Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Memoriał Ambroziaka: Stołeczni na 5. miejscu, Skra i Arkas w finale

Memoriał Ambroziaka: Stołeczni na 5. miejscu, Skra i Arkas w finale

fot. archiwum

Drugiego dnia VII Memoriału Zdzisława Ambroziaka w meczu o 5. miejsce Politechnika Warszawska zmierzyła się z AZS-em Częstochowa. Stołeczni siatkarze nie dali szans swym rywalom, Skra odniosła zwycięstwo nad Olsztynem, a Arkas pokonał ZAKSĘ.

Pierwsza partia spotkania początkowo była grą punkt za punkt. Przy stanie 3:3 na prowadzenie wyszli częstochowianie (5:3, 7:5). „Inżynierowie” szybko doprowadzili jednak do wyrównania (7:7), choć na pierwszej przerwie technicznej górą minimalnie byli goście (8:7). Po powrocie zespołów na parkiet asem serwisowym popisał się Adrian Hunek i przewaga zawodników spod Jasnej Góry znów wynosiła dwa „oczka” (9:7). Warszawianie jednak ponownie szybko wyrównali, a chwilę potem już prowadzili 14:12. O czas poprosił wtedy trener Marek Kardos. Na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły przy wyniku 16:13 dla gospodarzy. Gdy po czasie przewaga siatkarzy ze stolicy wzrosła do czterech punktów (17:13), szkoleniowiec częstochowian poprosił o drugi czas dla swoich podopiecznych. Po nim jednak prowadzenie stołecznych dalej się powiększało i wkrótce było już sześciopunktowe (21:15). Taka różnica między zespołami utrzymała się już do końca seta, którego Politechnika wygrała 25:19.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli zawodnicy z Częstochowy, którzy szybko wyszli na trzypunktowe prowadzenie (4:1, 5:2). Nie utrzymało się ono jednak długo, gdyż wkrótce był remis po 6. Na pierwszej przerwie technicznej zaś 8:7 wygrywali częstochowianie. Po wznowieniu gry w siatkę zaserwował Michał Kaczyński, a po chwili, za sprawą ataku Krzysztofa Wierzbowskiego , 9:8 prowadzili warszawianie. Do stanu 14:14 gra toczyła się punkt za punkt, a na drugiej przerwie technicznej było 16:14 na korzyść stołecznych. Po przerwie as serwisowy Fabiana Drzyzgi dał „inżynierom” trzypunktową przewagę (17:14). Wkrótce warszawianie dołożyli do wyniku jeszcze dwa „oczka” i przy stanie 21:16 trener Kardos poprosił o czas. Nie udało mu się jednak wybić z rytmu rywali, którzy po powrocie na parkiet pewnie zaczęli zmierzać po zwycięstwo w tej partii. Ostatecznie triumfowali w niej 25:18.

Będący na fali siatkarze z Warszawy doskonale rozpoczęli też trzeciego seta. Szybko wyszli oni bowiem na prowadzenie 5:0. Częstochowianie jednak nie zamierzali składać broni i wkrótce zaczęli odrabiać straty. Najpierw zbliżyli się do stołecznych na jedno „oczko” (5:6), a następnie doprowadzili do remisu po 7. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni Jakuba Bednaruka wygrywali już tylko 8:7. Po powrocie zespołów na parkiet do stanu 13:13 trwała zacięta wymiana ciosów. Wówczas gospodarze odskoczyli i podczas drugiej regulaminowej przerwy w secie prowadzili 16:13. Po wznowieniu gry częstochowianie zniwelowali przewagę stołecznych do jednego „oczka” (16:17), ale chwilę potem znów zaczęła ona wzrastać, by wkrótce wynosić aż cztery punkty (22:18). Siatkarze spod Jasnej Góry nie byli już w stanie odrobić takiej straty. Seta zakończył atak, debiutującego w barwach Politechniki, Maksymiliana Szuleki (25:20). Warszawianie zwyciężyli w meczu 3:0, zajmując tym samym 5. miejsce w turnieju.



Najlepszymi zawodnikami spotkania wybrani zostali Marcin Janusz oraz Grzegorz Szymański.

AZS Politechnika Warszawska – AZS Częstochowa 3:0
(25:19, 25:18, 25:20)

Składy zespołów:
AZS Politechnika Warszawska: Drzyzga, Szymański, Siezieniewski, Wierzbowski, Nowak, Zajder, Potera (libero) oraz Adamajtis, Dryja, Szuleka, Stefanović i Olenderek (libero)
AZS Częstochowa: Janusz, Bociek, Kaczyński, Hebda, Hunek, Marcyniak, Bik (libero) oraz Lisinac


Bełchatowianie na mecz z AZS-em Olsztyn wyszli w dosyć eksperymentalnym ustawieniu: na przyjęciu obok Yosleidera Cali pojawił się Mariusz Wlazły, a na ataku przez pierwsze dwa sety grał Konstantin Cupković, zmieniony później przez Aleksandara Atanasijevicia. Ponadto na libero obok Pawła Zatorskiego zagrał Michał Winiarski. Takie przetasowania w składzie z pewnością wpłynęły na fakt, że olsztynianie w pierwszej partii szybko wyszli na prowadzenie – po asie Metodiego Ananieva było już 8:2. Skrze udało się odrobić część strat (7:11), ale nie potrafiła doprowadzić do remisu. Akademicy wygrali pierwszą partię do 19.

W drugim secie Skra zaczęła od prowadzenia – kolejne błędy olsztynian spowodowały, że rywale odskoczyli na cztery punkty (7:3). Jednak podopieczni Jacka Nawrockiego nie potrafili utrzymać tej przewagi. Autowy atak Wytze Kooistry dał remis 7:7, a od stanu 9:9 akademicy odskoczyli na trzy punkty. Bełchatowianie zbliżyli się do rywala na jeden punkt po ataku Wytze Kooistry i  asie Konstantina Cupkovicia, ale podopieczni Radosława Panasa znów „odjechali” Skrze. Skuteczne zbicie Metodiego Ananieva zakończyło partię wynikiem 25:19.

Początek trzeciego seta wyglądał podobnie do początku drugiej odsłony meczu. Skra zdołała wypracować sobie niewielką przewagę, jednak olsztynianie cały czas gonili. Sytuacja uległa zmianie na dobrą sprawę dopiero w końcówce. Przy stanie 18:18 olsztynianie zepsuli zagrywkę, następnie Bartosz Krzysiek został zablokowany. Kolejny blok na olsztyńskim atakującym dał podopiecznym Jacka Nawrockiego piłkę setową. Wybronił ją jeszcze Wojciech Sobala, kończąc atak, ale potem skutecznym zbiciem popisał się Mariusz Wlazły i doprowadził do stanu 2:1 w setach.

W czwartej partii oba zespoły początkowo walczyły punkt za punkt. Przy stanie 12:11 dla Skry Metodi Ananiev doznał kontuzji i w jego miejsce wszedł na boisko młody Jakub Urbanowicz. Bełchatowianie odskoczyli rywalom na trzy punkty i taka różnica utrzymywała się do końca partii, wygranej przez wicemistrzów Polski do 20.

Tie-break był już jednostronnym widowiskiem. Bełchatowianie rozpoczęli go od prowadzenia 6:1 i takiej zaliczki punktowej nie zaprzepaścili, dodatkowo pomógł im fakt, że przez kontuzję Bułgara posypała się gra olsztynian. Wlazły udanym atakiem z szóstej strefy zakończył spotkanie.

Najlepszymi zawodnikami spotkania zostali wybrani Wojciech Sobala i Michał Bąkiewicz.

Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2
(19:25, 19:25, 25:21, 25:20, 15:8)

Składy zespołów:
AZS: Hernan, Ferens, Ananiev, Sobala, Hain, Krzysiek, Żurek (libero) oraz Urbowicz, Kvalen i Szarek
Skra: Wlazły, Vincić, Kooistra, Kłos, Cupković, Cala, Zatorski (libero) oraz Bąkiewicz, Atanasijević i Winiarski (libero)


Spotkanie od prowadzenia 3:1 rozpoczęli siatkarze z Izmiru. Gra jednak szybko się wyrównała. Kędzierzynianie doprowadzili bowiem do remisu 4:4 i zespoły zaczęły walczyć punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej minimalnie lepszy był Arkas, który prowadził 8:7. Po wznowieniu rywalizacji zacięta wymiana ciosów trwała. Żadna z drużyn długo nie mogła wyjść na prowadzenie większe niż jednopunktowe. Na drugiej przerwie technicznej tureccy siatkarze wygrywali 16:15. Przy stanie po 17 zaś kędzierzynianie odskoczyli rywalowi na dwa oczka (19:17), ale przeciwnicy wkrótce znów wyrównali (19:19). Trener ZAKSY Daniel Castellani poprosił wtedy o czas dla swoich podopiecznych. O zwycięstwie w secie zadecydowała dopiero gra na przewagi. Górą okazała się w niej ekipa Arkasu Izmir, która po zaciętej walce triumfowała 29:27.

Waleczna końcówka pierwszej odsłony przełożyła się na początek drugiej partii. Początkowo bowiem była ona grą punkt za punkt. Po chwili jednak na prowadzenie wyszli kędzierzynianie (4:2). Oni także wygrywali na pierwszej przerwie technicznej 8:6. Po wznowieniu gry przewaga polskiej ekipy wzrosła aż do pięciu oczek (12:7, 14:9). Druga regulaminowa przerwa w secie przyniosła z kolei już siedmiopunktowe prowadzenie ZAKSY (16:9). Czas nie wybił ekipy Daniela Castellaniego z rytmu. Po powrocie na parkiet dołożyła ona do wyniku jeszcze jedno oczko (17:9) i stało się jasne, że nie wypuści już z rąk zwycięstwa w tej partii. W końcówce świetnie spisywał się Michał Ruciak, którego dynamiczne ataki i mocne zagrywki utrudniły rywalom skuteczną grę. Kędzierzynianie wygrali seta wysoko, 25:16.

Trzecią odsłonę pojedynku, podobnie jak poprzednią, rozpoczęła walka punkt za punkt. Przy stanie 4:5 w polu serwisowym ZAKSY zameldował się Łukasz Wiśniewski. Seria dobrych zagrywek w jego wykonaniu pomogła kędzierzynianom objąć dwupunktowe prowadzenie (7:5), które utrzymali do pierwszej przerwy technicznej (8:6). Po wznowieniu gry siatkarze ZAKSY powiększyli swoją przewagę do czterech oczek (10:6). Wkrótce jednak zawodnicy Arkasu zbliżyli się do polskiej ekipy i przegrywali już tylko jednym punktem (9:10), by następnie wyjść na dwupunktowe prowadzenie (16:14). Po drugiej przerwie technicznej obraz gry nie uległ zmianie. Wynik wciąż oscylował wokół remisu. Dopiero przy stanie 21:21 odskoczyć udało się ponownie zespołowi z Turcji (23:21). Chwilę potem miał on pierwszą piłkę setową (24:22). Chcąc wybić rywala z rytmu, trener Castellani poprosił jeszcze o czas dla Kędzierzyna. Jego siatkarzom udało się doprowadzić do remisu po 24, ale ostatecznie lepszy okazał się zespół z Izmiru, który wygrał partię 26:24.

Czwarty set rozpoczął się po myśli kędzierzynian, którzy szybko wyszli na trzypunktowe prowadzenie (4:1). Na pierwszą przerwę techniczną zespoły schodziły przy wyniku 8:4 na korzyść brązowych medalistów PlusLigi. Po powrocie na parkiet ich łupem padły kolejne trzy piłki (11:4), a zaniepokojony trener Hoag poprosił o czas dla siatkarzy z Izmiru. Nie pomógł im on jednak wrócić do gry. Wysoka przewaga ZAKSY utrzymywała się. Na drugiej przerwie technicznej była aż siedmiopunktowa (16:9). Po przerwie dobra passa Kędzierzyna trwała. Przewaga polskiej drużyny wkrótce wynosiła już dziewięć oczek (21:12). Tak wysokiej straty zawodnicy Arkasu nie byli już w stanie odrobić. Ostatecznie ulegli oni ZAKSY wysoko, aż 15:25.

Tie-break znów rozpoczął się od wyrównanej i zaciętej walki po obu stronach siatki. Do zmiany stron boiska żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć znacznej przewagi. Podczas krótkiej przerwy Arkas Izmir prowadził bowiem jedynie 8:7. Po wznowieniu rywalizacji walka dalej toczyła się punkt za punkt, a o zwycięstwie w meczu zadecydowała gra na przewagi. Ostatecznie set zakończył się wygraną Arkasu 16:14.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Arkas Izmir 2:3
(27:29, 25:16, 24:26, 25:15, 14:16)

Składy zespołów:
ZAKSA: Rouzier, Zagumny, Wiśniewski, Fonteles, Ruciak, Możdżonek, Gacek (libero) oraz Kapelus, Witczak, Zaplacki i Pilarz
Arkas: Perrin, Pezuk, Duff, Agamez, Subasi, Hansen, Hasan (libero) oraz Mustafa, Koc, Emin, Bulent i Ufuk

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved