczaka Effector wyszedł na trzypunktowe prowadzenie (11:8), które utrzymał do pierwszej przerwy technicznej (16:13). Po przerwie jednak ambitnie do odrabiania strat wzięli się gospodarze, ich ofiarna gra w obronie oraz szczelny blok pozwoliły złapać kontakt z kielczanami, przez co około 400 kibiców zgromadzonych tego dnia w Ergo Arenie było świadkami bardzo emocjonującej końcówki. Tę jednak, ku rozpaczy miejscowej publiczności, na swoją korzyść rozstrzygnęli goście, wygrywając drugą partię 25:23 po udanym ataku Tomasza Józefackiego i obejmując prowadzenie 2:0 w setach.

Trzeci set rozpoczął się od dwupunktowej przewagi Effectora, jednak później na zagrywce pojawił się fiński przyjmujący Matti Hietanen, który popisał się paroma asami serwisowymi i wyprowadził tym samym swój zespół na skromne prowadzenie 3:2. Następnie w polu zagrywki przypomniał się jeszcze Paweł Mikołajczak, znany skądinąd przede wszystkim ze swojego atomowego serwisu, dzięki czemu w pewnym momencie gdańszczanie prowadzili już nawet 7:4. Później jednak popełnili oni aż trzy błędy w ataku, asa serwisowego dołożył Armando Danger i na pierwszą przerwę techniczną z prowadzeniem schodzili siatkarze z Kielc (8:7). Porywająca przemowa trenera Luksa wyraźnie wpłynęła na grę jego podopiecznych, którzy głównie dzięki dobrej grze w ataku Matiego Hietanena i Pawła Mikołajczaka nie tylko dogonili przeciwników, ale i zbudowali nad nimi wyraźną przewagę, 21:15. Trzeba nadmienić, że „zabójcze” dla kielczan okazały się kontry w wykonaniu gdańszczan, które bezlitośnie wykańczali nadmienieni wyżej zawodnicy. Tę wysoką przewagę siatkarze Trefla zdołali „dowieźć” do końca seta, którego mocnym atakiem ze środka zakończył Bartosz Gawryszewski. 25:18 dla siatkarzy z Pomorza.

Czwartą partię gdańszczanie rozpoczęli tak, jak zakończyli partię poprzednią – od udanego ataku ze środka Bartosza Gawryszewskiego. Do pierwszej przerwy technicznej przewaga obu stron zmieniała się jak w kalejdoskopie, jednak jako pierwsi ósmy punkt zdobyli siatkarze Lotosu Trefla, a konkretniej atakujący tej drużyny, Paweł Mikołajczak (8:7). Przy stanie 13:12 dla gospodarzy w ataku dwukrotnie pomylił się bułgarski przyjmujący Effectora, Nikolaj Penczew, co pozwoliło gdańszczanom na wypracowanie sobie trzypunktowej przewagi na drugiej przerwie technicznej (16:13). Później gospodarze jeszcze powiększali swoją przewagę (23:17), jednak ostatecznie potrzebowali aż trzech piłek setowych, by rozstrzygnąć czwartą partię na swoją korzyść. Ostatecznie skutecznie zaatakował Mateusz Mika i tym samym gdańszczanie wygrali drugiego seta 25:20, doprowadzając w całym meczu do remisu 2:2.

Początek decydującej partii zdecydowanie należał do kielczan, którzy głównie za sprawą efektownych, a zarazem efektywnych ataków Armanda Dangera wyszli na wysokie prowadzenie 5:2. Później mogliśmy obserwować sportowy „pojedynek” na siatce atakujących obu drużyn, Paweł Mikołajczak oraz Armando Danger popisywali się efektownymi atakami, jednak przy zmianie stron na prowadzeniu wciąż znajdował się zespół tego drugiego. Po bloku na Wojciechu Żalińskim i skutecznej kontrze w wykonaniu Dangera Effector wyszedł już nawet na prowadzenie 11:7, jednak po chwili było już tylko 11:10 dla gości, głównie za sprawą błędów własnych kielczan oraz szczelnego bloku Trefla. Po raz drugi w tym meczu szykowała się nam więc emocjonująca końcówka, jednak marzenia o zwycięstwie rozwiał gdańszczanom nie kto inny, jak zdecydowanie najlepszy zawodnik dzisiejszego spotkania, kubański atakujący Armando Danger. 15:12 w tie-breaku i 3:2 w całym meczu dla Effectora Kielce, który jutro o 20.00 zmierzy się w finale z zespołem Delecty Bydgoszcz, natomiast gospodarzom pozostała walka o trzecie miejsce z białoruskim Szachciorem Soligorsk.

Effector Kielce – Lotos Trefl Gdańsk 3:2
(25:21, 25:23, 18:25, 20:25, 15:12)

Składy zespołów:
Effector Kielce: Zniszczoł, Staszewski, Warda, Danger, Penczew, Kozłowski, Sufa (libero) oraz Kokociński, Pająk i Józefacki
Trefl Gdańsk: Łomacz, Gawryszewski, Kaźmierczak, Mika, Mikołajczak, Żaliński, Rusek (libero) oraz B. Kaczmarek, Hietanen i Szczurek

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved