Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Łukasz Kadziewicz: W Polsce jakoś ostatnio mi nie idzie

Łukasz Kadziewicz: W Polsce jakoś ostatnio mi nie idzie

fot. archiwum

- Niczego nie żałuję. I tak cieszę się, że jeszcze żyję, bo po tylu numerach, które wywinąłem, dawno mogłem skończyć na sportowym śmietniku - mówi w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego środkowy Szachtiora Soligors, Łukasz Kadziewicz.

Łukasz Kadziewicz w tym sezonie będzie zawodnikiem białoruskiego Szachtiora Soligorsk. – Bardzo chciałem grać w Superlidze, a nie miałem propozycji z rosyjskich klubów. Skorzystałem więc z białoruskiej furtki. Przy limicie dwóch obcokrajowców obowiązującym w Rosji, środkowym nie jest łatwo dostać się do Superligi. W tym roku na mojej pozycji będzie tylko dwóch cudzoziemców: ja i Bułgar Teodor Todorow – mówi Kadziewicz na łamach Przeglądu Sportowego. Jego zespół walczyć będzie o mistrzostwo Białorusi, ale weźmie też udział w rozgrywkach rosyjskiej Superligi, która rok temu otworzyła się na najlepsze zespoły z państw ościennych. – Do rozgrywek o mistrzostwo Białorusi przystąpimy dopiero w decydującej fazie rywalizacji i zamierzamy zdobyć złoty medal. W lidze rosyjskiej swoje mecze będziemy rozgrywali w Mińsku i chcielibyśmy sprawić niespodziankę, awansując do play-off. Będzie to bardzo trudne, bo rywali mamy znakomitych – dodaje Kadziewicz.

Wielu kibiców twierdzi, że gra w białoruskim klubie to dla byłego reprezentanta Polski sportowa degradacja. – Miałem przyjemność grania w klubach, które dla wielu są nieosiągalne. Tak w życiu bywa – raz występuje się w dobrym klubie, raz w słabszym. Dla mnie najważniejsza jest możliwość rywalizacji w Superlidze. Chcę grać w Rosji, czuję się mocny, sprawny fizycznie i gotowy, by sprostać wymaganiom, które stawia najlepsza liga Europy. W Polsce jakoś mi ostatnio nie idzie, dużo lepiej radzę sobie za granicą – przyznaje środkowy bloku Szachtiora Soligorsk. W PlusLidze ostatnio występował w barwach AZS Olsztyn, ale dość szybko rozwiązał umowę. – Przyjechałem do Olsztyna w złym okresie dla siebie, nie byłem przygotowany do gry na wysokim poziomie. Musiałem poddać się operacji i długiej rehabilitacji. Szkoda, że w Olsztynie mi się nie udało, ale to cały czas jest moje miejsce, bez względu na to, kto będzie tam prezesem czy trenerem. Wychowałem się w tym klubie i nie obrażam się na nikogo. Za stary jestem, żeby opluwać kogoś, kto czegoś tam nie dopełnił. Biję się w piersi, bo grałem słabo, może przyjdzie czas, że ktoś inny też się kiedyś w piersi uderzy – tłumaczy Łukasz Kadziewicz.

Były już reprezentant Polski przyznaje, że jego czas w kadrze dawno się już skończył. – Nigdy nie doskoczę do poziomu Piotrka Nowakowskiego. Dwa razy byłem na igrzyskach. W Atenach przypadkowo, bo kontuzji doznał Damian Dacewicz, w Pekinie udało mi się złapać do składu i starałem się nie przeszkadzać. Kilka lat pogram w siatkówkę, mam nadzieję, że na dobrym poziomie, ale kadra to dla mnie zamknięty rozdział – mówi.



Cały wywiad Kamila Drąga w poniedziałkowym Przeglądzie Sportowym

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved