Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Memoriał Ambroziaka: Zwycięstwo olsztynian i porażka Politechniki

Memoriał Ambroziaka: Zwycięstwo olsztynian i porażka Politechniki

fot. archiwum

W pierwszym meczu rozgrywanego w Warszawie VII Memoriału Zdzisława Ambroziaka Indykpol AZS Olsztyn pokonał Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2. W drugim dzisiejszym spotkaniu gospodarz turnieju AZS Politechnika Warszawska przegrał z Arkasem Izmir.

Pierwszą partię spotkania od prowadzenia 5:1 rozpoczęli olsztynianie. Widząc rosnącą przewagę przeciwnika, trener AZS-u Częstochowa, Marek Kardos, nie zwlekał z wzięciem czasu dla swoich podopiecznych. Po nim jego zespół zaczął odrabiać straty i zbliżył się do rywala na jedno oczko (5:6), wkrótce potem zaś doprowadził do remisu po 7. Gra zaczęła toczyć się punkt za punkt, a na pierwszej przerwie technicznej wygrywali zawodnicy z Olsztyna (8:7). Po powrocie zespołów na parkiet walka dalej była wyrównana. Przy stanie 12:12 odskakiwać zaczęli jednak olsztynianie. Na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły przy prowadzeniu siatkarzy Radosława Panasa 16:13. Po wznowieniu gry trzypunktowa przewaga Indykpolu zaczęła topnieć i wkrótce znów był remis (17:17). O czas tym razem poprosił trener Panas. Po przerwie jednak obraz gry nie uległ zmianie. Końcówka seta była zaciętą wymianą ciosów, choć w pewnym momencie, po skutecznym bloku i asie serwisowym Metodiego Ananiewa, olsztynianie prowadzili już 23:21. Częstochowianie doprowadzili jednak do remisu po 23 i ostatecznie to oni wygrali tę partię 26:24.

Początek drugiego seta był kontynuacją wyrównanej walki z końca poprzedniej odsłony. Przy wyniku 2:2 jednak olsztynianie wyszli na dwupunktowe prowadzenie (4:2). Do pierwszej przerwy technicznej ich przewaga jeszcze wzrosła i wynosiła już cztery oczka (8:4). Po powrocie zespołów na parkiet siatkarze Indykpolu kontynuowali swoją dobrą grę. Ich prowadzenie powiększyło się do pięciu punktów (9:4). Znakomicie spisywali się oni zwłaszcza w bloku, nie pozwalając przeciwnikowi na rozwinięcie skrzydeł. W efekcie wkrótce wygrywali już aż 16:6. Po chwili jednak częstochowianie odrobili dwa punkty (9:17), a trener Panas poprosił o czas. Wkrótce potem AZS Częstochowa znów przegrywał dziesięcioma punktami (11:21). Olsztynianie bezapelacyjnie wygrali tego seta 25:18.

Trzecia partia rozpoczęła się od trzypunktowego prowadzenia olsztynian (5:2). Przy stanie 7:4 częstochowianie zaczęli jednak gonić rywala i doprowadzili do remisu 7:7. Na pierwszej przerwie technicznej zaś minimalnie prowadzili olsztynianie (8:7). Po czasie wyrównał Miłosz Hebda (8:8), a gra zaczęła się toczyć punkt za punkt. Wymiana ciosów trwała do stanu 13:13. Wtedy na dwupunktowe prowadzenie wyszła ekipa z Olsztyna (15:13), a o czas poprosił trener Marek Kardos. Na drugiej przerwie technicznej podopieczni Radosława Panasa triumfowali zaś 16:14. Po powrocie zespołów na parkiet przewaga Indykpolu wzrosła do czterech oczek (19:15), a o czas poprosił trener częstochowian. Chwilę potem jego zawodnicy odrobili do rywala dwa punkty (17:19), a o przerwę w grze tym razem zmuszony był poprosić trener olsztynian. Nie wybił on jednak przeciwnika z rytmu i wkrótce był remis po 19. Końcówka była walką punkt za punkt, a o wygranej w secie zdecydowała gra na przewagi. Zwycięsko wyszli z niej częstochowianie, którzy triumfowali 27:25.



Czwarta odsłona lepiej rozpoczęła się dla ekipy z Olsztyna, która szybko wyszła na pięciopunktowe prowadzenie (6:1). Zaniepokojony wydarzeniami na boisku trener Marek Kardos nie zwlekał z wzięciem czasu dla swojego zespołu. Po przerwie asem serwisowym popisał się, znakomicie spisujący się od dłuższego czasu w polu zagrywki, Bartosz Krzysiek. Wkrótce, na pierwszej przerwie technicznej, olsztynianie prowadzili już 8:2. Po wznowieniu gry ich przewaga wzrosła do siedmiu punktów (10:3) i utrzymała się do stanu 14:7. Częstochowianie nie zamierzali jednak składać broni. Zaczęli odrabiać straty i zbliżyli się do rywala na cztery oczka (10:14). O czas poprosił Radosław Panas. Po przerwie jego podopieczni powiększyli swoją przewagę i na drugiej przerwie technicznej była ona już pięciopunktowa (16:11). Chwilę potem jednak stopniała, najpierw do trzech, a następnie dwóch oczek (17:14, 19:17, 22:20). Olsztynianie nie dali jednak wybić się z rytmu i pewnie wygrali seta 25:21, doprowadzając tym samym do tie-breaka.

Decydujący, piąty set rozpoczął się od wyrównanej walki. Wkrótce jednak na dwupunktowe prowadzenie wyszła ekipa z Olsztyna (6:4, 7:5). Zespoły zmieniały strony boiska przy wyniku 8:5 dla podopiecznych Radosława Panasa. Po krótkiej przerwie ich przewaga zaczęła wzrastać i wkrótce wynosiła już pięć oczek (10:5). Przy stanie 12:6 dla olsztyńskich akademików o czas poprosił trener Marek Kardos. Chwilę potem jednak rywale mieli już pierwszą piłkę meczową (14:7), a spotkanie zakończył atak Metodiego Ananiewa (15:7).

Najlepszymi zawodnikami meczu wybrano Miłosza Hebdę i Guilllermo Hernana.

Indykpol AZS Olsztyn – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2
(24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7)

Składy zespołów:
Indykpol AZS: Hernan, Ferens, Gunia, Szarek, Ananiev, Sobala, Żurek (libero) oraz Krzysiek i Kvalen
Wkręt-Met AZS: Hunek, Marcyniak, Hebda, Lisinac, Stelmach, Bociek, Piechocki (libero) oraz Janusz i Kaczyński


Spotkanie źle rozpoczęło się dla siatkarzy Politechniki, którzy przegrywali już 2:6. Wtedy jednak skuteczną krótką popisał się Marcin Nowak, w następnej akcji udało się zablokować Libermana Agameza i warszawiacy powoli doprowadzili do remisu 6:6. Od tego momentu miejscowi zaczęli wypracowywać sobie stopniowo przewagę, dodając do skutecznej zagrywki także lepszą grę w ataku. Po dwóch z rzędu skończonych atakach Marcina Nowaka podopieczni Jakuba Bednaruka prowadzili już 20:14 i o czas poprosił Glenn Hoag. Jednak akademicy grali jak w transie i zasłużenie wygrali pierwszą partię do 18.

W drugim secie warszawiakom nie udało się utrzymać takiej skuteczności, zresztą siatkarze Arkasu otrząsnęli się z szoku przegranego seta i dosyć szybko odjechali rywalom – po asie Ahmeta Pezüka było już 11:6 dla tureckiej drużyny. Kolejne punkty zagrywką dołożył Liberman Agamez i różnica wzrosła do ośmiu punktów (15:7). Nie pomogły zmiany w składzie, które zarządził Jakub Bednaruk – na boisku pojawił się Paweł Adamajtis oraz Dawid Dryja. Seta atakiem zakończył Justin Duff.

Trzecia odsłona meczu zaczęła się podobnie jak druga – goście po udanych atakach Agameza i Burutaya Subasiego prowadzili 9:5. Gdy po zdobyciu punktu przez Johna Perrina Arkas prowadził 18:12, wydawało się, że już jest po secie. Akademicy zdołali jednak odrobić częściowo straty i w końcówce partii przegrywali już tylko jednym punktem (22:23). Nie zdołali jednak doprowadzić do remisu, bowiem piłkę setową wywalczyli dla siebie przyjezdni, a w następnej akcji piłkę w aut posłał Krzysztof Wierzbowski.

Arkas rozpoczął czwartego seta z wysokiego C, po asie Kevina Hansena było już 4:0. Pierwszy punkt Politechnika zdobyła dzięki pomyłce Agameza. Trzy punkty to była najmniejsza różnica, jaka dzieliła obydwa zespoły w tej partii – podopieczni Glenna Hoaga dosyć szybko odjechali rywalowi i przewaga wynosiła pięć, siedem, a w końcówce nawet dziewięć punktów. Goście wygrali ostatnią partię do 15 i jutro w półfinale zagrają z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

Najlepszymi zawodnikami spotkania wybrano Marcina Nowaka i Libermana Agameza.

AZS Politechnika Warszawska – Arkas Izmir 1:3
(25:18, 14:25, 22:25, 15:25)

Składy zespołów:
AZS: Wierzbowski, Nowak, Siezieniewski, Drzyzga, Szymański, Zajder, Potera (libero) oraz Adamajtis, Dryja, Smoliński i Olenderek (libero)
Arkas: Perrin, Pezük, Duff, Agamez, Subasi, Hansen, Yesilbudak (libero) oraz Kandemir i Ramazanoglu

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved